Help - Search - Member List - Calendar
Pelna wersja: Jak To Zmienić?
Magiczne Forum > Talk Show > Talk Show
PrZeMeK Z.
Założone w przypływie zamyślenia.

Załóżmy, że rzeczywistość da się zmienić. Załóżmy, że możemy cokolwiek zdziałać.

Jak zmienić młode pokolenia, żeby nie były puste i płytkie? Jak sprawić, by zaczęli chociaż wyznawać jakieś wartości, by byli silni, żeby potrafili być sobą, a nie tym, kim nakazuje im być grupa?

Jeśli macie jakieś pomysły jak to zmienić albo choć umiecie wskazać przyczyny obecnego stanu rzeczy, proszę, piszcie. Chętnie Was posłucham.
Lilith
zmiany nalezy zacząc od siebie, wtedy to ma sens.
Avadakedaver
http://www.magiczne.pl/http://www.magiczne.pl/index.php?showtopic=9968&st=40


nie zawsze dobrze by było jakby wszyscy byli sobą. tyle powiem.
PrZeMeK Z.
Ale mi pojechałaś.
Neonai
a ja myślę, że to nie był pojazd tylko jak najbardziej trafne stwierdzenie. mówisz , przemku, w liczbie mnogiej - pokolenia. a kazde pokolenie sklada sie z ludzi. i jezeli jeden czlowiek albo dwoch będzie się zachowywal tak a nie inaczej to to jeszcze nie wpłynie na to czym to pokolenie się bedzie charakteryzować. ale przybędzie trzeci, czwarty, piąty , setny, tysięczny, milionowy człowiek, i to pokolenie już się zepsuje. w kupie siła. dlatego każdy powinien zacząć od siebie.

postawiłeś pytanie bardzo psychologicznej i filozoficznej natury. co by było gdyby. wiadomo, że czasu nie da się cofnąć. a zachowania leżą u podstaw wychowania i okoliczności. na zachowania jednostek ma wpływ mnóstwo czynników, a co dopiero na zachowania pokoleń.
Avadakedaver
i dlatego następnie pokolenie, naszych dzieci będzie całkiem inne od naszego. tak mi się wydaje.
PrZeMeK Z.
Całkiem inne nie będzie. Będzie miało dużo z naszego pokolenia, bo to my je wychowamy. W jakiejś mierze.

Neonai - być może, tak to po prostu zabrzmiało...
Owszem, pokolenia składają się z ludzi, ale nie ma najmniejszych szans, by wpłynąć na każdego człowieka z osobna. Stąd liczba mnoga - można działać jakoś masowo, jak to robią np. ruchy pomocy społecznej.
Pytanie sformułowałem, ponieważ rzeczywistość jako taka wydaje się być czymś stałym, opartym na mniej lub bardziej zakorzenionych tradycjach i zasadach. Wszelkie próby rewolucji z reguły prowadzą tylko do innej formy tego, co było przedtem. Dlatego pytam: jak dokonać zmiany? Jeśli można wpłynąć na młodych ludzi np. poprzez jakieś akcje społeczne, to ja chciałbym to usłyszeć. Poznać jakieś przykłady zmian, które naprawdę coś zmieniają.
anagda
A ja myślę, że jednak będzie całkiem inne. Powód? Spójrz choć na swoich rodziców i porównaj ich młodość do naszej. Dwa zupełnie inne światy. A czego nauczymy swoje dzieci? Że trzeba mówić ładnie dzień dobry czy nie przeklinać? To będzie zupełnie inne pokolenie...

QUOTE
Jeśli można wpłynąć na młodych ludzi np. poprzez jakieś akcje społeczne, to ja chciałbym to usłyszeć. Poznać jakieś przykłady zmian, które naprawdę coś zmieniają.


Wątpię... Zwłaszcza że młodzi ludzie zazwyczaj angażują się w jakieś tam akcje społeczne. A jakoś zmian nie widać...
matoos
Tak naprawdę nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek indywidualność była bardzo w cenie. Nie byłaby wtedy indywidualnością.

Nie mówię tu oczywiście o tym, że wszyscy jesteśmy tacy sami, czy tym podobne bzdury, tylko o tym, że chęć do bycia w grupie u niektórych ludzi jest normalna. Niektórzy wolą sami przemyśleć tematy, inni wolą zgodzić się z kimś kogo lubią. Są tacy, jak ja, którzy potrafią nie zgodzić się z kimś tylko po to żeby wywołać dyskusję. Podważanie dogmatów jest moim ulubionych hobby dyskusyjnym, pomimo, a może dlatego, że sam bardzo mocno w nie wierzę.

