Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

Magiczne Forum _ Wasze zdanie... _ O Dolores

Napisany przez: Hipopotamus 16.06.2004 20:29

Marzeniem każdego małego czarodziej jest dostać się do Hogwartu, gdzie każdy przeżywa wspaniałe przygody, zyskuje przyjaciół, a także wrogów na całe życie. Niestety rok szkolny 1995/96 nie był taki jak poprzednie. A wszystko za sprawą Dolores Umbridge. Ta kobieta już wystarczająco namieszała w Ministerstwie Magii wprowadzając bzdurne zarządzenia i ustawy, które jawnie dyskryminowały tzw. mieszańców i nieludzi (wynikało to zapewne z jej bezpodstawnych obaw), lecz chyba uważała, że to za mało, gdyż postanowiła wprowadzić swoje chore pomysły do Hogwartu. Umożliwił jej to oczywiście Minister Magii Korneliusz Knot wprowadzając Dekret Edukacyjne Numer 22, który zobowiązywał do zaangażowania jako nauczyciela osoby wybranej przez Ministra, ale tylko wtedy, gdy dyrektor nie może sam znaleźć kandydata. W ten sposób Umbrige trafiła do Szkoły Magii i Czarodziejstwa jako nauczycielka obrony przed czarną magią. Niestety jej metody nauczania w ogóle nie przystawały do prawidłowego programu nauczania.
„W ogóle nie mieliśmy zajęć praktycznych. Tylko Teoria”, powiedział Ernie Macmillan, uczeń szóstej klasy i prefekt Hufflepuffu. ”Twierdziła, że jak poznamy dobrze teorię to z praktyką nie będzie problemu. A przecież my zdawaliśmy sumy też w części praktycznej. Jak można zdać dobrze egzamin używając zaklęcia po raz pierwszy na teście?”
Umbridge jednak nie obchodziło pomyślne zdanie egzaminów przez jej uczniów, ale zależało jej na tym, aby znali jak najmniej zaklęć. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo zaskakująca. Otóż Knot uważał, że Dumbledore w szkole szkoli swoich uczniów na do swojej prywatnej armii, przy pomocy której miał niby zostać nowym Ministrem Magii. Tak więc przez urojenia pana Ministra cierpieli uczniowie.
Kolejnym posunięciem Ministerstwa było powołanie urzędu „Wielkiego Inkwizytora Hogwartu”, którym oczywiście została Umbridge. Jej głównym zadaniem na nowym urzędzie było łażenie od klasy do klasy i czepianie się nauczycieli, a także uczniów.
Dla niektórych uczniów było to za wiele Postanowili założyli tajne stowarzyszenie, gdzie mogli się uczyć obrony w praktyce do nadchodzących egzaminów.
„Uważam, że to był jeden z lepszych pomysłów”, twierdzi Colin Creevey, uczeń piątej klasy. ”Ja zdaje sumy dopiero w tym roku, ale znajomość obronnych czarów jest bardzo ważna. Zwłaszcza teraz, gdy Sam-Wiesz-Kto powrócił. Nasza Gwardia Dumbledore’a (tak się nazwali – dopisek autorki) zdała świetnie egzaminy. Nie dalibyśmy rady gdyby nie Harry”.
Niestety Umbridge dowiedziała się o owym stowarzyszeniu od kryminalisty nijakiego Widdershinsa, który znany jest ze swoich występków przeciwko mugolom. Owy kryminalista za zwolnienie go z zarzutów ofiarował wydać Harry’ego Pottera i resztę uczniów. Po ujawnieniu stowarzyszenia winę za nie wziął na siebie Dumbledore, przez co został uciekinierem.
Teraz dopiero Umbridge miała pole do popisu. Została nowo dyrektorką i oczywiście powprowadzał kolejne kilka dekretów, ale rozpisywaniem się na temat wszystkich nie jest konieczne. Wystarczy powiedzieć, że były tak samo (jak nie bardziej) bzdurne co poprzednie.
Jednak cała ta sprawa wydaje się być niczym przy jej końcowych wyczynach. Otóż jak potwierdzają to świadkowie Dolores Umbridge chciała użyć zaklęcia Cruciatus na uczniu!. Tak, Na uczniu. Chciała przesłuchać dokładnie Pottera, a ponieważ nie miała veritaserum postanowiła nakłonić go do „współpracy” torturami. Przy okazji wydało się, że to nie pierwszy jej występek przeciwko prawu. Podczas wakacji nasłała na Pottera dwóch dementorów i gdyby nie jego znajomość magii, chłopak niechybnie by został pocałowany przez dementora, ale cała ta sprawa została dokładnie przez nią zatuszowana i wyglądało na to, że Harry ubzdurał sobie te potwory. Jednak sprawiedliwość zwyciężyła i młody Potter został uniewinniony (ale to już inna historia).
Wróciwszy do sprawy Umbridge – jej odejście było o wiele bardziej „huczne” niż przybycie. Mianowicie po znieważeniu w Zakazanym Lesie centaurów (należy przypomnieć, że to mądre i strasznie dumne istoty) została przez nie porwana i nie wiadomo co by się z nią stało, gdyby, nie dyrektor, który ją uwolnił.
Minister oficjalnie przeprosił w oficjalnym wystąpieniu za poczynania swojej starszej asystentki: „Chciałbym zapewnić, że nic, powtarzam, nic nie wiedziałem o poczynaniach Dolores Umbridge podczas wakacji. Podjęła tę chorą decyzję sama bez mojej zgody. Nigdy bym nie pozwolił na narażanie życia kogokolwiek. Tym bardziej nie wiem o jej metodach wychowawczych i nie ponoszę odpowiedzialności za nie. Oczywiście wszystkie dekrety wydane podczas jej rezydowania zostały cofnięte.”
Jednak oświadczenie pana ministra nie zadowoliło społeczności czarodziejów. Uważają bowiem, że to co robiła w szkole Umbridge było robione za zgodą i wiedzą Knota. Niektórzy nawet żądają dymisji ministra.
Obecne miejsce pobytu Dolores Umbridge pozostaje nie znane, gdyż po ucieczce z Hogwartu udała się w nieznane miejsce, lecz wszyscy uczniowie zgodnie twierdzą, że im dalej od szkoły tym lepiej. Jedynym chyba wyjątkiem jest kilkoro uczniów, którzy byli jej pupilkami:
„Profesor Umbridge była najlepszym co mogło spotkać szkołę”, twierdzi Draco Malfoy, uczeń szóstej klasy. ”Jej metody działania były bardzo korzystne dla szkoły, nie rozumiem dlaczego wszyscy tak na nią narzekają. Wprowadziła odrobinę dyscypliny i już wszyscy uważają ją za potwora”. Podobne zdania mają jeszcze kilkoro jego przyjaciół, których nazwiska wiele powiedzą czytelnikom poprzedniego artykułu o świeżo złapanych śmierciożercach. Wiadomo swój do swego.
„Oby Ministerstwo nigdy więcej nie próbowało ingerować w sprawy Hogwartu. To by zniszczyło tak dobrze prosperującą szkołę” skomentowała całą sprawę Gryzelda Marchbanks, członkini Wizegamotu i główna egzaminatorka podczas sumów i owutemów.
My też miejmy taką nadzieję.

