Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

 
Closed TopicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Wczoraj [zakończone], czyli tragikomedia romantyczna

Akzseinga
post 15.11.2004 15:55
Post #1 

Mugol


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 3
Dołączył: 13.11.2004




Z dedykacją dla Sol.

Wczoraj,

czyli tragikomedia romantyczna,
lub romans tragikomiczny,
lub tragiczna komedia romantyczna.



Yesterday, all my troubles seemed so far away.
Now I looks though they're here to stay,
Oh, I believe in yesterday.

Suddenly I'm not half the man I used to be,
There's a shadow hanging over me,
Oh yesterday came suddenly.

Why she had to go I don't know, she wouldn't say
I said something wrong, now I long for yesterday.

Yesterday, love was such an easy game to play,
Now I need a place to hide away,
Oh I believe in yesterday.

Why she had to go ...

Yesterday, love was such an easy game to play,
Now I need a place to hide away,
Oh I believe in yesterday.

[The Beatles - Yesterday]


Harry ziewnął szeroko i przetarł oczy. Otworzył je powoli, przyzwyczajając się do oślepiającego światła, wpadającego do pomieszczenia. Dzień. Noc już minęła i zdaje się, że nie wróci. Mężczyzna, aż nazbyt przytomnie, zdawał sobie z tego sprawę. A noc była przecież taka piękna, cudowna. Nie noc, sama w sobie, choć i tą Harry wspominał wyjątkowo przyjemnie. Ugwieżdżone niebo, srebrny, wielki księżyc, pohukiwanie sów. Paradoksalnie nie to było najważniejsze. I nie sen, choć to, co działo się tej nocy, może niektórym wydać się snem. Niebywale czarownym, magicznym snem. Jak przez mgłę Harry widział każdy swój nieśmiały dotyk delikatnej skóry Ginny, każdy zachłanny pocałunek i ciche westchnienia, wypowiadane na przemian imiona, szeptane do uszu intymne słowa. Widział, to wszystko, co jeszcze parę godzin temu przydarzyło się właśnie jemu. I poczuł się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. A teraz znowu w swych wspomnieniach czuł jej zapach, wtulał się w rude, miękkie włosy, znowu cieszył się jej bliskością i miłością.
Wyciągnął rękę w poszukiwaniu obiektu swych uczuć i myśli. Łóżko było nieprzyjemnie chłodne. Puste. To z powrotem przywróciło go do rzeczywistości, raptownie odwrócił głowę w lewo. Nie ma jej, nie ma śladu jej ubrań, nic. Zamknął oczy, próbując racjonalnie myśleć. Czemu odeszła? Mieli być teraz na zawsze razem. Może wróci? Może poszła do sklepu?
- Do sklepu - prychnął Harry. - Idiota. Pewnie kupić ser i mleczko - powiedział głosem pełnym sarkazmu. - Po prostu cię nie kocha, palancie.
Wciągnął spodnie i udał się do kuchni. Musiał się najeść, to z pewnością poprawi mu humor. I przestanie myśleć. Tak bardzo nie lubił myśleć o przykrych rzeczach, a odejście Ginny taką rzeczą bez wątpienia było. Zajrzał do lodówki - wszystko przeterminowane. Mleko, ser, nawet masło wygląda nieciekawie.
- No tak - rzekł gorzko. - Jak miała zostać z kimś, kto nawet o jedzenie nie potrafi się zatroszczyć?
Na blacie kuchennym znalazł jedną bułkę. Harry usiadł przy stole i zaczął jeść. Niestety. Jedzenie suchej, twardej bułki wcale nie pomogło mu zwalczyć problemów. Właściwie to samo stwierdzenie, że konsumpcja czegokolwiek mogłaby usunąć wszystkie myśli, które go trapiły, była godna pięciolatka z nadwagą.
Spojrzał za okno i spostrzegł na parapecie małą karteczkę, ze starannym pismem Ginny. Chwycił jak najszybciej tylko potrafił i zachłannie przeczytał jej treść. A ta nie była długa.

Kocham cię.
Adieu.


To koniec.
Jak na ironię znów przypomniał sobie, o ich pierwszym zbliżeniu, chwili namiętności, a jednocześnie niewysłowionej delikatności. A może dlatego go opuściła? Może wcale jej się nie spodobało? Może oczekiwała czegoś więcej?
Harry spuścił głowę i przełknął ostatni kęs. A gdyby do tego nie doszło? Gdyby odmówił sobie tej chwili szczęścia? Jeśli to, co się między nimi wydarzyło, wszystko zniszczyło? Przecież wczoraj było między nimi tak dobrze. Wczoraj. Wczoraj nie wróci. Gdyby tak było można cofnąć czas.

