Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Więzienny Testament [zak], niezwiązane z hp, jednopartówka

Więzienny Testament [zak]
 
Dobre - zostawić [ 1 ] ** [100.00%]
Gniot - wyrzucić [ 0 ] ** [0.00%]
Zakazane - zgłoś moderatorowi [ 0 ] ** [0.00%]
Suma głosów: 1
Goście nie mogą głosować 
Darkness and Shadow
post 02.05.2006 21:33
Post #1 

Kandydat na Maga


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 77
Dołączył: 12.12.2005
Skąd: z dziury zabitej dechami ;)

Płeć: Kobieta



Zostało to napisane w przypływie myśli lekko samobójczych, przy akopaniamencie albumu "Fallen" Evanescence. Pragnę podziękować A., mojej przyjaciółce za wspacie mnie przy pisaniu tego opowiadania. Życzę miłego czytania.


† Więzienny testament †

„Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek.”
Roman Brandstaetter


Byłam tam... Zrobiłam to. Nigdy nie podejrzewałam, że zrobię coś takiego. To stało się moim początkiem i pociągnęło za sobą resztę. Jedna nieszczęśliwa miłość. Tylko jeden raz.
On był pierwszy. Pierwszy, którego tak pokochałam i znienawidziłam. Mówi się: od przyjaźni do miłości. Ze mną było inaczej: od miłości do nienawiści. Nie było przyjaźni. Ja go od razu pokochałam, lecz on nie. Nie było od niego miłości, nawet jej cienia. Otrzymywałam od niego tylko zakichaną przyjaźń, nic więcej. Byłam dla niego tylko nic nie znaczącą małą, głupiutką przyjaciółką. Dlaczego nic nie znaczącą?
Powiedziałam mu o tym, co czuję i on celowo całował się z tą lafiryndą na moich oczach. Co go obchodziło, że ja cierpiałam. On o tym wiedział i na złość mnie dalej obściskiwał się z tym babsztylem. Byłam dla niego niczym, nawet nie miałam u niego statusu przyjaciółki, czy nawet znajomej. Nic. Zwyczajne nic, które można ranić bez granic, pomiatać nim, mówić o nim co się chce, tak jakby było przedmiotem, którym można rzucać, kopać i pluć na nie. Tak się czułam.
Nie mogłam już wytrzymać. Wtedy, nad rzeką zabiłam ich oboje. Tak zwyczajnie, szybko, efektownie. Krew na trawie, na kocu, gdzie jeszcze przed kilkoma minutami para leżała i namiętnie się całowała mnąc swoje ubrania.

„Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.”
Bolesław Prus


Później byli inni. Raz zabiłam, drugi, a później stało się to moim zwyczajem. Najpierw rozkochiwałam w sobie przystojnych i bogatych mężczyzn, a po wspólnie spędzonej nocy w ich mieszkaniach, zabijałam ich. „Czarna wdowa” - tak mnie nazywali koledzy, którzy wciągnęli mnie później do gangu morderców.
Ta ksywka przylgnęła do mnie na zawsze i trwa nawet dzisiaj, kiedy w smrodzie i zaduchu więziennej celi spisuję swój testament. Mam jeszcze jedną noc. A co po niej?
Śmierć. I to nie byle jaka śmierć. Krzesło elektryczne. Miliony żyłek energii oplatające moje ciało i wysysające z niego duszę, dobre, a nawet złe wspomnienia i zostawiające po sobie jedynie pudełko, opakowanie zawartości, którą wydrążyły, zabierając najsmaczniejszy kąsek. Taka jest śmierć. Zabiera wszystko, co drogie naszemu sercu, co bliskie. Dla bliska jest tylko ta kartka i ołówek, moi ostatni, prawdziwi przyjaciele. Dlaczego ostatni? A ci z gangu? O tym zaraz.
Będzie dla mnie zaszczytem zginąć tak, jak moi koledzy z gangu, którzy jeszcze mnie poniżali.
A jak zostałam skazana na to krzesło plugastw?

