Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

4 Strony « < 2 3 4 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> [teatr] Wasze Doświadczenia, rozmowy teatralne

Sayaka
post 04.01.2007 00:13
Post #76 

Uczeń Hogwartu


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 194
Dołączył: 05.04.2003
Skąd: Poznań

Płeć: Kobieta



Nie no, on kiedyś był dobry, tylko teraz się popsuł.
Ponoć 'córka fizdejki' była naprawdę świetna i 'Hamlet' również.
Ja widziałam Rewizora, który mnie tam się podobał, był zabawny, naprawdę mnie śmieszył, ale nic ponadto.
No i te trzy stygmaty palmera eldricha, które były porażką.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Sihaja
post 04.01.2007 22:53
Post #77 

Członek Zakonu Feniksa


Grupa: czysta krew..
Postów: 1716
Dołączył: 12.06.2003
Skąd: Z Nibylandii

Płeć: Kobieta



Rewizor był wg mnie ciut bez sensu, bo przenośnia była mocno oczywista. Ale nie tak źle. Za to widziałam "Fantazego". Jak Diana rozwarła nogi mówiąc "Chce pan zobaczyć moją ptaszkarnię?" prawie spadłam z fotela. Nie podobało mi się. Bardzo, bardzo, bardzo.

Za to ostatnio byłam na "Braciach K." Andrzeja Bubienia (adaptacja Dostojewskiego) i mnie wbiło w krzesło z wrażenia. Spektakl rewelacyjnie zagrany (a monologi takie, że trupem bym padła w połowie), scena rozmowy Iwana najpierw ze Smerdiakowem, potem z Diabłem niesamowita. I pomysł, że Gruszeńkę, Katję i Lisę gra ta sama osoba - świetny, zwłaszcza, że nieraz aktorka "przeobraża się" na naszych oczach. I nieźle te postacie różnicuje. Świetne! 3 godziny ciężkiej, bolesnej, ale jakże pięknej teatralnej lektury.


--------------------
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Sayaka
post 05.01.2007 00:32
Post #78 

Uczeń Hogwartu


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 194
Dołączył: 05.04.2003
Skąd: Poznań

Płeć: Kobieta



A oglądaliście coś Rubina? Taki w miarę nowy reżyser, bardzo czerpiacy z teatru niemieckiego.

Tego, o czym pisałaś nie oglądałam, ale Rewizor mnie po prostu śmieszył. Ta końcowa kwestia 'Sami z siebie sie smiejecie' faktycznie nie zabrzmiala jakos szczegolnie przekonująco, ja tez nie mowie, ze to wybitny spektakl smile.gif
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Sihaja
post 05.01.2007 01:07
Post #79 

Członek Zakonu Feniksa


Grupa: czysta krew..
Postów: 1716
Dołączył: 12.06.2003
Skąd: Z Nibylandii

Płeć: Kobieta



A mi się akurat podobało, jak ten aktor zagrał ostatni monolog. Ale reszta była taka jakby... ech. Obok. Bo wiadomo, że Rewizora można umieścić w PRL'u z powodzeniem. Ani to odkrywcze ani nowatorskie. Jedyna scena, która naprawdę bardzo mi się podobała to była zmiana dekoracji - z tymi pauzami. A to tak średnio świadczy o spektaklu.

Ten post był edytowany przez Sihaja: 05.01.2007 01:08


--------------------
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Sayaka
post 05.01.2007 01:52
Post #80 

Uczeń Hogwartu


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 194
Dołączył: 05.04.2003
Skąd: Poznań

