Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> [t] Ratując Twoje Życie, Hermiona + Severus

NikonCorso
post 10.02.2009 22:42
Post #1 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




Od tłumaczki:
Przedstawiam Wam, drodzy czytelnicy, pierwszy rozdział tłumaczonego przeze mnie opowiadania. Jest to mój debiut w tej dziedzinie. Nie proszę jednak o wyrozumiałość, a krytykę. Jeśli moje próby okażą się dla Was zbyt przykre, to przestanę Was torturować. tongue.gif

Tytuł: Ratując Twoje Życie (Saving Your Life)
Autorka: lilmisblack
Link do oryginału
Zgoda: jest smile.gif


Rozdział 1 - Ratuję Ci Życie

Obudziła się czując dudnienie w głowie. Całe ciało miała obolałe. Próbowała się poruszyć, ale szybko zrozumiała, że jest przykuta do ściany. Chciała się rozejrzeć, ale było zbyt ciemno by można było cokolwiek zobaczyć. Sparaliżowana przez strach przypomniała sobie, co się stało. Zaczęła się zastanawiać, dlaczego wciąż żyje.

Ledwie kilka tygodni temu, po śmierci Dumbledore’a zorganizowano trzy spotkania Zakonu Feniksa. Pierwsze odbyło się tuż po pogrzebie. Jednak wszyscy wciąż byli w zbyt wielkim szoku by zrobić cokolwiek. Drugie miało miejsce w Londynie w opuszczonym domu, jednak wyglądał on tak tylko z zewnątrz. To właśnie w tym miejscu zatrzymywała się większość członków Zakonu, odkąd Grimmauld Place nie było już bezpieczne. Szczególnie teraz, gdy Snape jest po przeciwnej stronie. Ten człowiek znał wszystkie tajemnice Zakonu i nie musi być ostrożny, by uniknąć podejrzeń. Już nie.

Podczas drugiego spotkania, które trwało ledwie kilka godzin, wszyscy zdecydowanie unikali tematu zdrajcy. Może niektórzy wcześniej nie ufali Snape’owi, lecz wciąż byli zbyt poruszeni tym, co zrobił. Na szczęście mieli innych szpiegów, niestety żaden z nich nie był tak blisko wroga jak on. Zakon został poinformowany, że ktoś w Ministerstwie pracuje dla Voldemorta, ale nie wiedzieli kto. Postanowiono prowadzić dalsze śledztwo i to było wszystko, co przedyskutowano na zebraniu. Harry zdecydował się nie mówić nikomu o Horkruksach. Cała trójka już za kilka dni miała wyruszyć do Doliny Godryka, by spróbować je znaleźć.

Trzecie i ostatnie spotkanie Zakonu Feniksa odbyło się tego popołudnia, ale ona nigdy tam nie dotarła. Była już w drodze, gdy zobaczyła go z innym czarodziejem. Obaj ukrywali twarze, starając się przejść ulicą niezauważeni. Jego głos, nawet gdy szeptał wystarczył, aby wiedziała kim był. Ta maniera była nie do podrobienia, zupełnie jak u syna.

Ukryła twarz pod kapturem i ruszyła za nimi, gdy tylko opuścili ulicę Pokątną i weszli do mugolskiego Londynu. Szła za nimi utrzymując przy tym bezpieczną odległość, by nie zostać zauważoną. Mugole przyglądali się zaciekawieni, lecz czarodzieje nie zdawali się tym przejmować. Minęło ponad dziesięć minut i sytuacja nie uległa zmianie. Miała nadzieję, że kierowali się do kwatery głównej, rozmyślając jak Zakon mógłby wykorzystać tą informację. Może mogliby zaatakować z zaskoczenia, albo…

Rozejrzała się wkoło, czując niepokój. Była tak pochłonięta myślami, że nie zdawała sobie sprawy, że mężczyzn nie ma w zasięgu jej wzroku. Była zupełnie sama w środku opuszczonego parku. Wewnętrzny głos podpowiadał, że śledzenie Śmierciożerców po Londynie na własną rękę, było idiotycznym posunięciem. Najgorsze jest to, że nie zaczęła się nawet zastanawiać, dlaczego się po prostu nie teleportowali.

Słysząc zimny śmiech za plecami, zrozumiała gdzie są mężczyźni, ale nie miała czasu na uniesienie różdżki. Zobaczyła czerwony błysk i nagle zapadła ciemność.

Uderzenie o podłogę spowodowało, że się ocknęła. Czarodzieje w końcu się teleportowali zabierając dziewczynę ze sobą. Leżała w ogromnym pokoju, otoczona przez co najmniej sześciu Śmierciożerców. Mimo że nosili maski i nie mogła zobaczyć ich twarzy, wiedziała, że byli zdziwieni widząc ją. Może dlatego jeszcze nie zaatakowali. Przyglądali się jej nie przerywając rozmów, niektórzy nawet się śmiali. Była zbyt przerażona, żeby zauważyć jednego z nich opuszczającego pospiesznie salę.

Straciła oddech, po tym jak uderzyło pierwsze zaklęcie. Podniesiono ją i doznała zawrotu głowy. Mężczyźni zaczęli się śmiać szaleńczo i poczuła uderzenie co najmniej czterech kolejnych zaklęć. Całe ciało miała pokryte głębokimi nacięciami, a krew była wszędzie. Ich śmiech stał się głośniejszy, gdy jej twarz pokryły ślady łez. Jednak nie krzyczała, nigdy nie będzie błagać o litość.

Nagle w pokoju zapadła cisza. Śmierciożercy rozstąpili się i zobaczyła zbliżającą się zakapturzoną postać. Jedyne, co mogła dostrzec, to para czerwonych oczu i skierowana w nią różdżka. Wyszeptał słowa, których nie zrozumiała i została pochłonięta przez ciemność.

Tak znalazła się przykuta do ściany, ale wciąż żywa. Próbowała uwolnić ręce, jednak okazało się to niemożliwe. Zauważyła, że rany zostały wyleczone i zamiast ulgi poczuła przerażenie. Czego mogą chcieć, by trzymać ją przy życiu?

Pokój wypełniło światło, gdy otworzyły się drzwi i ciemna postać weszła do środka.

- Nie mogłaś zaczekać do jutra by mnie zobaczyć, czyż nie?

