Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

Magiczne Forum _ Kultura _ Sztuka Współczesna

Napisany przez: Anita 20.09.2005 18:17

Były wizerunki świętych, scenki rodzajowe, baśniowe, surrealizm, abstrakcja i nie wiadomo co jeszcze. Było już właściwie wszystko i nie bardzo wiadomo, jak stworzyć coś nowego. Możliwe, że właśnie takiej bezradności powstał wytwór pod ogólną niewinną nazwą

sztuka współczesna

obejmujący tym prostym hasłem prace pod tytułem "biały kwadrat na białym tle", bliżej niezidentyfikowane mazy oraz większość arcydzieł o niezwykłym, absurdalnym, wziętym najprawdopodobniej z księżyca, nieraz szkokującym wydźwięku i pomyśle. W którym to zresztą dopatruję się sensu tej całej sztuki.

Pytanie, czy słusznie się w ogóle dopatruję - bo może jest to po prostu zwyczajna "głupawka" artystów, złośliwie obliczona na skołowanie odbiorcy? dementi.gif czarodziej.gif A może wręcz przeciwnie, zawiera głębsze przesłanie? Wypowiedz się smile.gif

A tak w ogóle: podoba Wam się ten kierunek sztuki?

Napisany przez: Eva 20.09.2005 18:29

Moja zaznajomiona z kultura ciotka kupila ostatnimi czasy dwa obrazy o tytułach "Kobieta" i "Mężczyzna". Problem w tym, że to była prosta geometryczna kombinacja skladajaca sie z 3 kwadratow.

Nie przemawiaja do mnie takie pracki jak w.w., ale lubie szeroko pojety absurd. Swego rodzaju wyzwolenie.. Tak jak renesans mial swoj klasycyzm o sztywnych granicach, tak teraz te granice zostaly przerwane, a prace 'artystow wyzwolonych', nie ograniczanych przez drewniane zasady klasyfikacji m.in., sa lepiej odbierane, bardziej poruszajace niz wrecz klasyczne, idealne obrazy czy rzezby konserwatywnych tworcow. Nie jestem moze wielka fanka sztuki tego rodzaju, za to podoba mi sie bardzo sama jej koncepcja. O, tak to ujme.

Napisany przez: Potti 20.09.2005 19:09

pod warunkiem, że to co ktoś robi ma koncepcję.
bo ja nawet mogłabym sobie w pokoju powiesić taką kompozycję figur geometrycznych, kilka bohomazów czy postawić kawałek blachy, służący jako ozdobę. i nie zaprzeczam, że całe wnętrze mogłoby wtedy tworzyć twórczą całość. ale dla mnie ona nie byłaby ani trochę bardziej oryginalna i artystyczna niż to co mam obecnie w pokoju jako ozdoby- np. puszka po angielskich pringelsach ;p, obleśne fioletowe pudełko, w którym z przyzwyczajenia trzymam drobne, żółte piórka upchnięte na tablicy korkowej czy kwiatek- spinacz na zdjęcia, którego dostałam na dzień kobiet kiedyś tam.
reasumując- ja tego po prostu nie odbieram jako sztukę. coś być może miłego dla oka, coś co w pewnych warunkach może wyglądać ciekawie... ale nie umiałby mnie nikt przekonać, że to coś głębszego. dla mnie np. obraz to coś takiego, nad czym trzeba się napracować tak czy siak, nawet jeśli wcale nie będzie dobry i zapamiętany; a dobry obraz to już coś do czego trzeba mieć pomysł, umiejętności i cierpliwość. Salvador Dali w swojej autobiografii napisał, że nie potrafił pojąć, po co ludzie idą na studia. bo on pojechał na nie, aby nauczyć się ścisłych reguł, aby być krytykowanym etc.- a tymczasem profesorowie każą mu od razu eksperymentować, przekraczać bariery... i jego koledzy ze studiów są tym zachwyceni.
mam wrażenie, że współcześni artyści to właśnie ludzie w rodzaju tych studentów. tworzą, bo chcą się wyrażać, ale nie do końca przyłożyli się do swojej edukacji w tym kierunku... wiecie, też czasem tak mam, przychodzi mi pomysł na rysunek, ale nie mogę go zrealizować, bo nie umiem. i wtedy myślę sobie 'o tego nie namaluję, żeby było na czasie i oryginalnie' ;p

ale w jednym z Elvą się zgadzam- to, że nie ma teraz jako takich granic jest dobre. tylko chyba trochę się tego nadużywa.