„Nie ma nic bardziej niepokojącego niż odpowiedź na niezadane pytanie.”
Barthold Georg Niebuhr


Zabiłam kogoś, kogo zabić wcześniej nie zamierzałam. Po prostu nagła zmiana planu. „Wytrych” oberwał i stracił przytomność, a „Szycha” i „Krostka” poszli na piwo. Zostałam sama. Kto inny mógłby zabić tego milionera, jak nie ja? Zrobiłam to. Strzeliłam mu prosto w łeb, a kilka godzin później zgarnęły mnie psy.
Przymknęli mnie i nie minęło kilka dni aż zgarnęli cały nasz gang. Wtedy zrozumiałam, że rozpad zaczął się właśnie ode mnie. Ja pierwsza zostałam zgarnięta i jako ostatnia zostanę stracona.
Do ostatniej chwili na krześle nie zapomnę jak obok mojej celi przeprowadzali nasz gang „Jastrzębi”. Gdy tylko mnie spostrzegli zaczęli na mnie pluć i syczeć przez zęby:
- Kabel!
- Zdrajca!
Ale najbardziej wnerwiły mnie słowa „Szefunia”:
- I co zadowolona jesteś, że nas sypnęłaś?
Może myślał, że nie słyszałam jak dodał po krótkiej chwili:
- Taka podła hiena powinna zostać najpierw zerżnięta przez wszystkich strażników, a później skatowana tak, żeby błagała o śmierć.
Myślałam, że w tej chwili rozkruszę te kraty i uduszę go na oczach wszystkich uwięzionych wśród gwizdów i wrzasków. Nie wiedzieli, że milczałam cały czas jak grób. Nie pytano mnie nawet o gang. Dopiero w tej chwili dowiedziano się, że należałam do „Jastrzębi”.

"Gdybyśmy mieli magiczną umiejętność odgadywania cudzych myśli, pierwszym efektem tego byłoby zerwanie wszelkich przyjaźni."
Bertrand Russell


Minęły dwie pełne godziny odkąd stracono ostatnią z naszych: „Żmijkę”. Za dziesięć godzin będę ja, bo jest równa druga w nocy, a o dwunastej będę musiała przejść na drugi koniec zakładu karnego, do sali śmierci. Będzie to dla mnie trudna droga, wśród wycia więźniów i szarpania krat.
Wiem, co odpowiem, jeżeli będą chcieli znać moje ostatnie życzenie: „Dajcie mi choć chwilę samotności”, chociaż tej samotności kosztuję już od dwóch tygodni. Samotności nigdy nie za wiele. Ja z nią żyłam długo po śmierci mojej pierwszej miłości. Śmierci z mojej ręki. Ci mężczyźni, których w sobie rozkochiwałam byli tylko przerywnikami w tej samotności. Nic innego oprócz niej nie istniało.
Może się wydawać dziwne, że chcę samotności przed śmiercią. Niby mam tę samotność w celi, ale co to za samotność, kiedy obok ciebie kaszle jakaś starucha i czasami wtrącają ci jeszcze kogoś nowego. Niby mam towarzystwo, ale jestem samotną wśród własnych myśli. Z koleżankami z celi nie zamieniłam nigdy ani słowa.

„Ostatni odcinek drogi do Boga nazywa się zawsze samotność.”
Peter Lippert


Właśnie jakaś nowa z mojej celi zaczęła płakać. Najpierw obudziła się wstrząsana jakimś koszmarem. Usiadła na wyrze, opierając się o odrapaną ścianę znaczoną kreskami oznaczającymi dni dzielące więźniów od śmierci. Spojrzała na nie, a zaraz na mnie. Zauważyła, że też nie śpię. Przysunęła do piersi kolana i oparła od nie swój chudy podbródek. Teraz patrzymy na siebie. Wiem, że też będzie dziś stracona, lecz nie wiem kiedy dokładnie.
- Też nie możesz spać przed egzekucją? - pyta.
- Nie – odpowiadam krótko. - Ja nie mogę spać, bo piszę testament. Swoją krótką historię.
Jej oczy zabłysły. Poczuła tajemnicę wiejącą od słowa „historia”.
Dla niej to też pierwsze słowa jakie wypowiedziała w tej celi. Zastanawia mnie tylko: dlaczego akurat zwróciła się do mnie. Ach tak. Śmierć i nieszczęścia zbliżają ludzi.

„Historia - zbiór faktów, które nie musiały zajść.”
Stanisław Jerzy Lec


- Ja tez mogę napisać swoją historię? Krótkie przesłanie do ludzi? - pyta chwili przyglądania się moim chudym palcom, które kreśliły mój testament.
- Tak, ty też możesz. Chodź, dam ci kartkę i coś do pisania – zachęcam ją.
Teraz siedzimy razem. Opieramy się o tą samą ścianę, na której ja znaczyłam stępionym ołówkiem dni mojego pobytu. Trzynaście. Pechowa liczba. Podobno.
Po moim odejściu ktoś inny będzie patrzył na te kreski. W tych trzynastu liniach jest zaklęta cała moja osoba, moje cierpienia, nieszczęścia. Tyle czasu i historii zatrzymanych w małych rysach na szarej ścianie celi.