Ten głos rozpoznałaby wszędzie, tak często słyszany przez ostatnie sześć lat. Jednak było coś strasznego w jego tonie. Otworzyła usta żeby odpowiedzieć, lecz powstrzymał ją wzrokiem. Patrzyła nieruchoma, jak się zbliża. Zatrzymał się kilka centymetrów od niej, był tak blisko, że niemal się stykali. Nagle objął ją w tali ramieniem i w tym samym momencie zatopił twarz w burzy włosów. Mógł wyczuć jej napięcie przy każdym dotyku. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, wyszeptał do ucha tak cicho, że ledwie mogła usłyszeć.

- Graj dalej, oni patrzą.

- Co robisz? – Zapytała trzęsącym się głosem.

- Ratuję ci życie – powiedział, jak tylko zaczął całować jej szyję.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Od tłumaczki: I jak się podobało? Chcecie ciągu dalszego?

Ten post był edytowany przez NikonCorso: 12.02.2009 02:42


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Georgia
post 10.02.2009 23:49
Post #2 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 02.10.2008
Skąd: EM

Płeć: Kobieta



podoba mi się, końcówka dosyć interesująca, zobaczymy co będzie dalej

zmieniłabym tylko to:
QUOTE
Chciała się rozglądnąć
lepiej brzmiałoby:chciała się rozejrzeć
QUOTE
odkąd Grimmauld Place nie był już bezpieczny
nie było już bezpieczne - bo "to" Grimmauld Place

i jeszcze skoro to tłumaczenie to chyba lepiej pisać Horkruksy
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
hazel
post 11.02.2009 10:49
Post #3 

czym jest fajerbol?


Grupa: czysta krew..
Postów: 3079
Dołączył: 24.12.2005
Skąd: panic room

Płeć: kaloryfer



Widać, że dopiero zaczynasz tłumaczyć, błędy, które popełnia większość początkujących tłumaczy nie są Ci obce.

Pierwsza refleksja po przeczytaniu tekstu jest taka, że polski tytuł powinien zostać zmieniony na "Hermiona Granger i Nagła Inwazja Zaimków". W języku angielskim nie występuje coś takiego jak podmiot domyślny, w polskim tak, nie każdy rzeczownik i czasownik musi być poprzedzony zaimkiem. Nawet nie może, bo powtórzenie to błąd. Tak jak na przykład tu:

Ukryła swoją twarz pod kapturem

A czyją miała ukryć?

i tu:

Ten głos rozpoznałaby wszędzie, tak często słyszała go przez ostatnie sześć lat. Jednak było coś strasznego w jego tonie. Otworzyła usta, by odpowiedzieć, lecz jego wzrok powstrzymał i patrzyła nieruchoma, jak się zbliża. Zatrzymał się kilka centymetrów od niej, był tak blisko, że ich ciała niemal się stykały. Nagle objął jej talię ramieniem i w tym samym czasie zatopił twarz w jej włosach. Mógł wyczuć jej napięcie przy każdym jego dotyku. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, wyszeptał jej do ucha tak cich, że ledwie mogła go usłyszeć.

Nie mówię, że wszystkie zaimki trzeba wyeliminować, bo to nie wykonalne, ale część z nich musi się pożegnać z tekstem.
Poza tym literówka: cich - cicho

Druga sprawa to składnia przeniesiona żywcem z języka angielskiego. Tłumaczenie nie polega na dosłownym przekładaniu zdań, słowo po słowie, ale na takim ich przebudowaniem, żeby brzmiały dobrze po polsku. Tu to zawodzi, w niektórych momentach zdania wyglądają tak, że dokładnie wiadomo, jak brzmiały w oryginale, bo składania się nie zmieniła. To owocuje niepotrzebnym szykiem przestawnym i oszalałą interpunkcją, bo w w angielskim przecinki znajdują się w innych miejscach niż w języku polskim. Poza tym niektóre zdania są za krótkie, aż prosi się o połączenie kilku następujących po sobie zdań prostych w jedno złożone.

Jest trochę literówek, wypadałoby jeszcze raz przejrzeć tekst, lub - co byłoby najlepszym rozwiązaniem - znaleźć betę, by ktoś spojrzał na tekst świeżym okiem.

Najlepiej spisałaś się w kwestii, o której jeszcze nie pisałam: wyborze tekstu. Fanfik wydaje się ciekawy, jest poprawnie napisany, autor wydaje się posiadać jakieś doświadczenie w prowadzeniu akcji. Jedyne wątpliwości mam co do długości dzieła. Myślisz, że starczy Ci cierpliwości na przetłumaczenie wszystkich tych rozdziałów?

Podsumowując: nie jest źle, ale nie jest też dobrze. Jest sporo rzeczy do poprawy, ten rozdział jest praktycznie cały skazany na powtórne napisanie. Ale istnieje szansa, że dasz sobie radę.

A, i jeszcze jedno: próbowałam i próbowałam, ale za Chiny Ludowe nie mogę sobie wyobrazić: jak można być "przywiązanym do ściany"?


--------------------
user posted image
The voice in my head doesn’t think I’m crazy.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Kolis
post 11.02.2009 14:40
Post #4 

Tłuczek


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 41
Dołączył: 14.08.2007
Skąd: Z piekła rodem

Płeć: Kobieta



Muszę przyznać, że tak jak Hazel zwróciłam uwagę na to ''przywiązanie do ściany''. To chyhba jednak niewykonalne... huh.gif
Jednak uważam, że jak na początkujacego tłumacza idzie Ci całkiem nieźle.
Końcówka mnie zaintrygowała.
Nie mam nic przeciwko dalszemu tłumaczeniu i proszę o więcej.


--------------------
''Od grzechu zaczął się Mój świat, a że Bóg Mnie stworzył, a Szatan opętał - Jestem więc odtąd po dziś dzień raz grzeszna, a raz święta.''
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NikonCorso
post 12.02.2009 02:50
Post #5 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




QUOTE(Kolis @ 11.02.2009 14:40)
Muszę przyznać, że tak jak Hazel zwróciłam uwagę na to ''przywiązanie do ściany''. To chyhba jednak niewykonalne... huh.gif


Przyznam, że ja odruchowo pomyślałam, że ma to związek z magią i przestałam się nad tym zastanawiać. Jednak macie rację. Jest to moj błąd szczególnie, że później będą wspomniane łańcuchy smile.gif

Poza tym, próbowałam zmodyfikować ten rozdział. Sami oceńcie czy w ogóle cos mi z tego wyszło.
Mam też wiadomość, która może Was ucieszyć - znalazłam betę smile.gif

Nie musicie się martwić długością opowiadania, ponieważ mam zamiar przetłumaczyć je całe. Nie wiem ile czasu mi to zajmie, ale skończę to co zaczęłam.