Napisany przez: Egwadien 21.09.2005 21:16

Dla mnie to dziedzina za bardzo zróżnicowana, żebym potrafiła ją ocenić jednoznacznie.
W pewnej części mnie śmieszy, w pewnej jej nie rozumiem... ale też czesciowo mi się podoba.
Czesc 'dziel' wyglada jakby zostala twozrona na sile... to tak jak bylo z ta krowa, ktorej przywiazano pedzel do ogona... a potem jej obraz zostal okrzykniety arcydziełem dopóki nie dowiedziano się jak powstał...
Czym jest więc sztuka? Tym co stworzył człowiek,, czy tym co dobrze wygląda i się podoba?

Moze i jestem ignorantka- ale ja podziwiam tylko to co mi sie podoba. Moze to byc obraz namalowany przez krowe i najslynniejszego malarza. Rzezba w parku albo ta antyczna w muzeum... Moze nawet wole ta w parku?
Wszytsko mi jedno z jakiego okresu pochodzi. Czasem ciekawa jest historia powstania, czasem nie...
Jak zostanie odebranie? w moim przypadku to kwestia gustu...

Napisany przez: kruk 21.09.2005 21:53

Ja nie mam nic przeciwko sztuce współczesnej. Uwielbiam dzieła Dalego. Najbardziej podobają mi się te późniejsze obrazy i grafiki w które da się czytać z kilku stron i zawsze widać coś innego.
Suprematyzm jest dziwny, to fakt. Jedna figura geometryczna na białym tle i koniec obrazu.
Taszyzm to jest to! Nawet dziecko namaluje taki obraz. Pamiętam jak jeszcze w gimie miałam zrobić „obraz" w tym stylu. Cała łazienka była potem w kropki.
Miałam świetną nauczycielką sztuki w gimnazjum. Dzięki niej to polubiłam. Była wymagająca to fakt, ale teraz nie mam problemów z rozróżnieniem stylów czy malarzy.

A co sądzicie o hiperrealiźmie? (kierunku w sztuce, którego celem jest przedstawianie rzeczywistości z jak największą precyzją) np. Hanson i jego "Supermarket Lady". Ja mam mieszane uczucia.

Napisany przez: Potti 22.09.2005 11:35

Dalego też uwielbiam. ale on przecież nigdy nie zaliczał się do tych, którzy nie mają na siebie pomysłu albo nie umieją go zrealizować.
a hiperrealizm mi się nie podoba. lubię oglądać coś, co mnie fascynuje, jest jakby trochę niedosłowne. lubię najbardziej chyba surrealizm. a nie wszystko podane na dzień dobry.

Napisany przez: Lilly 23.09.2005 21:12

Ostatnio na lekcji WOKu bylam w galerii sztuki wspolczesnej. Osobne pomieszczenie z 15-stoma obrazami jednego tworcy. I co? wszedzie podobne mazy,tylko jeden z niebieskimi, inny z czerwonymi plamami x_x nie przekonuje mnie to.
nie znam sie na malarstwie ani rzezbie. "lubie" obrazy ktore sa dokladnie,precyzyjnie namalowane,nad ktorymi autor musial sie bardziej napracowac [: niekoniecznie 'z przekazem'. ma byc ladne.

Napisany przez: voldzia 24.09.2005 18:43

A ja hiperrealizm lubię. Bo czasem właśnie to właśnie to, co najwierniej odtwarza świat daje najwięcej do myślenia. "Supermarket Lady" wcale nie jest tak dosłowna, wcale nie jest taka prosta, wcale nie jest tylko figurka odwierciedlajaca pania z koszykiem, jest czyms wiecej. Patrzenie na nia prowokuje mnie do takich przemyslen, do jakich nie prowokuje mnie zaden realistyczny malarz, zaden kwadrat na okreslonym tle, zadne surrealizmy.