Napisany przez: NalarisoN 16.06.2004 21:48

Nawet tego nie czytałam, ale podejrzewam że włożono w to dużo pracy i stukania o klawiaturze... tylko po co?

Napisany przez: czadowa_ 17.06.2004 12:00

W ciekawy sposób przypomniany cały wątek Umbridge z książki. Miło sie czyta:)
Niektórych rzczy nawet nie pamiętałam... zwłaszca tego Crucio, ale juz to nadrobiłam smile.gif strona 818 jakby ktoś szukał

Napisany przez: skicia 17.06.2004 13:51

QUOTE
Ta kobieta już wystarczająco namieszała w Ministerstwie Magii wprowadzając bzdurne zarządzenia i ustawy, które jawnie dyskryminowały tzw. mieszańców i nieludzi (wynikało to zapewne z jej bezpodstawnych obaw), lecz chyba uważała, że to za mało, gdyż postanowiła wprowadzić swoje chore pomysły do Hogwartu.

QUOTE
Podczas wakacji nasłała na Pottera dwóch dementorów i gdyby nie jego znajomość magii, chłopak niechybnie by został pocałowany przez dementora, ale cała ta sprawa została dokładnie przez nią zatuszowana i wyglądało na to, że Harry ubzdurał sobie te potwory.

Według mnie oba te zdania są za długie. Autorka mogła rozbić je na kilka krótszych. W tekście było kilka błędów interpunkcyjnych, powtórzeń. Praca ogólnie nie jest zła.

Napisany przez: matematyka 18.06.2004 14:41

Praca zawiera kilka błędów, ma jednak tą podstawową zaletę, że jest na tyle długa, że można w niej wszystko poruszyć. Może nie wnosi nic nowego, ale jest dość ciekawa. Podobało mi się przytoczenie wypowiedzi uczniów, co na pewno trochę urozmaiciło pracę

Napisany przez: rejful 18.06.2004 18:38

ehehe skad wiadomo ze akcja zakonu feniksa miala miejsca w latach 1995/96 ????skad dorwalas takie informacje????

Napisany przez: kubik 18.06.2004 18:54

blink.gif blink.gif
bo Harry urodził się w 1980 roku.... może dlatego <mały sarkazm XP>

Napisany przez: Nimbuska2000 18.06.2004 19:23

A gdzie jest napisane,że Harry urodził się w 1980 roku?