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Nefretini
post 14.02.2009 23:56
Post #6 

Tłuczek


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 43
Dołączył: 26.12.2008
Skąd: Wrocław.

Płeć: Kobieta



Hmmm... Czytałam już parę tłumaczeń, a w śród nich znalazły się też parringi Hermiona/Severus. Hazel miała rację, pisząc, że tłumaczenie z jakiegoś języka nie polega tylko na przekładaniu każdego słowa, ale także na umiejętnym opracowaniu ich, by były językowo poprawne. Także parę błędów składniowych przez to się znalazło, ale rozumiem: Tłumaczysz pierwszy raz.
Więcej się czepiać nie będę, ale zapytam tylko, czy czytałaś opowiadanie cloak-of-courage na Onecie? Bo jeśli nie, to bardzo, bardzo polecam, zważywszy na to, że jest to genialne tłumaczenie angielskiego ff Hermiona/Severus.
Pozdrawiam smile.gif


--------------------
"Puszczała się dziewczyna, puszczała z miłości,
Puszczała dla pieniędzy, puszczała z litości,
Aż taką masę razy upadła moralnie,
Ze całkiem się skurwiła – i wpadła fatalnie,
Albowiem w ciążę zaszła od jednego z gości:
Tak powstał SKURWYSYNDYK MASY UPADŁOŚCI.
"
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Rockaga
post 05.03.2009 20:59
Post #7 

Mugol


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 3
Dołączył: 05.03.2009




Bardzo mi się podobało!! biggrin.gif
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NikonCorso
post 07.03.2009 22:08
Post #8 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




Na początku chcę przeprosic wszystkich, że tak długo nic nie wklejałam. Jak to zwykle bywa, gdy się za coś zabieram, napadły mnie problemy osobiste... Dzisiaj wysłałam rozdział 2 do bety i zobaczymy, czy cokolwiek z tego wyjdzie smile.gif

Mam nadzieję, że już niedługo będziecie mogli przeczytac rozdział 2 i postaram się w ciągu tygodnia byc gotowa z kolejnym smile.gif

Na razie mogę napisac, że rozdział 2 jest pod tytułem "Myśl szybko"

Pozdrawiam,
NC


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NikonCorso
post 08.03.2009 16:43
Post #9 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




Przedstawiam drugą odsłonę opowiadania. Miłego czytania biggrin.gif

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rozdział 2

Myśl szybko.


Był na korytarzu, gdy usłyszał hałas. Wszedł do pokoju i rozejrzał się z zainteresowaniem. Wiedział, że nie istnieje wiele rzeczy, które wprawiłyby jego towarzyszy w taki stan.

Stali w kręgu, patrzyli w dół i śmiali się złowieszczo. Podszedł bliżej żeby zobaczyć, co tam jest. Rozpoznanie osoby leżącej na podłodze zajęło mu kilka minut. Umysł powtarzał mu, że to niemożliwe. Jego była uczennica, Hermiona Granger, przyjaciółka sławnego Harry’ego Pottera, była tutaj. Skulona, przerażona i zdezorientowana, w niczym nie przypominała małej wszystkowiedzącej dziewczyny, którą pamiętał z zajęć. Cieszył się, że nosi maskę, ponieważ wydałby go sam wyraz twarzy.

Nie wyglądała na ranną, ale to może się zmienić w ciągu paru chwil. Musi działać szybko.

Odwrócił się i opuścił salę niezauważony. Wiedział, co musi zrobić. Będzie to trudne i ryzykowne.

Niemal biegł na drugi koniec posiadłości, przez korytarze, których ściany pokryte były obrazami słynnych czarodziejów o czystej krwi. Zatrzymał się dopiero, gdy zobaczył wielkie czarnozielone drzwi ze srebrnym wężem na środku. Kilka minut biegu nie wystarczyło na wymyślenie dobrego planu. Jednak pomyślał, że chyba znalazł sposób, by uratować dziewczynę i wciąż być lojalnym.

Zapukał i czekał aż drzwi się otworzą. Czarny Pan był w pracowni sam, czytał książkę, która wyglądała jakby miała się rozpaść. Wchodząc wiedział, że zostanie wysłuchany, mimo tego, iż Pan nie zaszczycił go nawet spojrzeniem. Nie było to łatwe, ale używając wszystkich swoich zdolności udało mu się przekonać Mistrza, by powstrzymał Śmierciożerców przed torturowaniem dziewczyny do czasu, gdy będzie mógł wytłumaczyć całą sytuację. Wiedział, że zyskał na tyle zaufania, aby Voldemort zadziałał przed otrzymaniem wyjaśnień, ale obawiał się, że wystawia swoje szczęście na zbyt wielką próbę.

Całą drogę przebyli w ciszy, oczywiście szedł kilka kroków za Panem. Miał nadzieję, że dziewczyna wciąż żyje i jednocześnie odtwarzał w myślach, po raz kolejny, każdy etap planu.

Głosy były wyraźnie słyszalne na długo zanim dotarli na miejsce. W tym przypadku, na szczęście, mężczyźni lubili bawić się ofiarą. Wydłużali tortury przed zabiciem jak najbardziej się dało.

Hałasy ucichły, gdy zauważono Mistrza wchodzącego do pokoju. Zgięci w ukłonach rozstąpili się, żeby mógł podejść do postaci leżącej na podłodze. Dziewczyna spojrzała na niego ze strachem, ale i ulgą w oczach. Bez wątpienia cierpiała. Każdy kawałek ciała był pokryty krwią. Uniósł różdżkę bez słowa. Otworzyła szeroko oczy i straciła przytomność.

- Wylecz jej rany i zabierz do czarnego pokoju – to wszystko, co powiedział zanim wyszedł ze Snape’em, podążającym tuż za nim, kierując się do pracowni.

Voldemort usiadł ponownie w swoim fotelu, lecz teraz nie spuszczał wzroku ze swojego sługi. Wyczuł, że Pan próbuje przełamać barierę jego umysłu i stwierdził, że czas najwyższy na wyjaśnienia.