Jeśli chodzi o czarne kwadraty na białym tle, to jak dla mnie jest to hmm... beznadzieja. Ja też potrafie maznac pedzlem i obwiescic, ze stworzylam dzielo sztuki, dorobiajac do niego gleboki przekaz. Wlasciwie to nie rozumiem tego.

Jak ktos namaluje jakis kwadracik na szarym tle, to jest to wozone po roznych galeriach, jacys kolekcjonerzy wydawaja za tego typu obrazy miliony, a jak ja bym narysowala kwadracik na szarym tle, moja "sztuka" zostalaby wysmiana, chociaz nie roznilaby sie zbytnio od sztuki jakiegos wielkiego malarza. dziwne.


Napisany przez: Potti 24.09.2005 19:21

co do ''Supermarket Lady''. mnie też skłania do pewnych przemyśleń, bo co tu dużo gadać, ogólnie całkiem sporo myślę i praktycznie wszystko co oglądam, czytam czy słyszę- prowadzi mnie do jakichś wniosków. to jednak najbardziej kojarzy mi się z najgłupszymi amerykańskimi sitcomami, jakie widziałam, z często ostatnimi czasy spotykaną plastikowością, itd. po prostu mnie odrzuca a przecież głównym celem sztuki jest to, aby dobrze się na nią patrzyło (myślenie to nie mocna strona wszystkich).
i tak zazwyczaj mam z hiperrealizmem. nie wszystko oczywiście wydaje mi się takie cukierkowe i brzydkie jak ''Supermaket Lady''. ale ten rodzaj sztuki zazwyczaj nie podoba mi się, nie zachwyca, nie wywołuje... tego typu myśli, co inne kierunki, nie wiem jak to wyrazić.
no i na koniec- mam jeszcze pozytywne 'ale'. pod pewnym swoim, paradoksalnym względem, hiperrealizm to dla mnie majstersztyk. bo chyba każdy zdaje sobie sprawę, jak trudno namalować postać, która choć w pewnym stopniu przypominałaby rzeczywistą. a żeby zrobić coś takiego, trzeba mieć naprawdę wielkie umiejętności.

choć dla mnie sztuka obyłaby się bez tego, choć nie zamierzam zagłębiać się w to głębiej, mimo wszystko podziwiam.

Napisany przez: Sumiko 22.04.2006 23:59

dzisiaj Hazel zapytała mnie o 'nielubienie' czy wręcz strach przed sztuką XX wieku. i tak się właśnie zastanawiałam dlaczego.
i co tu dużo mówić to jest sztuka trudna i wymagająca. żeby zrozumieć biały kwadrat na białym tle trzeba poznać osobę Malewicza, żeby zrozumieć futuryzm trzeba poznać postulaty i manifesty futurystyczne, ekspresjonizm niemiecki -specyfike tamtych czasów itd itd.
łatwiej jest oglądać sztuke realistyczna, bo na pierwszy rzut oka widac o co mniej-wiecej chodzi. oczywiscie to tez jest tylko pozorne, no ale napewno o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze.
po za tym jak sie czegos nie rozumie to sie to ignoruje, bo to niezbity dowod na to, ze moze nie jestesmy tacy madrzy i kulturalni. wiec mowimy ze to nie jest fajne i juz, nie ma tematu.

tak czy nie tak?