Napisany przez: kubik 18.06.2004 19:33

To sie nazywa dedukcja...
Vold zaatakował Harry'ego gdy ten miał rok tak? i to było w 1981.
Rok sie cofamy i co mamy... niesamowite 1980!!! geniusz ze mnie. XPP co wiecej
1842[?] - rodzi sie Albus Dumbledore
1926 - rodzi sie Tom Riddle
1928 - rodzi sie Rubeus Hagrid
1937 - Tom idzie do szkoły
1939 - Hagrid idzie do szkoły
1942 - komnata tajemnic otwiera się
1943 - Tom zaczyna ukrywanie
1970 - Pojawia się Lord Voldemort
1980 - rodzą się: Ron, Hermiona i Harry
1981 - pierwszy upadek czarnego pana, śmierć Lily i Jamesa Potterów. Syriusz Black wtącony do Azkabanu
1985 - śmierc matki Syriusza
1991 - Harry idzie do szkoły
1996 - śmierć Syriusza Blacka
1997 - drugi i ostateczny [?] upadek czarnego pana...
====
ofcuz liste moznaby o wiele bardziej wyszczególnic ale od tego są inne strony XP

Napisany przez: rejful 19.06.2004 12:58

a skad wiadomo ze voldemort upadl w 1981???? jakos nigdy nie spotkalem sie z taka informacja ....

Napisany przez: matematyka 19.06.2004 16:27

w tomie 2, na przyjęciu duchów jest podana informacja, że Prawie BEzgłowy Nick zmarł w 1492 roku. Oprócz tego wiemy, że w tamtym roku przypadła pięćsetna rocznica jego śmierci. Więcej już chyba nie trzeba pisać.

Napisany przez: Nimbuska2000 22.06.2004 18:41

Może i nie jestem bystra ale jak na

podstawie śmierci Nicka można obliczyć narodziny Harry'ego?

Nick obchodził 500 rocznicę śmierci w 1992 roku, na nagrobku było że umarł w 1492. Harry miał w 1992 12 lat, wszystko jasne smile.gif /kkate

Napisany przez: kubik 22.06.2004 18:56

1492 + 500 = 1992 - 12 = 1980

Napisany przez: Nimbuska2000 22.06.2004 20:44

Sprytni jesteście!Ja bym na coś takiego nie wpadła.Zawsze marzyłam by być bystra.....Ale nie jestem. sad.gif Ale jeśli autorka jest ma u mnie dodatkowy plus.
No a ogólnie prawdę mówiąc:po prostu miodzio wink.gif

Napisany przez: Tomak 13.07.2005 13:18

QUOTE(Hipopotamus @ 16.06.2004 22:29)
„Uważam, że to był jeden z lepszych pomysłów”, twierdzi Colin Creevey, uczeń piątej klasy. ”Ja zdaje sumy dopiero w tym roku....
*



Przecierz wtedy gdy była GD to sumy zdawali Harry, Ron, Hermiona i inni piąto klasiści a Colin był o rok młodszy od nich i chodził do 4 Klasy a nie 5. To jak niby miał zdawac sumy w tym samym roku co Harry i pozostali ???

Napisany przez: Carmen 13.07.2005 19:04

Przeczytalam prace i musze powiedziec, ze po raz pierwszy spotykam sie z czyms takim. Czytalo sie ciekawie, mnie przypomina to jakis wycinek z gazety. Bylo kilka beldow interpunkcyjnych ( brak kropek, przecinkow), pare powtorzen ( m.in. " minister oficjalnie przeprosil w oficjalnym wystapieniu..." - nie za duzo tej oficjalnosci ? tongue.gif ), znalazlo sie tez troche bledow stylistycznych, zwlaszcza w dlugich zdaniach. Radze poszukac sobie bety i pisac wiecej takich prac, chetnie poczytam.

Napisany przez: katia 19.08.2005 11:19

Bardzo dobra praca. Gratuluje autorce!! smile.gif

Błędy trafiają się nawet najlepszym tongue.gif

Napisany przez: Tomak 02.09.2005 17:49

Co do tych lat to jest pewien zgrzyt w książce bo w KF Nick nie jadał od prawie 400 lat a w KT Nick obchodzi 500-ną rocznice śmierci to by znaczyło ze jeszcze przez 100 lat swojego "zycia" jako duch jadał jedzonko.

Napisany przez: Herma 04.12.2005 15:51

Tomak- powtorze katie: "Blendy trafiaja sie nawet najlepszym!"

Napisany przez: Absolution 04.12.2005 17:15

kubik, a wiesz możę kiedy Moody się urodził :>?

Powered by Invision Power Board (Trial)(http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)