- Kilka miesięcy temu zrozumiałem, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to Dumbledore zginie i najprawdopodobniej to ja go zabiję. Członkowie Zakonu dowiedzą się, że nie szpiegowałem dla nich, lecz cały czas byłem wiernym Śmierciożercą. Jednak posiadanie szpiega u wrogów byłoby niezwykle użyteczne, nawet po śmierci starego głupca. Plan by ktoś z nas przeszedł na tamtą stronę jest zbyt skomplikowany i zająłby zbyt wiele czasu. To musi być ktoś obdarzony zaufaniem. Analizując możliwości wybrałem osobę, która wydawała się najłatwiejszą ofiarą. Najwyraźniej był to dobry wybór.
Przemądrzała dziewczyna, mol książkowy, znająca wyłącznie życie, o którym przeczytała, okazała się bardzo podatna na wpływy. Jak większość dziewczyn w jej wieku, pomimo racjonalności nie posiadała kontroli nad emocjami. Najbezpieczniejszym sposobem by ją kontrolować, i to lepszym od wszelkich zaklęć, było uwiedzenie. Jeśli uwierzyłaby, że ją kocham, zrobiłaby wszystko, o co poproszę. Łatwość manipulowania nią była wręcz komiczna. Wystarczyła spojrzeć w jej umysł, powiedzieć dokładnie to, co chciała usłyszeć, czego potrzebowała i była gotowa. Oczywiście upewniłem się, że to był sekret. W innym przypadku byłaby dla nas bezużyteczna.
Mój Panie, nawet w nocy, gdy zabiłem starucha, wierzyła w moją niewinność. Rozmawialiśmy kilka dni później i opowiedziałem, że Dumbledore wszystko zaplanował i zapewniłem o mojej wierności Zakonowi. Ciągnąłem, że nie mogę teraz powiedzieć o tym innym członkom i musi mi do tego czasu pomóc. Obiecała przekazywać mi wszystko, co zostało powiedziane na zebraniach. Była przeszczęśliwa mogąc ze mną współpracować. Później spotkaliśmy się jeszcze kilkukrotnie, ale nie miała żadnych użytecznych informacji. Najwidoczniej wciąż byli w szoku po ostatnich zdarzeniach i nie podjęli żadnych działań.
Mając doświadczenie z poprzednich lat współpracy z Zakonem podejrzewam, że mają jeszcze co najmniej jednego szpiega wśród Śmierciożerców. Niestety nigdy nie udało mi się go zdemaskować i dlatego nie mówiłem wcześniej o moim planie. Obawiałem się odkrycia przez zdrajcę i utraty cennego źródła informacji.
Widocznie dziś hormony wzięły nad nią górę i idiotka próbowała mnie znaleźć. Mój Panie, prosiłem cię, abyś jej nie zabijał, ponieważ może okazać się niezwykle użyteczna, a dzięki niej mogę za jakiś czas odzyskać swoją pozycję w Zakonie Feniksa. Mistrzu, jeśli uważasz moje działania za niewłaściwe, poniosę karę, jaką uważasz za stosowną. Jeśli jednak uznasz decyzje, które podjąłem za słuszne i powinniśmy wciąż wykorzystywać dziewczynę dla zdobycia informacji, to jestem zmuszony prosić cię, by nikt poza mną się z nią nie kontaktował, gdyż w innym przypadku może zacząć wątpić w moją lojalność.

Czekał na odpowiedź na tyle długo, że zaczął się zastanawiać, czy Czarny Pan właśnie nie obmyśla najlepszego sposobu na torturowanie i zabicie obojga, ale wtedy przemówił. Zgodził się na kontynuację projektu. Dodał, że jest to koncepcja na miarę najwierniejszego Śmierciożercy. Zbyt dobrze znał swego Pana by nie odgadnąć, że nie do końca mu wierzy. Mógł zrobić tylko jedno, aby go przekonać i odzyskać pełne zaufanie.

~~**~~

Otworzył drzwi i ujrzał ją przykutą łańcuchami do ściany. Ubrania miała wciąż pokryte krwią, ale po ranach nie został nawet ślad. Wiedział, że rozpoznała go, gdy tylko się odezwał, lecz jej oczy rozszerzyły się, kiedy zobaczyła jego twarz. Wzrokiem próbował nakłonić dziewczynę, żeby była cicho, gdy się zbliżał. Stali tak blisko siebie, że czuł na skórze jej oddech. Spytała, co robi, więc powiedział prawdę, że ratuje jej życie. Był zdumiony rozpoznając, że jest to zaufanie. Chciał spojrzeć głębiej w jej umysł, ale został zablokowany. Najwyraźniej uczyła się Oklumencji.

Niepewnie zbliżył usta, było to ledwie muśnięcie, żeby poznać jej reakcję i pomóc przystosować się do sytuacji. Wciąż była nieruchoma, lecz zauważył, że lekko drży pod dotykiem jego rąk.

Pocałunek był delikatny, bez pośpiechu i oboje wpatrywali się w siebie. Wiedział, że to nie wystarczy, więc rozwarł jej wargi językiem i wreszcie zobaczył jak zamyka oczy i poczuł, że również go całuje. Jego ręce błądziły po jej ciele, a język drażnił usta by uczynić pocałunek bardziej namiętnym. Zamarła, gdy wsunął ręce pod jej bluzkę, otworzyła szeroko oczy pytając bezgłośnie. Przerwał i wyszeptał cicho do jej ucha.

- Zaufaj mi, to jedyny sposób.

Jego dotyk wydawał się ją rozluźniać. Usta miał skoncentrowane na jej smukłej szyi, gdy tym czasem palce delikatnie zakreślały małe koła wzdłuż jej nóg, niemal łaskocząc. Odchyliła głowę, gdy dotarł do wewnętrznej części ud. Wiedział, że jest gotowa, żeby pójść o krok dalej. Ich wargi znów się złączyły, gdy wsunął palce pod jej bieliznę. Nawet jeśli była to tylko gra dwojga ludzi, którzy nawet się nie lubili, a chcieli po prostu przeżyć, to ich ciała reagowały wzajemnie, znajdując wspólny rytm. Przycisnął ją mocniej do ściany i usłyszał ciche westchnienie. Nie był pewien z czyich wydobyło się ust. Zaskoczył ich brzęk łańcuchów, gdy chciała poruszyć ramionami. Kompletnie o nich zapomnieli.

- Wydaje mi się, że moglibyśmy zostawić je jeszcze na chwilę – powiedział z prowokacyjnym uśmieszkiem.
Tylko gram swoją rolę – powtarzał sobie. Jednak nie wydawał się być o tym przekonany.

