Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

 
Closed TopicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Chwile Ulotne, opowiadanie niezwiązane z HP

Koralina
post 15.05.2005 15:13
Post #1 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 155
Dołączył: 14.02.2004
Skąd: Wenus

Płeć: Kobieta



Jest to pierwsza opowieść, którą udało mi się w pełni spisać. W moim stylu można dostrzec bardzo dużo opisów, co niektórych wybitnie razi - lojalnie ostrzegam. Opowiadanie nie jest typowym romansem, nie ma namiętnych scen, należy do spokojnych - a jednak w spokoju potrafi zrodzić się głęboka miłość. Zapraszam do czytania..

Chwile Ulotne

Ciepłe, wiosenne promienie słońca delikatnie gładziły polną ścieżkę. Migocące promyki niczym płomienie myśli powoli przesuwały się przez zasłonę usłanego kwieciem świata, jak gdyby naznaczając go własną kroplą zadumy. Oddech wiatru i odgłosy porannego wzburzenia stanowiły akompaniament dla wszystkich myśli, jakie próbowały przedrzeć się przez jasną krainę. Tak naprawdę trudno było dostrzec cokolwiek, nie wkraczając marzeniami do błękitnych pól marzeń i liści, na których wyryte było niejedno wspomnienie. Każde spojrzenie na istny raj sprawiło wrażenie odległego od codziennej szarugi, od słońca, które pozostawia wieczorami po sobie tylko ognistą łunę.
Na dworze rozchodził się delikatny śpiew słowika, zagłuszający już od wielu sekund krzyk nocy. Młoda pani, o oczach niczym gwiazdy usianych tysiącem blasków i włosach, po których tańczyły łagodne promyki stała niczym róża, zakochana w miarowych odgłosach kopyt. Delikatny szelest jedwabiu i włosów koloru bezgwiezdnej nocy sprawiał wrażenie drugiego świata, któremu towarzyszyć mógł tylko uśmiech. Ścieżka, na której wyryte były ślady niejednych stóp naznaczona była jej smukłą postacią i pięknem, jakie w niej płynie. Była jak młody liść, targany lekkim podmuchem wiatru, jak posąg o twarzy wdzięcznej a zarazem dumnej. Jej spojrzenie przykryte było płaszczem, niczym gęsta trawa mieniąca się o świcie. Delikatnie stąpała, pozostawiając na drodze jedynie zatarte przez śpiew poziomego ruchu powietrza wspomnienie, które obudzić mógł tylko ktoś, o sercu koloru świeżego lata.
W oddali, gdzie poranny półmrok przysłonił każdy skrawek dziecięcej natury, przechadzał się melancholijny mężczyzna, jakby zagubiony w południowych odgłosach życia. Złoty blond jaśniał w delikatnym słońcu, a bursztynowe oczy zapatrzone były w odległy punkt, naznaczony jakby piętnem głębokich emocji. Jego miarowy oddech a zarazem drapieżny wyraz twarz świadczyła o wielu drwinach losu, jakie przytrafiły się na jego drodze. Atmosfera przyprawiona stanowczym chodem i odgłosem unoszących się kroków wydawała się jeszcze bardziej ciężka, niż parę chwil temu. Zatrzymał się, a świat zamarł w ułamku sekundy, zataił się w istocie czasu, odszedł do krainy zapomnienia. Chłopiec wyglądał jak młody król, władający ogromną krainą a jego oczy otwierały daleką drogę do najdziwniejszych zakątków duszy. Przez jego usta przedzierały się raz po raz ostre słowa, które raniły nieodwracalnie dziewiczą naturę. Zaszło momentalnie słońce, i tylko jego sylwetka zachowała cień poprzedniej atmosfery.
Przechadzając się przez morze soczystej zieleni i zwierząt, nie mógł nie zauważyć nieruchomej sylwetki, wpatrzonej z upodobaniem w równinny krajobraz. Gdyby nie była ona cicha, pełna czaru a zarazem bezgranicznie oddana swojemu zajęciu minąłby ją, dostrzegając jedynie ciemny zarys delikatnej figury. Przystanął jednak mimowolnie, i jakby odczytując jej najgłębsze pragnienia rzucił dwa, na pozór niewinne słowa:
- Czego wypatrujesz? - i dopiero po chwili uzmysłowił sobie wagę swojej wypowiedzi. Jego twarz przybrała gorzki odcień szkarłatu, pomieszanego ze starym odbiciem gniewu.
Dziewczyna wydawała się odległa od przyziemnych pytań, jak gdyby wędrowała po bezkresnych ścieżkach młodzieńczej wyobraźni i odnajdywała w tym ukryte spełnienie pragnień. Nie odpowiedziała odrazu, coś pociągało ją bardziej od zawstydzonego osobnika. Tylko co?
Chłopak już miał się oddalić, odejść w zapomnienie, gdy z delikatnych, pachnących rumiankiem ust w powietrze zostały wysłane proste, dźwięczne słowa:
- Przypatruje się księżycowi, odbitemu w tafli jeziora. O tej porze roku jego zarys wydaje się jeszcze bardziej wyraźny, niż jesienią.
W oczach przyszłego mężczyzny odbiło się coś na zasadzie zdumienia, zalanego odrazu gorącą falą gniewu. W przeciągu najbliższych 150 km nie było ani najdrobniejszej sadzawki. Spojrzał na nią ulotnie, i gdy miał coś wypowiedzieć, ona odgadując jego myśli rzuciła na odchodnym:
- Jezioro jest jeszcze piękniejsze, niż może ci się to wydawać. Jego blask może ujrzeć każdy, którego wzrok nie mylą ówczesne złudzenia - powiedziała, pozostawiając po sobie tylko świeżo zerwany płatek róży.
Nastolatek przyjrzał się mimowolnie kształtnej niewieście i nie zastanawiając się dłużej nad niczym, rzucił na odchodnym "wariatka" i udał się w kierunku starego, pięknego drzewa. Coś go w niej intrygowało, tylko nie mógł jeszcze zrozumieć, co tak naprawdę.