Płeć: Kobieta



Nie no, w jakiś sposób świadczy - wyjście poza teatr, obnażenie teatru i te sprawy. Tyle, że to żadna innowacja.
Mnie się ostatni monolog nie podobał, bo w żaden sposób mnie nie uderzył, nie dotknął. Wiadomo było, ze nadejdzie ten kulminacyjny moment, kiedy przestaniemy się śmiać, każdy był na to gotów, bo wynikało to z samego tekstu dramatu.
Już to przejście z farsy do serio bardziej mi się podobało w "Krawcu" w Teatrze Polskim w Poznaniu, tam mnie faktycznie skłoniło to jakiegoś namysłu, a w Rewizorze - nie bardzo.
Chciałabym obejrzeć te stare spektakle Klaty, zobaczyć, jak to wygladało kiedyś.
I jeszcze jestem ciekawa tego nowego "Transferu". Czytałam różne recenzje, a nuż coś się poprawiło.
Chociaż do "Trzech stygmatów..." też czytałam różne recenzje, a się całkowicie zawiodłam.
Ale w sumie oglądalam to dzień po Lupie smile.gif Uwielbiam Lupę smile.gif Szkoda, że Kraków tak daleko.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
em
post 05.01.2007 19:52
Post #81 

ultimate ginger


Grupa: czysta krew..
Postów: 4676
Dołączył: 21.12.2004
Skąd: *kṛ'k

Płeć: buka



Byliśmy wczoraj na "Najzwyklejszym cudzie" Szwarca, spektakl dyplomowy studentów IV r. WA PWST w Krakowie. Powiem bez ogórdek, podobało mi się niezmiernie. Bardzo ładny spektakl, a sami aktorzy zdawali się bardziej bawić tekstem niż poważnie odgrywać swoje role, ale to taka była właśnie sztuka smile.gif.
Parę nazwisk chciałabym śledzić, bo mam wrażenie, że krystalizuje się mocne nowe uderzenie... a przynajmniej pewien powiew świeżości w krakowskich (no, zapewne nie tylko) teatrach.


--------------------
all you knit is love!
każdy jest moderatorem swojego losu.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Sihaja
post 06.01.2007 01:09
Post #82 

Członek Zakonu Feniksa


Grupa: czysta krew..
Postów: 1716
Dołączył: 12.06.2003
Skąd: Z Nibylandii

Płeć: Kobieta



Podobno niektórzy już dostali całkiem niezłe propozycje. Może jednego przywieje do Gdańska.


--------------------
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
em
post 22.02.2007 18:39
Post #83 

ultimate ginger


Grupa: czysta krew..
Postów: 4676
Dołączył: 21.12.2004
Skąd: *kṛ'k

Płeć: buka



Ludzie. Jesteście w Krakowie - teatr PWST to genialne miejsce. No byłam tam na dwóch spektaklach w ciągu dwóch miesięcy i dwa razy wyjeżdżałam absolutnie zachwycona - to się nie zdarza.
Wczoraj widzieliśmy Sen nocy letniej, spektakl dyplomowy studentów wydziału wokalno-estradowego PWST. No świetnie, po prostu.
Jako prezentacja umiejętności młodych aktorów wcisnęło mnie momentami w fotel, a kilka razy przeszły mnie dreszcze (zwróćcie uwagę na Lizandra i Hermię). Chociaż na samym początku pomysł na dwór ateński wydawał mi się bardzo mocno naciągany (zwłaszcza na zdjęciach sprzed spektaklu), wyśmienicie się później obronił.
No. Polecam gorąco, wszak bilety tylko 15/17 zł wink2.gif

PS. dodatkowy plus: wstęp dla studentów szkół teatralnych, wiedzy o teatrze UJ i L'Artu za darmo. jeszcze tylko pół roku :>


Z tego co wiem to był ten sam "Sen nocy letniej" co niegdyś w TM w Gdyni. Mam rację? Sih.

Ten post był edytowany przez Sihaja: 17.05.2007 23:15


--------------------
all you knit is love!
każdy jest moderatorem swojego losu.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Sihaja
post 17.05.2007 23:14
Post #84 

Członek Zakonu Feniksa


Grupa: czysta krew..
Postów: 1716
Dołączył: 12.06.2003
Skąd: Z Nibylandii

Płeć: Kobieta



Widziałam "Kartotekę" z Teatru Narodowego w Wawie. Nie mogę powiedzieć, że chała, ale nie podobało mi się. Długawe, nudnawe, przefilozofowane. Bardzo mi się za to podobał pan Englert w roli Ojca, kobieta opowiadająca o sukience i Profesor.
Dochodzę do wniosku, że nie lubię takich tekstów. Nie lubię autofilozofii i autopodniecalizmu bohatera, lubię absurd, ale nie w takim wydaniu. Przykro. Wiem, że Różewicz to klasyka, że 'Kartoteka" to rozliczenie, wzniosłe i ważkie, że wojna, że socjalizm, ale... Za dużo w tym dla mnie ludzi, za mało człowieka.