Nie odpowiedziała, tylko zaintrygowana przywarła do jego ust w pocałunku, czując, że jego podniecenie jest równe jej. Nie mógł czekać dłużej i w ciągu kilku sekund zdjął jej bieliznę i rozpiął swoje spodnie. Nie przerywając pocałunku uniósł jej nogi oplatając się nimi w pasie.

Wszedł w nią powoli, nie chcąc zadawać jej bólu. Była tak ciasna, że musiał wytężyć wszystkie siły, żeby zapanować nad sobą. Zaczął się poruszać dopiero, gdy poczuł, że jej mięśnie rozluźniły się. Przerwał pocałunek i spojrzał jej w oczy. Na jej twarzy można było zauważyć zdziwienie zmieszane z fascynacją. Prawdopodobnie mogła zobaczyć to samo patrząc na niego. Z początku poruszali się powoli i spokojnie, lecz potrzeba spełnienia zmusiła ich przyspieszenia, a jęki stały się głośniejsze. Wydawało się, że to trwa godziny. Ich ciała poruszały się gwałtownie, a ich usta złączyły się raz jeszcze. Wyczuł, że jej mięśnie znów się napinają, jednak tym razem z rozkoszy. Jej krzyk stłumiony przez jego usta był wystarczający, żeby i on się zatracił. Jedynym powodem, by przestać było wyczerpanie.

Bez słowa odsunął się i uwolnił ją z łańcuchów. Szybko zapiął spodnie i nawet na nią nie spojrzał. Tylko chwycił jej rękę i aportował się w ciemniej uliczce niedaleko Pokątnej. Słysząc głośny trzask wiedzieli, że mają towarzystwo.

Raz jeszcze pocałował ją namiętnie, na tyle długo, by móc włożyć do jej kieszeni kawałek pergaminu. Później już tylko odwrócił się i aportował ponownie do rezydencji.

Zrobił wszystko, co w jego mocy, by to wyglądało prawdziwie. Sam niemal czuł, że to było prawdziwe. Miał tylko nadzieję, że było wystarczające do przekonania Czarnego Pana. Miał świadomość, że na tym się nie skończy. Teraz wszyscy myśleli, że ona szpieguje dla ich Pana i będą się obojgu przyglądać.

Ponownie ruszył do pracowni swojego Pana wiedząc, czego będzie chciał. W głębi duszy zastanawiał się, kiedy będzie mógł ją znowu zobaczyć.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pozdrawiam,
NC


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Casiopeja
post 08.03.2009 20:53
Post #10 

Tłuczek


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 44
Dołączył: 31.01.2009




Robi się ciekawie, zastanawiam się co będzie dalej...?
Mam tylko nadzieję,że nie zrobisz ze Snaep'a zakochanego "kretyna"...!!!

Pozdrawiam
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NikonCorso
post 10.03.2009 13:52
Post #11 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




Nie martw się. Snape nie będzie "kretynem" - nie będzie: słodki, uroczy, niczym szczeniak. Chociaż muszę przyznac, że będzie czasem zachorywał się dla mnie jak kretyn, ale będzie całkowicie sobą. Autorka poprowadziła opowiadanie tak, że wszystko to wydaje mi się prawdopodobne. I chę też pochwalic ją za świetne wpasowanie w 7 tom.

Pozdrawiam,
NC

P.S. Na zachętę kolejny tytuł to "Nic nie mów."


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
inkaaa17
post 11.03.2009 17:09
Post #12 

Mugol


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 5
Dołączył: 11.03.2009




Bardzo ciekawe opowiadanie... zwłaszcza Snape z takim zachowaniem biggrin.gif Ciekawe jak to się rozwinie, nie mogę doczekać się kolejnej części ponieważ lubię paring SS i HG. kiss.gif
Tytuł następnego rozdziału zapowiada że będzie ciekawie

Ten post był edytowany przez inkaaa17: 11.03.2009 17:10
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NikonCorso
post 11.03.2009 19:34
Post #13 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




Jestem w połowie trzeciego rozdziału. Idzie mi całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że wczoraj rzuciłam palenie i ciężko jest mi się skupic. Nie wlicza się w to tłumaczenie biggrin.gif

Nie wspominałam jeszcze, że studjuję medycynę... Jako przyszła lekarka muszę zacząc dawac jakiś pozytywny przykład blush.gif
W poniedziałek mam kolokwium zaliczeniowe z chemii medycznej, więc najprawdopodobniej dopiero po nim będę w stanie wkleic rozdział...

Pozdrawiam,
NC


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Luna <33
post 11.03.2009 19:36
Post #14 

Tłuczek


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 29
Dołączył: 10.03.2009
Skąd: Hogsmeade.

Płeć: Kobieta



Postawa Snape'a po prosu mnie wzrusza?
czekam na dalszy ciąg ..


--------------------
--------------------
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami".

-Ernest Hemingway

User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
olada
post 15.03.2009 11:52
Post #15 

Mugol


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 1
Dołączył: 20.01.2009




Powiem szczerze, że bardzo lubię ficki gdzie Severus i Hermiona grają główne role.
Zachowanie pana Severusa jest według mnie bardzo zastanawiające. Ciekawa jestem co jest grą a co nie(?). Czy rzeczywiście Snape jest mrocznym kochankiem, który potrafi oszukać Voldemorda. A może zależy jemu tylko na uwiedzenie biednej dziewczyny?
Dużo pytań się pojawia. I mam nadzieje że niedługo znajde odpowiedzi.

Dla osłodzenia i napływu dużo weny czekolada.gif

Serdecznie Pozdrawaim
olada
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Lizzy
post 22.03.2009 18:26
Post #16 

Mugol


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 6
Dołączył: 07.03.2009

Płeć: Kobieta



Muszę powiedzieć, że mi się podoba. smile.gif
Zaintrygowało mnie to opowiadanie... Nuta tajemniczości, akcji...
Ładnie. ;]
No i dobrze, że Snape'uś nie będzie zakochanym kretynem. tongue.gif
pozdrawiam i na zachętę- ; * nutella.gif


--------------------
'Zaiste żarty na bok, jak mawiał król Dezmond, gdy wśród uczty goście zaczęli sinieć i umierać...' A. Sapkowski.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NimfadoraTonks
post 31.03.2009 14:34
Post #17 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 19
Dołączył: 25.03.2009
Skąd: Pasłęk City (zapadła dziura)

Płeć: Kobieta



musze stwierdzić, że mi się podoba smile.gif
czekam na resztę!!!!!!!!!!
wub.gif


--------------------
''Od grzechu zaczął się Mój świat, a że Bóg Mnie stworzył, a Szatan opętał - Jestem więc odtąd po dziś dzień raz grzeszna, a raz święta

--------------------------------------------------------------------

"Do tej pory wszystko było proste. Bałam się to próbowałam uciec. Nienawidziłam to próbowałam walczyć. A teraz... Prawda jest taka, że kiedy kocha się tego, kogo chce się zabić, brakuje wyboru. Co mogłam zrobić? Jak mogłam uciec, jak mogłam walczyć, skoro zadałabym wtedy ukochanej osobie ból? Skoro nie chciała ode mnie nic innego prócz życia, jak mogłam go jej nie ofiarować? Przecież tak bardzo kochałam..."
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
escalate_of_scence
post 11.04.2009 12:40
Post #18 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 107
Dołączył: 09.04.2009
Skąd: masz te laczki?!