Jest takie stwierdzenie, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Brzmi straszliwie głupio i uogólnia, ale chyba ma rację, jeśli przyjrzymy się prawdziwym stadom. To nie znaczy tylko tyle, że ludzie lubią trzymać się razem. Stado zakłada pewną socjalność, a to oznacza przyjmowanie na siebie różnych ról. W stadzie jest lider/liderzy, są owieczki, które ze nim biegną, są też indywidualiści.

Co do tego, że pokolenie jest zepsute i tak dalej. Kurna, ja jestem z poprzedniego pokolenia, i sam z kumplami wyłem w piwnicy do mikrofonu i trzyriffowej melodii "ZEPSUTA GENERACJA" biggrin.gif

Myśląc wtedy o swojej, nie o waszej.

Więc, reasumując, nie martwcie się o swoje pokolenie, jeśli wy będziecie dobrzy, to i swoje dzieci tego dobra nauczycie. I tak naprawdę tylko to się liczy wink2.gif
Avadakedaver
QUOTE(PrZeMeK Z. @ 25.03.2007 18:20)
Całkiem inne nie będzie. Będzie miało dużo z naszego pokolenia, bo to my je wychowamy. W jakiejś mierze.
*


akurat tej. jakoś nasi nas wychowywali i za wiele z poprzedniego pokolenia nie mamy.
Neonai
zatem jakbyś opisał te pokolenia? nie lubię pustych frazesów.
PrZeMeK Z.
Nie zgadzam się z Avadą i Anagdą.
Mamy więcej ze swoich rodziców, niż przypuszczamy. Z rodziców, dziadków, ogólnie rodziny. A czasem i z innych dorosłych, których spotykamy w dzieciństwie (nauczycieli, wychowawców itp.).
Dzieci kiepskich rodziców z reguły są kiepskimi rodzicami. Starają się to zmienić, ale to tkwi w ich wnętrzu. Podobnie z dobrymi rodzicami. Wiem, że naturalnym odruchem w naszym wieku jest myśl "nie mam nic wspólnego z moimi starymi, jestem sobą", ale to tylko oszukiwanie się. Podobieństwa wylezą przy pierwszej okazji.
Przykład: wychowano cię na człowieka ostrożnego, który nie ryzykuje bez potrzeby. Kiedy będziesz mieć dzieci, chcesz, by miały więcej swobody i odwagi niż ty, ale podświadomie boisz się, że stanie im się krzywda. Ograniczasz im więc "niebezpieczeństwa" w rodzaju samotnych wypraw, usuwasz im z drogi ostre przedmioty... Kiedy dzieci są starsze, próbujesz dać im więcej wolności, ale one już boją się świata i nie chcą się narażać. To ci odpowiada, więc żyjecie sobie szczęśliwie dalej.
Aż kiedyś te dzieci mają swoje dzieci... i łańcuszek trwa dalej.
Odstępstwa od reguły są raczej rzadkie, ale są. Nie uogólniam.

Matoos - no tak, jeśli będziemy dobrzy... Ale patrząc po ludziach, niewiele będziemy mogli swoje dzieci nauczyć. Zaradności życiowej, może. Ale nie wartości.

Edit:
Neonai - do kogo pytanie?
Neonai
do Avady.

i ja się z Tobą Przemek do końca nie zgodzę, że dzieci kiepskich rodziców muszą być kiepskimi rodzicami. nie czuję się natomiast kompetentna by zbytnio sie w to zagłębiać. no ale dlatego idę na psychologię.
matoos
To bardzo proste. Przestań patrzyć po ludziach. Naucz ich tego co uważasz że powinny wiedzieć. Postaraj się, dać im to co według ciebie najlepsze.

Akurat wartości najlepiej uczyć po prostu je uosabiając. Wyobrażasz sobie że będziesz swoje dzieci uczył w ten sposób, że posadzisz je i będziesz im wbijał do głowy podstawowe zasady etyczne? Będą się od ciebie uczyły patrząc jakim jesteś człowiekiem. Między innymi dlatego musisz sam starać się być jak najlepszym.
Avadakedaver
Naj - oto kilka przykładów.