--------------------
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
PrZeMeK Z.
post 04.10.2008 12:30
Post #85 

the observer


Grupa: czysta krew..
Postów: 6283
Dołączył: 29.12.2005

Płeć: wklęsły bóg



"Blackbird" na Sarego w Krakowie. Aaa! Chociaż w kilku miejscach nieco przeszarżowany, to jednak świetny. Rzecz o toksycznej miłości między starszym mężczyzną i młodą dziewczyną. Polecam.


--------------------
Hey little train, wait for me
I once was blind but now I see
Have you left a seat for me?
Is that such a stretch of the imagination?
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
em
post 04.10.2008 13:00
Post #86 

ultimate ginger


Grupa: czysta krew..
Postów: 4676
Dołączył: 21.12.2004
Skąd: *kṛ'k

Płeć: buka



a my idziemy w niedzielę na Factory 2 Lupy, Stary, Scena Kameralna na Starowiślnej i ma być awesome! cheess.gif


--------------------
all you knit is love!
każdy jest moderatorem swojego losu.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Neonai
post 08.10.2008 10:24
Post #87 

Jolene


Grupa: czysta krew..
Postów: 3818
Dołączył: 20.10.2003
Skąd: z nizin.

Płeć: Kobieta



a ja bym chciała na to rozreklamowane Ucho Van Gogha. ale drogo. w ogóle bym poszła na coś do teatru bo baaardzo dawno nie byłam, nie licząc przedstawienia Nataku w natolińskim domu kultury.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
Miętówka
post 08.10.2008 14:49
Post #88 

Prefekt Naczelny


Grupa: Magiczni Forumowicze
Postów: 558
Dołączył: 08.02.2007
Skąd: z górnej półki

Płeć: arbuz



A ja byłam na otwarciu Bałtyckiego Teatru Dramatycznego.
"Damy i huzary" Fredry.
I doszłam do wnionsku, że nie ma to jak teatr. I, że kocham premiery.


--------------------
Lat mam mniej niż dwie dekady,
Piszę wiersze do szuflady,
Słucham Mozarta i czasem Nirvany,
Noszę sukienki w kwiatki oraz glany,
Piję źrodlaną wodę a nie colę
i od kina teatr wolę.
Stąd konkluzja oczywista:
Jestem mało
[wyraz na cztery sylaby, rymujący się z "oczywista" ale nie wiem, czy cenzura mnie nie zje. Oznacza "bardzo fajna"].

"In the Internet nobody knows you're a dog"
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
PrZeMeK Z.
post 15.08.2009 21:37
Post #89 

the observer


Grupa: czysta krew..
Postów: 6283
Dołączył: 29.12.2005

Płeć: wklęsły bóg



Nie wiem, gdzie to napisać, ale chyba tu będzie najrozsądniej: po latach słuchania piosenek z "Metra", obejrzałem w końcu sam musical. Wersja nienajlepsza, bo zgrana z kasety VHS, ale na więcej chyba liczyć nie można, skoro spektakl zarejestrowano 15 lat temu.
Pierwsza połowa podobała mi się bardziej niż druga, ale obie były wspaniałym przeżyciem. Nie zawiodłem się, a choć sam kultowym tego przedstawienia bym nie nazwał, jestem w stanie zrozumieć, dlaczego w latach 90. stało się kultowe. Janowski, Groniec i Górniak... Warto. Teksty piosenek nic a nic się nie zestarzały. A "Bluzwis" jest i pozostanie jednym z najważniejszych dla mnie utworów.


--------------------
Hey little train, wait for me
I once was blind but now I see
Have you left a seat for me?
Is that such a stretch of the imagination?
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
PrZeMeK Z.
post 26.10.2009 22:07
Post #90 

the observer


Grupa: czysta krew..
Postów: 6283
Dołączył: 29.12.2005

Płeć: wklęsły bóg



Dobra, nikt nie pisze w tym temacie, ale mam pytanie.