Płeć: Kobieta



Dla mnie świetne smile.gif
Tak się zaczytałam, że nie zwróciłam uwagi na błędy. Widocznie były nieznaczne.
Na osłodę nutella.gif

Pozdrawiam i zachęcam do dalszego pisania.
Escalate


--------------------
whatever you are
whatever you say
however you live
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NikonCorso
post 27.04.2009 17:51
Post #19 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




Wklejam kolejny rozdział, ale niestety tak się stało, że nie wiem kiedy moja biedna beta skończy go poprawiac. Dlatego ostrzegam, że jest to wersja jeszcze nie sprawdzona. Wprowadzę wszelkie poprawki, jak tylko dostanę wersję poprawioną. Mam nadzieję, że mnie za to nie zlinczujecie...

Pozdrawiam,
NC

Rozdział 3

Nic nie mów.


Tak po prostu zostawił ją na środku mugolskiej ulicy. Była tak słaba, że ledwie mogła się ruszyć. Przeszło jej przez myśl, żeby poprosić kogoś o pomoc. Jednak instynkt podpowiadał, że będzie lepiej jeśli nikt z Zakonu nie dowie się, co właśnie zaszło. Sama nie była pewna, co się wydarzyło. Był tylko jeden sposób, żeby wydostać się z tego miejsca. Upewniła się, czy nikt jej nie widzi i aportowała się przed drzwiami kwatery głównej.

Wzięła głęboki oddech i otworzyła drzwi. Miała nadzieję, że na nikogo nie wpadnie skradając się cicho po schodach do sypialni.

W jej głowie panował chaos. Obrazy ostatnich kilku godzin wciąż do niej wracały przyprawiając o zawroty głowy.

Powoli weszła do łazienki i przy pomocy magii wypełniła wannę wodą w kilka sekund. Zrzuciła ubrania i zostawiła je przy drzwiach.

Zanurzyła się w gorącej kąpieli, która koiła bolące mięśnie i zmywała złe wspomnienia. Wkrótce i obrazy w myślach uległy zmianie.

Nie mogła uwierzyć w to, co właśnie zrobiła. Czy był szczery mówiąc, że ratuje jej życie? Z niewiadomego dla siebie powodu, uwierzyła mu. Lecz teraz, gdy była już bezpieczna zobaczyła całą sytuację z zupełnie innej perspektywy.

Może po prosu bawił się jej umysłem, zwodził ją. Wszystko po to, by znaleźć sposób użycia jej przeciw osobom, które kocha…

Przez tyle lat Snape był podejrzewany tak wiele razy i zawsze okazywało się to pochopne. Czy istniało coś, czego jeszcze nie wiedzieli o śmierci Dumbledore’a? Coś czego nie byli w stanie zrozumieć?

Zobaczyła to w jego oczach. Wydawał się zaniepokojony i brzmiał szczerze mówiąc, że chce jej pomóc. Przecież jest żywa. W dodatku wyleczył jej rany. To musiało coś znaczyć…

Prawdę mówiąc, zawsze postrzegała go jako nauczyciela. Nie widziała w nim mężczyzny. Mimo to, jej ciało było wrażliwe na każdy jego dotyk. Oczywiście najpierw musiała otrząsnąć się z szoku, ale później oddała się mu bez zastanowienia. Nawet teraz na samą myśl o nim jej serce zaczynało bić szybciej. Przez to czuła się jak głupiutka, naiwna dziewczynka…

Niespodziewanie usłyszała dźwięk i zaniepokojona otworzyła oczy. Pewnie przysnęła przez te wszystkie myśli wirujące w głowie. Nagle znów przestraszona zaczęła się rozglądać, próbując znaleźć źródło hałasu.

Przypominało skrobanie piórem po papierze i dochodziło z porzuconych przez nią ubrań. Natychmiast wyszła z wanny i owinęła się ręcznikiem. Ostrożnie sięgnęła ręką do leżących ubrań czując emanujące z nich ciepło. W jednej z kieszeni znalazła kawałek pergaminu. Stał się chłodny gdy tylko go dotknęła. Chwilę później pojawił się napis: „Jesteś cała?”.

Zawahała się nie mając pojęcia, co właściwie się dzieje. Tym czasem słowa zostały zastąpione przez kolejne: „Jesteś ranna?”.

Wzięła własne pióro i napisała tylko dwa słowa: „Profesor Snape?” Nie było to jednak konieczne, ponieważ doskonale znała ten charakter pisma.

Pojawiło się: „Tak”, a zaraz potem: „Czy jesteś ranna?”.

„Raczej nie” odpisała.

„Mam świadomość, że zasługujesz na wyjaśnienie, lecz nie mogę ci go udzielić. Przynajmniej nie całkowicie. To jest jedyne, co mogę ci powiedzieć…”

Pojawiały się jedna lub dwie linijki tekstu i chwilę później zastępowały je kolejne. Musiała się mocno skoncentrować, żeby przeczytać wszystko zanim zniknie.

„Powiedziałem Czarnemu Panu, że pracujesz dla nas, żeby cię nie zabili. Wmówiłem im, że zostałaś przeze mnie uwiedziona i teraz dla mnie szpiegujesz.

Pan nie był do końca przekonany, więc byłem zmuszony udowodnić swoją prawdomówność. Gdybyś wcześniej próbowała powstrzymać mnie w jakikolwiek sposób, oboje bylibyśmy już martwi.”

Słowa zniknęły i minęło kilka sekund. Nie była w stanie nic napisać…

„Obawiam się, że na tym się nie skończy. Spodziewają się, że będziesz dostarczać informacje dotyczące Zakonu. Ja zapewne będę wszędzie śledzony. Musimy się spotkać, tak żeby oni to zobaczyli. Rozumiesz?”