- nasi rodzice za młodu palili, bo to było modne. My palimy bo to nam smakuje lub bo pokazujemy jacy jesteśmy fajni.
-słuchamy innej muzyki niż nasi rodzice
-jesteśmy bardziej agresywni
-mamy inne priorytety

część z nich wynika z mody. ale tak czy siak, jest t różnica.

Lol. Bez obrazy Avada, ale młody jeszcze jesteś. Słuchamy innej muzyki? Proszę... /Matoos
proponuje chociazby w sygnature misia zajrzec/grim

oczywiście ziom, że sa perełki, ale nie znam ludzi ktorzy mają po czterdzieści lat i słuchają Scoryka Liroja, Scootera i dj Tiesto.
gdzyby wszyscy słuchali tego samego to byłoby strasznie dziwnie. mowie ogolnie.
na prawde mało jest 18latków słuchających Dżemu, black sabath czy Gunsów. [dopisz +1 ode mnie ;]]
PrZeMeK Z.
Avada, wiem, że nie do mnie, ale się wtrącę:
QUOTE
- nasi rodzice za młodu palili, bo to było modne. My palimy bo to nam smakuje lub bo pokazujemy jacy jesteśmy fajni.

Palili, bo było modne, a kto był modny, ten był fajny. Nie widzę różnicy.
QUOTE
-słuchamy innej muzyki niż nasi rodzice

Bo oni mieli mniejszy wybór? Zresztą, o czym to niby świadczy?
QUOTE
-jesteśmy bardziej agresywni

Prędzej chamscy i egoistyczni.
QUOTE
-mamy inne priorytety

Na razie. I tak się wszyscy pożenimy, zostaniemy średnimi pracownikami w jakichś tam zakładach i będziemy się śmiać z młodzieńczych planów.

Matoos - nie, nie wyobrażam sobie tego tak. Masz rację, że dlatego warto być jak najlepszym. Ale dzisiaj mnie i moich równieśników to nie obchodzi. Kto w wieku nastu lat myśli o tym, jak wychowa swoje dzieci? A kiedy ten czas nadejdzie, na kształtowanie siebie będzie już trochę późno. Nie za późno, tylko po prostu późno, Będzie trudniej się zmienić.
Uosabiać wartości... O tym mniej więcej mówię. Nie widzę wokół siebie - ani w sobie - nikogo, kto by takie dobre wartości uosabiał. Oczywiście, jest jeszcze czas, ale czym skorupka za młodu... Jak mamy uosabiać np. wiarę, jeśli sami nie wierzymy?
Ja chciałbym, żeby moje dzieci wierzyły. Żeby wiedziały, że mają w Bogu oparcie. Ale nie widzę najmniejszych szans, bym zdołał je tego nauczyć.

Neonai - dlatego piszę, że "z reguły" dzieci kiepskich rodziców zostają kiepskimi rodzicami. Bo choć chcą przerwać ten łańcuszek, podążają za nim nieświadomie. Nie chciałem uogólniać, jeśli tak wyszło - przepraszam.
Rysiek_Kowal
QUOTE(PrZeMeK Z. @ 25.03.2007 23:05)
Kto w wieku nastu lat myśli o tym, jak wychowa swoje dzieci?
Ja.
PrZeMeK Z.
Ja też, czasem. Rzadko. Cieszę się, że chociaż Ty.
Neonai
no to wyobraźcie sobie, że ja też. cały czas sobie powtarzam że będę dla moich dzieci łagodna i dobra, i że nie będę na nie krzyczeć ani niczego wymuszać, tylko starała się zrozumieć i przypomnieć sobie "jak wół cielęciem był". cały czas sobie powtarzam ze będę wychowywać inaczej niż sama zostałam wychowana.

edit: Avada, z całym szacunkiem, twoje przykłady do mnie nie trafiają w najmniejszym stopniu.
Lilith
ja bede złą matką, tak mysle.
Eva
Ja nie wiem, ale jestem przekonana o tym, ze bede sie martwic, bede sie przejmowac, bede mowic 'badz w domu przed 22'. Bo myslenie, ze 'ja to bede pozwalac moim dzieciom na wszystko, na co mnie nie pozwalano' jest po prostu strasznie naiwne.

Mam tylko nadzieje, ze moje dziecko nie bedzie sztywniakiem, ktory nie bedzie chcial z matka biwakowac w ogrodku i grac w warcrafta.