Dlaczego współczesny teatr tak epatuje efektem obcości? Dlaczego każde przedstawienie musi nachalnie przypominać widzowi, że rzeczywistość, którą widzi, jest czysto umowna? Czytałem dziś felieton Irzykowskiego, który już przed wojną zwracał uwagę na to, że takie działania wcale nie wciągają silniej publiczości w przedstawienie, bo widz dąży za wszelką cenę do tego, by na czas spektaklu zawiesić swą niewiarę i uwierzyć w rzeczywistość sceniczną. Zatem momenty "burzenia czwartej ściany" są zawsze traktowane jak chwilowe przeszkody w uwierzeniu w iluzję sceny. Publiczność teatralna niewątpliwie się od tamtej pory zmieniła, ale obserwacje Irzykowskiego pozostają w mocy.
"Kupiec Mikołaja Reja" w reżyserii Zadary (Stary Teatr w Krakowie) jest w całości oparty na efekcie obcości, posuniętym do może jeszcze nie ostatecznych, ale bardzo dalekich granic. Aktorzy grają na ulicy przed teatrem, wyświetlają fragmenty filmu, komentują na bieżąco odgrywane właśnie sceny... Czy naprawdę jedyną rzeczą, którą współczesny teatr może zrobić, jest wołanie: "To wszystko tylko iluzja"? Co w takim razie będzie, kiedy i ta formuła się wyczerpie?
Jeśli jest w tym coś więcej, proszę o oświecenie mnie.


--------------------
Hey little train, wait for me
I once was blind but now I see
Have you left a seat for me?
Is that such a stretch of the imagination?
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
owczarnia
post 26.10.2009 22:40
Post #91 

Bagheera


Grupa: czysta krew..
Postów: 4378
Dołączył: 20.07.2005

Płeć: Kobieta



Ja mam zawsze raczej wrażenie bycia wciąganą w wir tej iluzji, niż odcinania od niej. Tak jak na przedstawieniach dla dzieci, gdy aktorzy zwracają się do publiki, to publika wkracza w bajkę - nie odwrotnie smile.gif.

Edit: doczytałam Twój post o "Metrze" smile.gif. Miałam okazję być na spektaktu w Gdańsku, grali w Hali Oliwia i głównie pamiętam trzymanie się za brzuch - byłam w szóstym miesiącu ciąży i okropnie się martwiłam, że dziecku za głośno...

Ten post był edytowany przez owczarnia: 26.10.2009 22:41


--------------------
Welcome back, plus one. we missed you!
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
PrZeMeK Z.
post 26.10.2009 22:50
Post #92 

the observer


Grupa: czysta krew..
Postów: 6283
Dołączył: 29.12.2005

Płeć: wklęsły bóg



Widzisz, ograniczyłaś jego kontakt z wyższą sztuką tongue.gif

"Wciąganie w iluzję" działa, kiedy właśnie po to stosuje się efekt obcości - właśnie w takich sytuacjach jak ta, o której mówisz. Sam byłem kiedyś na przedstawieniu "Mistrz i Małgorzata" i kiedy w scenie występu Wolanda przed moskiewską publicznością to MY się nią staliśmy w wyniku zabiegu reżysera, iluzja była wspaniała smile.gif Za to działa dokładnie odwrotnie, kiedy np. aktor udaje, że zapomniał tekstu albo gdy komentuje scenę, w której gra. I właśnie sensu tego zabiegu nie widzę.


--------------------
Hey little train, wait for me
I once was blind but now I see
Have you left a seat for me?
Is that such a stretch of the imagination?
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
owczarnia
post 26.10.2009 22:54
Post #93 

Bagheera


Grupa: czysta krew..
Postów: 4378
Dołączył: 20.07.2005

Płeć: Kobieta



Ale ja rozumiem, co Ty do mnie mówisz, ino właśnie sęk w tym, że na mnie nie działa odwrotnie wink2.gif. Zawsze wciąga, nie odpycha. W najgorszym wypadku w zabawę w teatr, czego też nigdy dość.