Napisany przez: Sihaja 23.04.2006 11:29

Ja nigdy nie przepadałam za sztuką współczesną. A dokładniej za większością jej przejawów, bo trzeba przyznać, że pojawiają się przecież i teraz różnorakie perełki. Ale pisuar powieszony na ścianie muzeum to niezupełnie to czego poszukuję. I to się nie tyczy tylkomalarstwa i rzeźby, ale także teatru. Zawsze dyskutuję z moim sorem od historii teatru, wielkim fanem pana Klaty i jego udziwnień, nie zgadzam się z jego zdaniem i zauważam, że bardzo ciągnie mnie klasyka. Więc teatr brutalizmu i wulgaryzmu w 90% procentach (tych bazujących głównie na zaskoczeniu i pójściu "w kontrę") jest nie dla mnie. Tak samo malarstwo czy rzeźba, której głównym celem jest wywołanie w obserwatorze zdziwienia pod tytułem "To to jest sztuka?" albo "Ale autor był odważny, że umieścił męskie genitalia na krzyżu" to dla mnie mija się z celem. Sztuka powinna zaskakiwać - ale w sposób głębszy. Sztuka powinna przekazywać myśli i wywoływać uczucia. I samo zaszokowanie odbiorcy nie wiele tu da, bo to jest bardzo powierzchowne i przedmiotowe traktowanie sztuki. Paradoksem jest, że sztuka współczesna, szukając uproszczeń, tak naprawdę została udziwniona i skomplikowała się niemożebnie, niezupełnie w dobrym tego słowa znaczeniu.
Ale czasem zdarza się, że właśnie trzy nachodzące na siebie kwadraty dają jakiś głębszy sens - czy to przez połączenie koloru czy specyficzne względem siebie ustawienie. I wtedy zaczyna być widoczne, że autor nie wziął pędzla i na chybił trafił stworzył "arcydzieło", ale miał w tym jakiś zamysł i chciał przez to przekazać coś więcej.

Napisany przez: Katon 24.04.2006 10:45

To jest złożona sprawa. Pogardzam sztuką, która nie istnieje bez komentarza. Tzn. sam komentarz często jest przydatny, ale jeśli bez niego odbiór dzieła staje się niemożliwy to ja odrzucam. Nawet odmawiam używania terminu sztuka. Impresjoniści może mieli manifesty. Może nawet je znam. Ale przede wszystkim impresjoniści malowali obrazy, które mówią o sobie same przez się. Kubiści w sumie też. O wielkości Picassa nie świadczy to jakie bariery złamał. Ewentualnie - jak je złamał. Ale przede wszystkim to, że wspaniale malował. I że można na to patrzeć bez trzymania w ręku tomiska "Zrozumieć Picassa". Malarstwo abstrakcyjne lubię kiedy ma walory kolorystyczne. To trochę podobnie jak z muzyką sonorystyczną, ale nie wiem czy rozszerzać dyskusję też na muzykę (właściwie to problem z nią podobny, więc czemu nie?). Prymitywiści też mówią przez swoją sztukę. Może to i jest dosyć trudne, ale ma samoistny sens. Więc może być wielkie. Natomiast 'instalacje' to największy upadek sztuk plastycznych w historii. Gówno w słoiku jest tylko gównem w słoiku. Alegorią nędzy w Nairobi jest dopiero po przeczytaniu tabliczki. Ale ja nie czytam tabliczek.

Napisany przez: Sumiko 24.04.2006 21:39

oj Katon to znaczy ze patrzysz ale nie widzisz.
oglądasz Picassa i nie wiesz co to symultanizm?
to znaczy ok. jeśli chodzi tylko o walory estetyczne, choc to akurat nie bylo glownym zalozeniem kubistow czy fowistow, to ok. ale nie mozesz tego odbierac ze zrozumieniem. nie dostrzegasz przeslania. nie twierdze ze trzeba znac cale tomiska czy biografie, ale glowne zalozenia koniecznie, bo to nie jest sztuka dla sztuki, te obrazy znacza o wiele wiecej niz ich poziom wizualny.

w ogole zastanawia mnie to czemu ludzie sie sztuka tak rzadko interesuja.

Napisany przez: Katon 25.04.2006 09:47

Ależ ja znam założenia. Tylko że strasznie często mnie obciążają. Ale tu jeszcze jestem się w stanie zgodzić - manifesty mają jakąś tam wartość pomocniczą. Natomiast jeśli bez biografii jakiegoś artysty ja mam go nie rozumieć, to mam go gdzieś. Co mnie za przeproszeniem obchodzi z kim sypiał, gdzie srał i co sądził o wojnie w Hiszpanii? A jeśli mnie akurat obchodzi to z ciekawości motywowanej biograficznie. Znam życiorys Strawińskiego. Ale lubiłem jego muzykę zanim znałem i tylko trochę mniej wiedziałem o jej 'życiorysowym' backgroundzie, który jest psu na budę. Już lepiej przeczytać analizę twórczości. Wiem co to symultanizm, ale prawdę mówiąc nie spodobał mi się Picasso ani mnie ani bardziej dzięki tej wiedzy. Pewne podstawy są niezbędne i to nie tylko przy oglądaniu sztuki współczesnej, ale sztuka składająca się z samych założeń i pomysłów żadko bywa sztuką. To są wszystko środki do celu. Znajdź sobie gdzieś nagranie III symfonii Lutosławskiego. Przesłuchaj jej całej (powinno się udać). Stwierdź czy Ci się podobała. Potem o niej poczytaj i posłuchaj znowu...