„Tak” napisała drżącą ręką.

Na pergaminie pojawiła się mapka, a tuż pod nią instrukcje.

„Teleportuj się tam o 20 za trzy dni. 800 metrów na południe jest chatka. Czekaj na mnie w środku.

Za kilka minut pergamin ulegnie samozniszczeniu. Upewnij się, że wszystko zapamiętałaś i nie spóźnij się.”

Nawet po dokładnym zapamiętaniu mapy, wciąż wpatrywała się w nią. Kilka minut później pojawił się niebieski płomień, który strawił pergamin.

Nigdy nie zrozumiała, jakim cudem udało się jej udawać przed przyjaciółmi, że nic się nie stało. Może to oni byli zbyt zajęci, żeby cokolwiek zauważyć…

W ciągu dnia zawsze było coś do zrobienia, można było z kimś porozmawiać. Jednak w nocy, gdy była sama, wspomnienia z tamtego wieczora powracały nagle. Były tak intensywne, jakby przeżywała wszystko ponownie.

Pierwszej nocy widziała zamaskowanych mężczyzn. Śmiali się i zadawali jej ból. Zbudziła się zlana potem i była zbyt przestraszona by ponownie zasnąć.

Jednak sny w ciągu dwóch kolejnych nocy były zupełnie inne. Czuła jego dotyk na skórze, usta na szyi i bliskość ciała. Po przebudzeniu była jeszcze bardziej zmieszana, ale z jakiegoś powodu opuścił ją strach.

Trzeciego ranka zbudziła się o wschodzie słońca i nie mogła z powrotem zasnąć. Zeszła więc do kuchni by zaczekać aż wszyscy wstaną. Podczas śniadania nie mogła nic przełknąć i tylko patrzyła się bezmyślnie na talerz. Była do tego stopnia rozkojarzona, że zaczęła zwracać na siebie uwagę.

Cały dzień spędziła w bibliotece. Chociaż nie mogła się skupić na żadnej książce dłużej niż na dwie sekundy, to przynajmniej wiedziała, że nikt nie będzie próbował jej tu przeszkadzać. Godziny mijały, niebo znów zaczęło ciemnieć.

Nie zjadła nic wciągu dnia i teraz też nie mogła się do tego zmusić. Powiedziała, że jest zbyt zmęczona i chce tylko położyć się spać. Poszła na górę, zarzuciła płaszcz na ramiona i wyszeptała kilka zaklęć. Mając pewność, że nikt nie zauważy jej nieobecności, cicho zeszła po schodach i opuściła kwaterę.

Było jeszcze wcześnie, gdy aportowała się w lesie, ale nie mogła czekać ani chwili dłużej. Znalazła chatkę dokładnie w miejscu, gdzie wskazywały instrukcje i weszła. W środku był tylko stół i połamane drewniane krzesło.

Znalazła kominek i rozpaliła mały ogień. Zrobiła to raczej, żeby mieć jakiekolwiek zajęcie niż z powodu chłodu. Usiadła na podłodze wpatrzona w płomień, oczyszczając umysł ze wszystkich myśli.

Głośny hałas ściągnął ją na ziemię, więc wstała zaniepokojona. Zmusiła się by podejść do okna, ale gdy zrobiła zaledwie kilka kroków, objął ją w talii silnym ramieniem i przyciągną do siebie.

- Nic nie mów – wyszeptał jej do ucha przywierając ciałem jeszcze bliżej.

Poczuła jego usta na szyi, a niespiesznie rozpiął kilka guzików jej koszuli i wsunął rękę pod nią. Dotyk jego palców sprawił, że zamknęła oczy i głośno zaczerpnęła powietrza. Czy one zawsze były takie zimne? Ich dotyk na jej rozgrzanej skórze wywoływał dreszcze. Drugą rękę przesuwał w stronę spódnicy, a ustami skubał płatek jej ucha.

Otworzyła oczy i zobaczyła twarz wpatrującą się przez okno. Złowrogi błysk w oczach spowodował, że zesztywniała i nie mogła oddychać. Musiał to zauważyć, bo również przestał się ruszać.

- Mówiłem, że będą mnie śledzić. Zapomnij o nim – powiedział, podejmując pieszczoty na nowo.

Zmusiła się, żeby zamknąć oczy i jej ciało zaczęło odpowiadać na jego dotyk intensywniej niż dotychczas. Przylgnęła do niego, a z ust wydobył się jęk gdy przesunął palce pod spódnicę i dotarł pod bieliznę. Wszystko inne przestało istnieć.

W ciągu ostatnich dni prawie przekonała samą siebie, że ich wcześniejsze spotkanie nie miało miejsca. Zaczynała myśleć, że wszystko sobie wyobraziła. Prawdopodobnie było to związane z szokiem, że została porwana i niemal zabita przez Śmierciożerców. Jednak on był znów przy niej, a ten dotyk tak znajomy, cudowny. Wszystko zdawało się po prostu właściwe. Drugi raz w życiu umysł przestał nad nią panować, a ciało znalazło własny rytm.

Odczuła, że jedną ręką drażni jej piersi, a drugą właśnie znalazł łechtaczkę i zaczął ją pocierać. Przycisnęła biodra do jego i usłyszała jak jęknął. Mówił coś, ale nie mogła się na tym skupić, bo właśnie jeden z jego palców przesunął się niżej i powoli wsunął się do jej wnętrza.

- Panno Granger – usłyszała. – Panno Granger – ale w jej myślach brzmiało to jak brzęczenie. Jej uwagę zwrócił dopiero dźwięk własnego imienia.

- C... ooh... co? – udało jej się wykrztusić przez suche gardło.

- Musisz mnie wysłuchać, musisz się skoncentrować. Możesz to zrobić?

Kilka sekund później pokiwała głową w odpowiedzi. Wargi miała rozchylone, a oddech stawał się ciężki z rozkoszy jaką jej ofiarowywał.

-To jest bardzo ważne – powiedział, nie przestając poruszać palcami. – Jest ktoś Ministerstwie. Przekazuje informacje Czarnemu Panu. Ważne informacje. Nie znam nazwiska, ale wiem, że jest Aurorem. Widziałem go raz, ma głęboką bliznę na twarzy, z lewej strony. Ktoś z Zakonu musi go powstrzymać, ale nie mogą się dowiedzieć skąd to wiesz. To musi zostać tajemnicą. Rozumiesz?