- Ginny
- Yhym... - mruknęła zadowolona z jego łagodnych pieszczot, którymi obdarzał jej kark.
- Mówiłem ci już, że cię kocham?
Pamiętał, jak spojrzała mu wtedy głęboko w oczy, zmarszczyła czoło i po chwili namysłu odpowiedziała, ze słodkim uśmieszkiem:
- Nie.
- Kocham cię.
- Jeszcze?
- Zawsze.*
Nigdy nie zapomni uśmiechu jakim wówczas obdarzyła go Ginny.

- Za dużo myślisz, Harry - powiedział sam do siebie. - Za dużo szczegółów...
Wstał od stołu i udał się do łazienki. Po drodze, na półce obok zaczarowanego lustra ujrzał album. Wczoraj go przeglądali.

- Ginny - zachichotał. - To ty? - wskazał palcem na zdjęcie małej, rudej osóbki w za dużym o parę numerów swetrze, który prawdopodobnie należał go Charliego, ubrudzoną na twarzy czekoladą. Nagle osóbka na zdjęciu wytknęła język w stronę Harry'ego, a ten roześmiał się jeszcze bardziej.
- Taak - odpowiedziała przeciągle, wyniośle, jakby chciała w ten sposób zasygnalizować, że nie toleruje żadnych kąśliwych uwag.
- Ale śmiesznie wyglądałaś - powiedział Harry, poczym zaczął śmiać się jeszcze głośniej.
W myślach znowu widział Ginny mierzącą go krytycznym spojrzeniem brązowych oczu i jej kąśliwą uwagę.
- Ja przynajmniej z tego wyrosłam.

Dotknął albumu i otworzył go na zdjęciu, które tak go rozśmieszyło. Bynajmniej miał ją taką. Przecież lepsza Ginny wybrudzona, w za dużym swetrze brata, niż żadna. Spojrzał w lustro.
- Jak ty wyglądasz, kochasiu - powiedziało krytycznie. -Katastrofa. Co za włosy. Zrób coś z nimi. I ta miną. Jakbyś szedł na pogrzeb... I poćwiczyłbyś trochę na jakiejś siłowni! - krzyknęło lustro, za oddalającym się w stronę łazienki Harrym.

Prysznic nie był długi. Stanowczo. Przerwało go czyjeś natarczywe dzwonienie do drzwi. Poszedł w samych bokserkach, z myślą, aby ochrzanić natręta. Kto normalny wpadałby w odwiedziny o tak wczesnej porze?!
Otworzył z rozmachem drzwi, a jego zielonym oczom ukazała się osoba, której spodziewał się w tamtej chwili najmniej...
- Te twoje blokady na drzwi - powiedziała rozeźlona. - Czemu tak patrzysz? - spytała po chwili podejrzliwie, nieco jednak rozśmieszona. A do podejrzeń i do rozbawienia miała powody.
Harry w samych bokserkach, z mokrymi włosami, z wytrzeszczonymi oczami, bez okularów i otwartą buzią w istocie był rzadkim widokiem.
- Gi... Ginny? - wystękał zaskoczony. Kiedy ta odpowiedziała mu niemym skinieniem głowy, porwał ją do góry, przytulił i z uśmiechem na twarzy, jednak nie bez wyrzutu, prawie wykrzyknął:
- Jak ja cię kocham! Gdzieś ty była? Czemu mnie na tak długo zostawiłaś? I co to ma być za kartka? Następnym razem informuj mnie, kiedy znikasz na tak długo! Chcesz, żebym zwariował przez ciebie?
Ginny spojrzała na niego, zupełnie tak, jakby już zwariował i powiedziała tylko:
- Byłam kupić ser i mleko. W lodówce wszystko masz przeterminowane.


KONIEC

* Dialog z filmu "Niemoralna propozycja"

Ten post był edytowany przez Akzseinga: 15.11.2004 15:56
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Miyu Sora Yamano
post 21.06.2005 20:50
Post #2 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 17
Dołączył: 02.05.2005
Skąd: Unin




Naprawde fajne. Uwielbiam takie jednopartówki. Szczególnie podoba mi się ta wzmianka o mleku. Nie mam za bardzo czego krytykować. Po prostu super


--------------------
"Więc kimże w koncu jesteś?
- Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro"

J. W. Goethe "Faust"
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Moonchild
post 22.06.2005 08:18
Post #3 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 120
Dołączył: 11.04.2005
Skąd: z daleka




Może być. Bez zachwytów, ale czytało się przyjemnie. Ja wolę troche dłuższe formy smile.gif


--------------------
user posted image
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

Closed TopicTopic OptionsStart new topic
 


Kontakt · Lekka wersja
Time is now: 23.11.2019 03:10