Wiosenne promienie słońca wydawały się tylko odległym marzeniem w świecie, przepełnionym jesienną mieszaniną barw. Minione chwile traktowane były jak coś zupełnie nierealnego, obróconego w nicość przez szybki bieg wydarzeń. Dla młodzieńca spotkana dziewczyna była tylko lekkim draśnięciem duszy, ciepłym oddechem losu, który na zawsze zapragnął odpłynąć do bezkresnych krain jego wyobraźni. Cichy szelest jej włosów powoli odlatywał do krainy zapomnienia a serce wypełniało się uciechą dla otaczającej natury. Kochał jesień i wszystkie dni, jak się z nią wiążą.
Przechadzał się kiedyś w zadumie po złotych łąkach, odnajdywał odbicie uśmiechu w nerwach przyjaciół, wodził palcami po łagodnej powierzchni blaszki. Wyostrzone zmysły ciepło reagowały na każdy znak, wysłany przez panią naturę - a było ich wiele, począwszy od dostojnych ruchów skrzydeł odlatujących bocianów. Gdy tak przemierzał ucieleśnienie marzeń, kraj idealny, w którym nie istniała zazdrość i pycha, zdał sobie sprawy z wielu uśmiechów losu, jakich wcześniej nie dostrzegał. Nie był samotnym ogniwem w wielkim świecie, posiadał wiarę w drugiego człowieka i wartości nadane przez prawdę, nadzieję na drogę, rozpostartą przez dobre intencje a także miłość do życia i gwiazd, rumieniących się błękitnym blaskiem. Niczym na skale, na jego twarzy wyrył się łagodny uśmiech, który miał mu towarzyszyć przez najbliższe, długie godziny..
Przechadzając się wolno po stepach własnej, wyimaginowanej wyobraźni natrafił na smutną a zarazem tajemniczą przeszkodę, na której ramionach spoczywał złoty szal, utkany z liści. Jak delikatny kwiat poranka, łaskotany radosnym oddechem drzew stała samotna i głucha na wołania wiatru. Zapatrzył się w nią, licząc odbite na jej sylwetce odcienie złota i jak gdyby śpiew słowika zachęcił go do dalszego posunięcia, podążył za starą znajomą, której obraz znów wypełnił jego wnętrze. Posuwał się powoli, jakby każdy krok odejmował z jego hardego serca życiodajną odwagę. Istota stojąca na polanie, nie przerywając własnej czynności, lekkim ruchem dłoni nakazała mu poruszać się za własną sylwetką, jaśniejącą w porannym słońcu. Stąpali miękko po łagodnej ścieżce, jak gdyby odgradzając własne postacie od całego świata. Nic nie liczyło się poza ich duszami, zjednoczonych w górnolotnych uniesieniach a zarazem odległych od przyziemnych spraw, jak młode drzewa. Byli bardziej sobie bliscy niż dwa płatki róży, złączone w lekkim powiewie wiatru.
Każdego dnia oglądali swoje zabłąkane sylwetki, podążali dawniej wytyczonymi przez kogoś drogami, a czas nie liczył się dla nich jak kamyk, opadający w głąb odległej doliny. Ich splecione spojrzenia unosiły się w powolnym tańcu emocji, płynęli we własnym szczęściu, niebezpiecznych doznaniach. Milczeli, a każda minuta płynąca w spokoju wystarczała im bardziej od miliona bezowocnych słów.
Mężczyzna nie wiedział czy to miłość, nie znał nigdy jej smaku i nie czuł słodkiej woni, unoszącej się nad obliczem zakochanych. Oddychał jej uśmiechem i odżywiał się odcieniem jej oczu. Każde pozytywne uczucia łączyło się z drobną postacią, stojącą nieruchomo na polu i, możliwe, przyglądającej się młodym sarnom. Złapał się na codziennym wypatrywaniu z okna jej łagodnej postaci, zaburzającej normalny tryb życia. Zdał sobie sprawę, jak wiele myśli odmieniła jedna, cicha i dostojna osoba i jak wiele promieni smutku odleciało już dawno z jego życia. Nie bał się przyszłego dnia, a każda chwila przywodziła na myśl senne marzenie.