Ja bardzo lubię obrazy z przesłaniem. Ale ono powinno dawać się odczytać (przy pewnej ogólnej, a nawet szczególnej erudycji) z samego dzieła. Albo przynajmniej jakoś sugerować. W sztukach plastycznych największą wartością pozaestetyczną jest właśnie wielość interpretacji. Portret baby może mieć setki sensów. Jej mimika może nas fascynować przez stulecia. A w kubistycznych kanciakach mogę sobie znajdywać najróżniejsze rzeczy. Przeczytanie co to zacz za rzeczy i co mam widzieć jakoś mnie skrzywdzi...

Napisany przez: Kira 07.08.2006 17:07

QUOTE(estiej)
Dla mnie sztuka współczesna, to najciekawsze co może być w sztuce. Nie najpiękniejsze, ale najciekawsze.


ja też tak uważam.

generalnie lubię sztukę współczesną. nie mam nic przeciwko poszukiwaniom nowych środków wyrazu. nie bulwersują mnie ani genitalia na krzyżu, ani rekiny pływające wokoł stołów chirurgicznych, być może dlatego, że podchodzę do tego z dystansem i zaciekawieniem. od sztuki wymagam jakiegoś wpływu na mój stan emocjonalny, tego, że mnie zaciekawi, zaskoczy, zadziwi, wzruszy, rozbawi, również zaszokuje czy nawet zniesmaczy. najważniejsze żeby wywołała jakieś emocje, odczucia, chociaż minimum refleksji. bo takie są chyba założenia sztuki szeroko pojętej, prawda?
kto powiedział, że artyści współcześni nie potrafią malować w klasycznym stylu. a może po prostu nie chcą?

widziałam kiedyś taki obraz, płótno zamalowane na czarno, w prawym dolnym roku dwa machnięcia pędzla układające się w biały krzyż. niby nic takiego, ale robiło duże wrażenie, niepokoiło.

denerwuje mnie jedna rzecz. rozumiem, że taka forma ekspresji może nie każdemu się podobać, może nie zaspokajać potrzeb wizualnych, estetycznych, po prostu artystycznych - kej, to zapewne kwestia gustu, progu wrażliwości. ale kiedy laik autorytatywnie stwierdza, że to czy tamto jest beznadziejne to to jest śmieszne. przecież trzeba mieć pewną wiedzę, rozeznanie, żeby móc powiedzieć coś takiego. 'jest beznadziejne, bo nie rozumiem tego'. śmieszne.
powiem wam, że moja matka pracuje w szkole specjalnej. mówiła mi, że jej uczniowie, kiedy czegoś nie rozumieją, coś do nich nie przemawia, czy to obraz czy wiersz czy cokolwiek innego z szeroko pojętej sztuki, to mówią, że to idiotyzm, bezsens, beznadzieja, głupota.

i tym akcentem zakończę.

Napisany przez: Katon 07.08.2006 18:09

A ja jestem bardzo ostrożny. Bo zbyt często na zdroworozsądkowe 'to bez sensu' zrzuca się gromy, za ignorancję. Mnie na przykłąd niepokoji czasem układ kubków na stole. I fajnie. Ale czy coś z tego wynika?