I niestety Avada, Twoje argumenty nadal pozostaly strasznymi frazesami tongue.gif Zbiorem ogolnikow, ktore tak naprawde wiele nie znacza.
Potti
jeśli będę dla swoich dzieci taka jak moi rodzice dla mnie, to będzie dobrze. i to nie ma nic wspólnego z pokoleniami, bo nigdy nie byli po to, żeby ustalać mi priorytety czy wpływać na to jakiej muzyki słucham, przekazuje się raczej coś innego i w inny sposób.

chociaż też nie uważam, że od rodziców zależy jak wychowamy swoje dzieci, bo na pewno dużo od nich przejmujemy, ale chyba można równie dobrze nauczyć się jakim być i jakim nie być.
Neonai
njabardziej wpływa na nas otoczenie, w którym przebywamy najwięcej. to proste. z kim przestajesz takim się stajesz. jest w tym dużo prawdy. i przy tak zwanym złym wychowaniu rodziców równie dobrze można mówić o braku wychowania z ich strony, bo dał je nam ktoś inny.
Avadakedaver
no kurde, no. a standardowe "ta dzisejsza młodzież" ? skądś się wzięło. bo my ewoluujemy i to szybko. Jakbyśmy się zachowywali teraz, jak nasze babcie kiedy były młode to byłoby zajebiście nudno. Ludzie się zmieniają, ale nie jedna osoba, tlyko z ojca na syna. Dlatego isę mówi o 'pokoleniach', ktore nie są po prostu synami ojców, tylko nowymi, innymi i inaczej wychowanymi ludźmi. Składa się na to oczywiście chromosomy od starych, ale teżśrodowisko, wychowanie, moda i status.
rozumncie przez ten 'status' co se chcecie.
Potti
jasne, że nie tylko rodzice nas kształtują. ale i nie ma tak, żebyśmy nic po nich nie mieli.
Eva
Nudno? Hehe. Hehehehe. To ja tu pewien historyczny fakt przytocze.

Wiesz, jak Przybyszewski robil impreze, to potem przez miesiac plotkowala o tym nie tylko cala galicja, ale tez cale Austro-Wegry i pol Europy. Bo na przyklad na takiej imprezie Dagny Przybyszewska, bedac w 8 miesiacu ciazy, tanczyla nago na stole. Pokaz mi dzis taka impreze.
Rysiek_Kowal
QUOTE(Eva @ 26.03.2007 00:37)
Pokaz mi dzis taka impreze.
wkleic link? foto czy video? wink2.gif
Eva
Egal - jak ujrze naga tanczaca na stole kobiete w ciazy to uwierze ;>
Zwodnik
QUOTE(Avadakedaver @ 25.03.2007 23:18)
no kurde, no.  a standardowe "ta dzisejsza młodzież" ? skądś się wzięło. bo my ewoluujemy i to szybko.
*



Mieszasz dwie sprawy. Musisz oddzielić to, co bierze się z faktu, że my przezywamy swoją młodość xx lat później a z co z faktu, że oni sami są już znacznie starsi niż byli "kiedyś". Bo starsi ludzie bardzo często nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo zmienili się oni sami. A to przecież nie ma nic wspólnego z ewolucją/degeneracją młodzieży.

QUOTE(Avadakedaver @ 25.03.2007 23:18)
Jakbyśmy się zachowywali teraz, jak nasze babcie kiedy były młode to byłoby zajebiście nudno.
*



Co masz na myśli ? Język ? Normy obyczajowe ? Formy spędzania wolnego czasu ? Czy coś jeszcze innego ? Każda z tych spraw jest osobną kwestią i każda ma źródło gdzie indziej.

Poza tym wydaje mi się, że sporo zamieszania wprowadza tutaj słowo "pokolenie". Każdy intuicyjnie rozumie znaczenie "pokolenia" w sensie - ja, rodzice, dziadkowie itd. Ale w ten sposób nie da się analizować całego społeczeństwa. Mamy przecież ludzi w każdym wieku, odrobinę starszych, trochę młodszych. W odniesieniu do całego społeczeństwa nie da się rozprawiać o pokoleniach. Czy będąc młodszy np. od Matoosa o 4 lata jestem przedstawicielem jego pokolenia ? młodszego ? jakiegoś pomiędzy ? Tak się po prostu nie da. Efekt jest taki, że zaciemnia się obraz przemian społecznych. Bo one przecież trwają ciągle. Jedne są szybsze, drugie wolniejsze. Bardzo łatwo wpaść w tę pułapkę - zacząć szufladkować ludzi, dzielić społeczeństwo na "nas" i "ich" wg jakiegoś niejasnego klucza, dopasowywać do tego zmiany, z których każda dotknęła innej grupy ludzi, zaistniała w nieco innym czasie i miała inną przyczynę. To prowadzi donikąd.