„Historia ma zwyczaj zmieniać ludzi, którzy myślą, że ją zmieniają.”
Terry Pratchett


Ona, moja ostatnia towarzyszka duszy skrobie małym ołówkiem własną historię. Obie jesteśmy jak małe rybki zagubione w ogromnej przestrzeni wody. Całe szczęście, ze mamy takie pasma raf koralowych, gdzie możemy się zaszyć, pobyć w własnych myślach. Jakbyśmy były kawałkami drewna, dryfującymi po falach oceanu i natrafiającymi na małe wysepki. Osiadamy tam i czekamy na kolejny przypływ.
Tak niewiele o sobie wiemy, a tak stałyśmy się sobie bliskie. Ona jest trochę młodsza ode mnie i trafiła tu później niż ja. Ma może nieco więcej niż osiemnaście lat. Nie zamieniłyśmy nigdy ani słowa. Oprócz tej nocy. Tak już jest. Śmierć zbliża ludzi tak samo jak nieszczęścia, jak to już napisałam. Ile miałaby w swoim życiu, gdyby nie jakiś incydent, który wpakował ją do takiego obrzydliwego miejsca, jakim jest więzienie. Może jest niewinna, tylko ktoś ją wrobił, uwięził ją w klatce czekania na wykonanie wyroku. A może zasłużyła sobie na to tak samo jak ja.

„Człowiek istota nieznana.”
Alexis Carrel


Nie wiem, co ona tam pisze. To jej testament, jej historia, a ja jestem tylko jej częścią. Jeżeli mnie wspomni, to jako dziewczynę z celi, która dała jej kartkę, ołówek i zachęciła do napisania testamentu, a może jako współtowarzyszkę w czekaniu na świt dnia śmierci.
Tak, świt. Już pierwsze promyki słońca wpadły do pomieszczenia i oświetliły kraty. Jeszcze kilka godzin. Kilka długich chwil na rozmyślanie. Kilka chwil dla kawałków drewna przed przypływem, który nas porwie na wieczność.
Dwunasta jest godziną znaczącą wiele. Może być ta w czasie dnia lub w nocy. Gdyby ktoś powiedział południe, wiedziałabym od razu, że chodzi o tą oddzielającą ranek od popołudnia. Ale co jeśli ktoś mówi dwunasta? Ta zwana południem czy północą? Gdybym miała egzekucję o dwunastej w nocy nie byłoby mnie już na świecie. Ale mam o dwunastej w dzień. Dla mnie ta godzina zawsze kojarzy się z równością. Pół tego, pół tamtego. Pół dnia i pół nocy. Dwanaście, tyle ilu było apostołów powołanych przez Jezusa Chrystusa.

„Ucz się czekać,
bo albo zmienią się rzeczy, albo twoje serce.”
Johann Michael Sailer

Już niewiele mi czasu zostało. Chciałabym przed śmiercią zobaczyć tych, którzy dali mi siłę, by trwać w samotności, by żyć dalej mimo załamań. Niewiele było takich. Zbyt niewiele wysepek dla dryfującego drewienka na odpoczynek przed przypływem.
Słyszę już jak moja rodzina, którą opuściłam w wieku szesnastu lat mówi:
- Ona miała tylko dwadzieścia lat.
Nie powiedzą:
- Ona miała dziewiętnaście lat kiedy zginęła, tylko:
- Ona miała tylko dwadzieścia lat.
A dlaczego?
Bo moje urodziny są dzisiaj, właśnie w dniu śmierci. Śmieszne, co nie? Urodzić się, a za dwadzieścia lat umrzeć w tym samym dniu. Dokładność godna podziwu. Nikt mi przed śmiercią nie zaśpiewa „Sto lat”, bo wiadomo iż tego złotego wieku nie dożyję. A z resztą: dopuścić się takiego nietaktu? Chyba nikt nie wie, że dziś mam urodziny. Może odczytają to wraz z wyrokiem.
Dzisiaj skończy się moja wędrówka od narodzin aż po śmierć.