Napisany przez: Kira 07.08.2006 18:28

well, mamy inne spojrzenie...
podoba mi się sztuka współczesna, bo jest enigmatyczna, przyciąga uwagę i zostaje w głowie znacznie dłużej niż realistycznie odtworzone krajobrazy czy portrety. w końcu to czego do końca nie rozumiemy jakoś tak pociąga, fascynuje, zmusza do poszukiwania odpowiedzi... albo pozostaje tajemnicą na przekór racjonalnemu światu. po prostu wyzwala jakieś emocje, zaskakuje mnogością możliwych interpretacji. właśnie, zaskakuje. myślę, że w tym ogromnym worze, zwanym sztuką współczesną można znaleźć gro wyjątkowych rzeczy, z sensem. ale a to co dla jednego jest kołującą "głupawką", dla kogoś innego może być budzącym emocje, dziełem z przesłaniem. (dla przykładu, kiedyś spotkałam się z opinią, że muzyka sigur rós jest bezideowa i pusta. ja dałabym się z kolei za nich pokroić.)

generalnie zazwyczaj jak czegoś nie rozumiemy, to to coś jest do dupy...

Napisany przez: Katon 07.08.2006 18:48

Nieprawda. Ale pewnych rzeczy nie rozumiemy wcale nie dlatego, że są nieskończenie ponad nami. Czasami są sto metrów pod nami i nie ma sensu bawić się w enigmatyczne zadumanie. Warto czasem sobie krzyknąć Król Jest Nagi, kiedy jesteśmy przekonani, że zaiste jest nagi.

Napisany przez: Kira 07.08.2006 19:03

ale przecież wartość wszystkiego tego, co nie jest klasyką podlega dyskusji, prawda?
nie uważam, żeby to było takie oczywiste, że sztuka współczesna jest pusta, nudna, be i fe. natomiast uważam, że ma dosyć dużo do zaoferowania, jednak wszystko tak naprawdę zależy od tego, na jaki grunt, jaką glębę trafi.
potrafisz zrozumieć to, że ktoś wydobędzie z takiego dzieła coś więcej? że wzbudzi ono w nim emocje? zresztą, skąd wiesz Katon, że twórca w czymś z pozoru błahym i bezideowym nie zawarł jakiejś myśli, intencji? odczucia odczuciami, ale to, że coś do nas nie trafia, nie oznacza, że jest bezwartościowe w ogóle...

problem tego świata polega na tym, że tak jak jest ponad 6 miliardów ludzi, tak każdemu wydaje się, że to on właśnie ma rację.

Napisany przez: Katon 07.08.2006 19:07

Ależ ja nie wyrażam sądów na temat sztuki współczesnej w ogólności. Nie zgadzam się tylko na zreczenie się prawa do radykalnej krytyki niektórych dzieł. W sztuce nie chodzi o głębie artysty i jego nastawienie i wnętrze. Chodzi o dzieło. Ja mogę włożyć w rysunek 'kreskowego hipka' w zeszycie całe serce i często wkładałem (na fizyce), ale nie zmienia to faktu, że ten hipek nie ma żadnej wartości artystycznej. I już. Czasem z tzw. instalacjami jest podobnie.

Napisany przez: trekkio 08.10.2008 17:12

Sztuka współczesna to tarturyzm w czystej postci

Napisany przez: Eva 08.10.2008 18:42

No prosze, jakie piekne podsumowanie tej jakże rozbudowanej dyskusji. Uczcie sie! Jesli myslales, ze uzycie pozornie enigmatycznego terminu nie wymaga uzasadnienia swojej opinii, no to coz - you're wrong. =P

Napisany przez: Katon 08.10.2008 20:51

Ja tam mu wierzę! Nie wiem co to jest tarturyzm, ale brzmi bardzo współcześnie i mój word go nie zna! Elo, jesteś w naszej drużynie.

Napisany przez: Eva 08.10.2008 21:34

Uwiodl Cie, uwiodl! You're his lexical biatch!

Napisany przez: Miętówka 09.10.2008 21:22

QUOTE(Katon @ 08.10.2008 19:51)
Ja tam mu wierzę! Nie wiem co to jest tarturyzm, ale brzmi bardzo współcześnie i mój word go nie zna! Elo, jesteś w naszej drużynie.
*



http://www.google.pl/search?hl=pl&q=tarturyzm&btnG=Szukaj+w+Google&lr= Katą, googluj.

Powered by Invision Power Board (Trial)(http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)