--------------------
Welcome back, plus one. we missed you!
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
em
post 26.10.2009 23:55
Post #94 

ultimate ginger


Grupa: czysta krew..
Postów: 4676
Dołączył: 21.12.2004
Skąd: *kṛ'k

Płeć: buka



Ja to wszystko widzę zupełnie, zupełnie inaczej, bo ściśle przez Brechta i jego wizję teatru (o której pewnie wam Opalski opowie, bo on się Brechtem orgazmuje).

Po prostu dla twórcy teatru obcości samo założenie jest inne: widz ma zostać wyrwany z tego wygodnego (wygodnickiego?) przecież zatracenia się w dramacie, ma być zaniepokojony, ma być przez to wreszcie zaktywizowany. Widz jest z natury leniwy wink2.gif
Więc cały ambaras tkwi tutaj w pewien sposób w filozofii teatru: czy teatr ma wciągnąć widza w swój świat, czy ma mu przedstawić historię. Brecht stał na tym drugim stanowisku. Wciąganie widza jest, nie tylko jego zdaniem (bo pogląd ten dość szeroko jest we współczesnym teatrze reprezentowany, a przynajmniej tak mi się wydaje, po ostatnich spektaklach), dobre dla szkolnego przedstawienia, a teatr, który ma stawiać pytania, kwestionować podejście do pewnych spraw, musi się przedrzeć do bezpiecznie odciętego czwartą ścianą widza. Zupełnie inną kwestią jest realizacja tych założeń, która często pozostawia wiele do życzenia (ale wystarczy wspomnieć tylko "Piekarnię" i już masz Brechta w całej krasie).

"Kupiec", o którym wspominasz, był manifestem "nie-teatru". To była koncepcja próby. Koncepcja spotkania widzów z ludźmi, którzy usiłowali wystawić Reja i nie dali mu rady; na którym fakt, że aktorzy zapominali swoich tekstów miał podkreślać to, jak niemożliwie wiele wierszy ma ta sztuka, miał manifestować to, jak dalece jest to niewystawialne. Tam efekt obcości był wykorzystany chyba najkreatywniej, jak to dotąd widziałam, może nawet najsensowniej.

Po prostu nie zawsze chodzi o iluzję. Punktem wyjścia dla Brechta było zdaje się (bo wybacz, ale już dokładnie nie pamiętam) to, że w teatrze nie da się IDEALNIE odwzorować rzeczywistości, więc poszedł w stronę obnażenia tej iluzoryczności właśnie, wyjaskrawienia. To taka reakcja na skrajnego Stanisławskiego i jego następców.

Można być fanem Brechta, można wielbić Stanisławskiego (bo z jego naturalizmem i koncepcją aktora utożsamianego z postacią winniśmy kojarzyć "czwartą ścianę"), kwestia gustu, kwestia przyzwyczajeń. Ale znak czasów, że Stanisławskim już się spektakli nie gra.

se popisałam.


--------------------
all you knit is love!
każdy jest moderatorem swojego losu.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
PrZeMeK Z.
post 27.10.2009 00:27
Post #95 

the observer


Grupa: czysta krew..
Postów: 6283
Dołączył: 29.12.2005

Płeć: wklęsły bóg



Opalski niewiele nam mówi, głównie z nas szydzi i puszcza nam opery tongue.gif

W porządku, rozumiem teraz tę koncepcję, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że się mocno wytarła. Jak widać po "Kupcu", wystawiamy już niewystawialność, co wystawiać dalej? Efekt obcości mnie osobiście zaczyna irytować, bo jedyne pytanie, jakie stawia mi za jego pomocą teatr, to pytanie "ale po co on udaje, że zapomniał tekstu?".
Podoba mi się sam postulat obnażania iluzoryczności, ale zdecydowanie wolę, kiedy odbywa się to nienachalnie. Przecież już sama - dość symboliczna dziś w wielu spektaklach - scenografia nie pozwala nam zapomnieć, że oglądamy przedstawienie. No, ale może jakoś szerzej się wypowiem, kiedy będę więcej wiedział o teatrze.


--------------------
Hey little train, wait for me
I once was blind but now I see
Have you left a seat for me?
Is that such a stretch of the imagination?
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

4 Strony « < 2 3 4
Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
 


Kontakt · Lekka wersja
Time is now: 22.07.2018 18:33