„Nie ma lekarstwa na urodziny i śmierć,
pozostaje cieszyć się tym, co pomiędzy.”
Autor Nieznany


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO „CZARNA WDOWO”

Taki napis nakreśliłam na ścianie w miejscu mojej ostatniej kreski. Czternasta, choć czternastego dnia nigdy nie było. Był on jedynie wymysłem ludzi żeby tylko zaokrąglić do dwóch tygodni. Wymysłem też i moim, bo to ja tak napisałam.
Jeżeli usłyszałeś o jakimś innym „testamencie więziennym”, to nie wierz w jego treść. Nie ma tam niczego zapisanego w stylu: mój dom przekazuję... Istnieje tylko jeden „testament więzienny”. To jest on. Ta kartka, którą daję wam. Ludziom, byście poznali choć część mojej historii i zapłakali nad moim żalem, bólem i cierpieniem w cieniu celi. Kiedy będziecie przechodzić obok mojego grobu, odmówcie chociaż jeden „wieczny odpoczynek” i „zdrowaśkę” ku pamięci tej, która zabiła własną miłość. Ku pamięci „Czarnej wdowy”. Będę wam za to wdzięczna.
Już idą po mnie. Po mnie i moje życie. Jest za piętnaście dwunasta. Pięć minut na dojście. Pięć minut na spełnienie mojego życzenia i pięć minut czekania na odczytanie wyroku i rozpoczęcia tortur. I koniec przedstawienia. Kurtyna w dół. „Czarna wdowa” odeszła.

„Śmierć jest lekka.
Tylko chwila przed zgonem jest straszna.”
Autor Nieznany


KONIEC

Jest to praca na konkurs organizowany w naszej dziurze zabitej dechami na opowiadania i wiersze. Ja dałam oczywiście opowiadanie.

Ten post był edytowany przez Darkness and Shadow: 15.05.2006 23:01


--------------------
Forever, your eyes will hold the memory.
I saw your heart as it overtook me.
We tried so hard to understand and reason
But in that one moment, I gave my heart away.


Wróciłam. Tak jakby.

Moje forum. Przystań obłąkańców.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
avalanche
post 02.05.2006 21:51
Post #2 

Mistrz Różdżki


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 1391
Dołączył: 11.04.2003
Skąd: Mementium Morium

Płeć: Kobieta



zabrzmi prostacko, ale kurna poruszyło mną.

od razu przypomniała mi się zielona mila. krzesło elektryczne to coś co mnie przeraża, jak nic innego.

takie różne i inne od fantastików plastików, które tu się zdarza czytać.

[napisz coś jeszcze ;ddd]

nie umiem komentować, ale dupa z tym. zaznaczam swoją obecność, jak pies przechodzący koło latarni.

;d


--------------------
"Oznaką inteligencji najwyższej klasy jest zdolność do uznawania dwóch przeciwstawnych idei jednocześnie."
F. Scott Fitzgerald
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Darkness and Shadow
post 02.05.2006 22:23
Post #3 

Kandydat na Maga


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 77
Dołączył: 12.12.2005
Skąd: z dziury zabitej dechami ;)

Płeć: Kobieta



avalanche, zerknij tutaj na List od "Kujona". Jest tam kolejny kawałek filozoficzny z deka. W końcu nie bez powodu ide do klasy humanistycznej. biggrin.gif


--------------------
Forever, your eyes will hold the memory.
I saw your heart as it overtook me.
We tried so hard to understand and reason
But in that one moment, I gave my heart away.


Wróciłam. Tak jakby.

Moje forum. Przystań obłąkańców.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Ewelka
post 03.05.2006 10:31
Post #4 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 145
Dołączył: 15.05.2004
Skąd: ??




Mnie ten list się bardzo podoba. List 'kujon' też przeczytałąm ale ten jest według mnie o wiele lepszy... Bardzo mnie to poruszyło i mi sie podobało. To co napisałas zupełnei różni sie zwykłych fan ficków...jest takie prawdziwe, melancholijne. Bardzo podobały mi sie też cytaty między częsciami listu.
Napisz cos jescze bo piszesz wsapniale smile.gif
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Chooo
post 03.05.2006 11:31
Post #5 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 124
Dołączył: 15.04.2005
Skąd: Tam gdzie marzenia się spełniają...

Płeć: Kobieta



Boże jak to śłicznie jest napisane. W życiu nie czytałam takiej historii. Ten testament jest naprawdę wspaniały. Taki pełny uczuć. Podobał mi sie fragment
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO "CZARNA WDOWO"
Baaaaardzo piękne. PozdroFFcia :*


--------------------
*...I Believe I Can...*

*Come to my own site: http://isia94.mylog.pl*
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
 


Kontakt · Lekka wersja
Time is now: 16.12.2018 03:14