Było to pewnego letniej nocy, pełnej zapachu świeżych bzów i truskawek. Spacerował powoli, stopami gładząc równe przestrzenie trawy. Ujrzał ją na wzniesieniu, milczącą i cichą, a przez jej dłonie przelewało się odbicie bieli i błękitu. Zdumiała go jeszcze bardziej niż przy pierwszym spotkaniu, kartki papieru jaśniały łagodnym, pełnym spokoju pismem. Jej szmaragdowe oczy powoli wypełniały się mgłą a na twarzy odmalował się utajony ból. Przeczytał, a jego serce zrozumiało wreszcie jej smutek:
"..I siła przez niebiosa dana, powiodła świadomym wzrokiem ku wrotom pana.."
Z jej delikatnego ciała powoli odlatywał oddech a ukochana sylwetka zamarła w istocie czasu. Tylko łagodny uśmiech na zawsze pozostał na jej twarzy, jak ciepły oddech, przynoszący ukojenie. Czyste łzy o mlecznej poświacie, delikatnie zatrzymały się na jej wezgłowiu. Chłopak poczuł, jak wszystkie obrazy minionych chwil przemierzają cały umysł, jak młoda istota zarysowuje się nieodwracalnie na jego duszy. Pustka w jego sercu wydawała się nie do zniesienia, piękne myśli wydawały się tylko wspomnieniem. Nigdy już nie zobaczy rumianej twarzy i tego spojrzenia, które odbierało mu wszystkie myśli, nie dostrzeże delikatnych iskierek na pięknej, młodej twarzy. Świat zamykał się, a on nie mógł zwolnić uciążliwego biegu czasu.
Nikt nie dostrzegł nic więcej tej nocy, a szkarłatny cień na zawsze odmalował się na kartkach papieru, trzymanych przez nią w dłoni.
Podobno pewien młody mężczyzna, przechadzając się samotnie po okrytym mgłą smutku terenie, dostrzegł wreszcie księżyc odbity na płaczącej tafli jeziora.

KONIEC


--------------------
user posted image

Tak, zawsze genialna - idealna, muszę być i muszę chcieć. Super luz i już, setki bzdur i już - to nie ja.
I nawet kiedy będę sama, nie zmienię się - to nie mój świat. Przede mną droga którą znam, którą ja, wybrałam sama.
Myslovitz
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Milina
post 15.05.2005 15:52
Post #2 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 125
Dołączył: 05.05.2005
Skąd: Kraina Marzeń

Płeć: Kobieta



Hmmm. Tu właściwie nie ma dużo opisów. To taki jeden wielki opis wink.gif I nie mówię, że to źle. Ładne. Takie baśniowe, obrazowe.
Używasz ciekawych związków wyrazowych, takich górnolotnych, czasami nawet lekko nie zrozumiałych: "płomienie myśli", "kroplą zadumy", które dodają opowieści niezwykłości...
Co ja się będę rozpisywać: ogólnie podobało mi się smile.gif
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Siobhan
post 15.05.2005 19:40
Post #3 

Kandydat na Maga


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 98
Dołączył: 25.01.2004




Bardzo mi się podobało. Uwielbiam opisy, właśnie takie smile.gif
Mam nadzieję, że będziesz pisać i kończyć inne historie.