Włożyła mu ręce we włosy, przyciągając bliżej. Jego wargi znów znalazły się na jej szyi. Słowo „tak”, które krzyczała było zarówno odpowiedzią na pytanie, jak i reakcją na dotyk.

Nie zmuszał jej do błagania. Dokładnie wiedział czego chce, więc dał jej to. Nie mogła przestać jęczeć, drżała na całym ciele, a na ustach pojawił się uśmiech.

Nagle przestał pieścić jej pierś i w tej samej chwili kolana ugięły się pod nią. Objął ją mocno w talii chroniąc przed upadkiem. Mięśnie skurczyły się wokół jego palców zatrzymując je w środku, a ona krzyczała czując błogość.

Po chwili odzyskała siły, a oddech wracał do normy. Wciąż czuła jego pobudzoną męskość. Wyjęła rękę z jego włosów i przesunęła w dół dotykając go. Chciała oddać choć część rozkoszy, którą otrzymała. Gdy to poczuł, wciągnął powietrze i cofnął się.

Odwróciła się i zobaczyła zmieszanie na jego twarzy. Tylko wyszeptał:
- Muszę iść i ty też powinnaś – jednak żadne z nich się nie poruszyło.
Minęło kilka milczących sekund, podszedł i pocałował ją delikatnie w szyję mówiąc:
-Upewnij się, że Potter nie opuści Londynu przez najbliższe kilka tygodni – po tych słowach zniknął.

Stała nieruchomo próbując zrozumieć co właśnie się stało. Wtedy usłyszała, że coś rusza się na zewnątrz. Spojrzała na okno i znów zobaczyła te oczy, których błyski wywołały w niej lęk.

Wpatrywali się w siebie przez chwilę, lecz strach zwyciężył i raz jeszcze aportowała się przed kwaterą Zakonu. Wbiegła do środka, by znów poczuć się bezpiecznie.

Światła były już zgaszone, a wszyscy spali. Poszła w stronę swojego pokoju uważając, żeby nie wydać jakiegoś dźwięku, który mógłby obudzić mieszkańców.

Wciąż w ubraniach położyła się na łóżku. Na ustach pojawił się uśmiech, którego nawet groza nie mogła usunąć. Nie rozumiała dlaczego się uśmiecha, ale po prostu nie mogła przestać.

Ten post był edytowany przez NikonCorso: 04.05.2009 16:43


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
inkaaa17
post 29.04.2009 18:05
Post #20 

Mugol


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 5
Dołączył: 11.03.2009




Cieszę się, że umieściłaś nowy rozdział juz się bałam, że dalszej części nie będzie. Rozdział bardzo ciekawy... opowiadanie rozwija się. Błędów w tłumaczeniu też nie zauważyłam chociaż ekspertem nie jestem. Życzę dalszych chęci do tłumaczenia.
Jeden drobny błąd, który zauważyłam:
W jej głowie panował chaos. Obrazy ostatnich kilku godzin wciąż do niej wracały przyprawiając o zawroty głowy.
Dzięki za rodział i pozdrowienia. biggrin.gif
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Kolis
post 30.04.2009 19:27
Post #21 

Tłuczek


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 41
Dołączył: 14.08.2007
Skąd: Z piekła rodem

Płeć: Kobieta



Tararaaa... To jest zarąbiste, bardzo mi się podoba!;D
Jeszcze Snape ze swoim zachowaniem... Intryguje mnie coraz bardziej tongue.gif
Czekam na dalszy ciąg;>


--------------------
''Od grzechu zaczął się Mój świat, a że Bóg Mnie stworzył, a Szatan opętał - Jestem więc odtąd po dziś dzień raz grzeszna, a raz święta.''
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Casiopeja
post 30.04.2009 21:43
Post #22 

Tłuczek


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 44
Dołączył: 31.01.2009




A ja sobie teraz tak myśle i mam nadzieję,że Hermiona zostanie uwikłana w jeszcze jeden romans...np. z jakimś smierciożercą-ale by była zabawa:D:D:D

Notka bardzo mi sie podoba:)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NikonCorso
post 04.05.2009 17:06
Post #23 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 11
Dołączył: 10.02.2009




Życie Hermiony (i nie tylko) zdecydowanie się skomplikuje... smile.gif
Cacopaja jesteś blisko z podejrzeniami, ale nie będę za bardzo zdradzac fabuły. Nie byłoby wtedy zabawy z czytania smile.gif

Nie wiem kiedy wkleję kolejny rozdział, bo został mi już tylko miesiąc do egzaminu z anatomii i jestem załamana... Ehh, jak sobie przypomnę luzy z liceum to aż mi się smutno robi...

Pozdrawiam,
NC


--------------------
I'm not your princess
This ain't a fairytale
I'm gonna find someone, someday
Who might actually treat me well.
This is a big world,
That was a small town
There in my rearview mirror,
Disappearing now.
And it's too late for you and your White Horse,
Now its too late for you and your White Horse
To catch me now.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
NimfadoraTonks
post 15.06.2009 13:01
Post #24 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 19
Dołączył: 25.03.2009
Skąd: Pasłęk City (zapadła dziura)

Płeć: Kobieta



mam nadzieję że następna część pojawi się szybko bo nie moge się już doczekać
pozdrawiam i daje czekolada.gif i nutella.gif na osłodę egzaminów


--------------------
''Od grzechu zaczął się Mój świat, a że Bóg Mnie stworzył, a Szatan opętał - Jestem więc odtąd po dziś dzień raz grzeszna, a raz święta

--------------------------------------------------------------------

"Do tej pory wszystko było proste. Bałam się to próbowałam uciec. Nienawidziłam to próbowałam walczyć. A teraz... Prawda jest taka, że kiedy kocha się tego, kogo chce się zabić, brakuje wyboru. Co mogłam zrobić? Jak mogłam uciec, jak mogłam walczyć, skoro zadałabym wtedy ukochanej osobie ból? Skoro nie chciała ode mnie nic innego prócz życia, jak mogłam go jej nie ofiarować? Przecież tak bardzo kochałam..."
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
escalate_of_scence
post 15.06.2009 17:45
Post #25 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 107
Dołączył: 09.04.2009
Skąd: masz te laczki?!

Płeć: Kobieta



Świetne to!

Czekam z niecierpliwością na część dalszą. biggrin.gif czekolada.gif


--------------------
whatever you are
whatever you say
however you live
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

2 Strony  1 2 >
Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
 


Kontakt · Lekka wersja
Time is now: 19.08.2018 19:10