--------------------
"So laugh in your loneliness
Child of the wilderness
Learn to be lonely
Learn how to love life that is lived alone
Learn to be lonely
Life can be lived
Life can be loved
Alone."
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Galia
post 15.05.2005 22:57
Post #4 

Uczeń Hogwartu


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 249
Dołączył: 28.05.2004
Skąd: *From the land of stars *




Rozumiem, że chcialaś dobrze, ale musze to napisać: GRAFOMANIA i to wyższego rzędu. Niestety, żeby cokolwiek z tego bylo trzeba by całe opowiadanie od podstaw przeredagować. Znam ten ból uwierz, kiedy czytałam to, przypomniały mi się moje wczesne dzieła. Były równie beznadziejną formą, z rozbudowanymi nicnieznaczącymi opisami za to z kompletnym brakiem jasnego przekazu czy sensu. Radzę ostro popracować nad stylem.
Pozdrawiam
Gall


--------------------
Jestem myślicielką niezależną, wolną poszukiwaczką oazy nieskrępowanych istnień. Przemierzam pustynie w poszukiwaniu sensu... Czy odważysz się pójść za mną?

Myśli, marzenia, złudzenia. Moje życie...

Nie można dostać czegoś, nie tracąc czegoś w zamian.
Żeby coś otrzymać musisz poświęcić coś o podobnej wartości.
To zasada równoważnej wymiany.
To prawda o świecie...
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Moonchild
post 16.05.2005 08:53
Post #5 

Iluzjonista


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 120
Dołączył: 11.04.2005
Skąd: z daleka




Twoje opisy są strasznie pzesłodzone i przeładowane różnymi metaforami, epitetami i porównaniami. Przez to tekst czyta się długo i mozolnie próbując zrozumiec o co ci chodziło. Mimo wszystko nawet mi się podobało.

Ten post był edytowany przez Moonchild: 16.05.2005 08:53


--------------------
user posted image
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Martuś_gryffindor
post 29.05.2005 12:45
Post #6 

Kafel


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 10
Dołączył: 05.05.2005
Skąd: Hogwart




ale tu wogóle nie ma dialogów blush.gif taki jeden wielki opis:/
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Child
post 29.05.2005 14:32
Post #7 

leżący rybak


Grupa: czysta krew..
Postów: 7043
Dołączył: 26.11.2003

Płeć: Mężczyzna



lepsze to, niż jeden wielki dialog bez opisów :}


--------------------
user posted image
His power level... It's over ni-- oh, wait. It's only over seven thousand.

User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Teodora
post 29.05.2005 14:42
Post #8 

Ścigający


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 260
Dołączył: 18.06.2004
Skąd: dworzec kurski

Płeć: Kobieta



dżizasie przenajświętszy!
szto is it?


--------------------
m
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Siobhan
post 29.05.2005 20:32
Post #9 

Kandydat na Maga


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 98
Dołączył: 25.01.2004




QUOTE(Moonchild @ 16.05.2005 07:53)
przeładowane różnymi metaforami, epitetami i porównaniami.


A mi się to właśnie podoba. Tak, takie "nic nieznaczące" opisy. Nawet lekki przerost formy nad treścią (bo jeśli forma jest ładna, to nie ma nic przyjemniejszego, niż czytanie).
A poza tym tutaj jest przekaz i sens. Tylko nie każdy go widzi. Ale to nic dziwnego, bo przecież każdy inaczej patrzy na świat.


--------------------
"So laugh in your loneliness
Child of the wilderness
Learn to be lonely
Learn how to love life that is lived alone
Learn to be lonely
Life can be lived
Life can be loved
Alone."
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

Closed TopicTopic OptionsStart new topic
 


Kontakt · Lekka wersja
Time is now: 12.12.2019 21:52