I do autora:

QUOTE
Załóżmy, że rzeczywistość da się zmienić. Załóżmy, że możemy cokolwiek zdziałać.

Jak zmienić młode pokolenia, żeby nie były puste i płytkie? Jak sprawić, by zaczęli chociaż wyznawać jakieś wartości, by byli silni, żeby potrafili być sobą, a nie tym, kim nakazuje im być grupa?


Podstawowym błędem wszystkich rewolucjonistów było to że wiedzieli tylko, co chcą rozwalić. O tym, co chcą później zbudować nie myśleli. Jeśli chcesz cokolwiek zmieniać, musisz po pierwsze wiedzieć dokładnie jak jest teraz, a po drugie co chcesz osiągnąć. Co to znaczy, że "młode pokolenia są puste i płytkie" ? Kiedy wg ciebie przestaną takie być ? Intuicyjne czucie nie zawsze wystarcza, za to często myli. Definiując pewne sprawy przy pomocy ogólników czy wręcz frazesów, nie jesteś w stanie nawet dostrzec zmian, a co dopiero samemu w jakikolwiek sposób na nie wpływać.
Katon
Zazwyczaj dobrzy ludzie są dobrymi rodzicami. Nie ma idealnej matki ani idealnego ojca, ale zdarzają się niemal idealnie rodzice, bo potrafią niwelować swoje wady nawzajem. To taka dygresja.

W tym kraju pijesz kiedy się cieszysz, pijesz gdy jesteś smutny. Ludzie zmienili miłość do życia w miłość do wódki. To siedzi w nas jak szósty zmysł, nic z tym nie zrobisz, wiesz, musiałbyś się chyba gdzieindziej urodzić. To siedzi w nas jak szósty zmysł, masz to we krwi, masz to na codzień. To siedzi w nas jak szósty zmysł, który masz w sobie.

Hyhy. Tyle z Pezeta.

Trzeba dawać świadectwo, powiem górnolotne. Przede wszystkim takie, że opłaca się trzymać w życiu podstawowych zasad. Nic więcej nie da się zrobić.

Nie ma co się zastanawiać jakim się będzie rodzicem. Podobno macierzyństwo i ojcostwo są doświadczeniami, których się nie da opisać komuś, kto ich nie zna. I że automatycznie zmieniają niesamowicie dużo. Nie jesteśmy w stanie wiedzieć jakimi będziemy rodzicami.
LilienSnape
właściwie o zmianie pokoleń to trudno rozprawiać. zmienić możemy siebie, ewentualnie naszych znajomych. ale pokolenia nie da się zmienić. każde pokolenie ma jakieś cechy charakterystyczne tylko dla niego. i po co to zmieniać? po co wszystkie poklenie mają być wspaniałe? takie same?
i dlaczego uważasz, że młode poklenie jest puste i płytkie? włąsciwie czy można tutaj użyć stwierdzenia "młode pokolenie"? czy kiedy już będziemy starsi będziemy innym pokoleniem? przecież to ciągnie się za nami.


co do wychowania dziecie. to oczywiście ciągle sobie mówie, że zawsze będę pamiętała jaka ja byłam w wieku mojego dziecka. ale tak się nie da. i tak wiem, że to nie wyjdzie. więc tak sobie myslę, że chyba zacznę pisać coś w formie pamiętnika na tamat "jak wychować dziecko" wg. moich przemyśleń na tą chwile;p
w sumie mogłoby to być przydatne kiedyś;p
PrZeMeK Z.
Nie łapcie mnie za słówka. Wiecie przecież, kogo mam na myśli, mówiąc "pokolenie": ludzi w moim wieku, młodszych o parę lat, starszych o parę lat... Po prostu o tych, wśród których siłą rzeczy spędzamy najwięcej czasu, bo jesteśmy z podobnym wieku.

Zwodniku - masz rację.
QUOTE
Jeśli chcesz cokolwiek zmieniać, musisz po pierwsze wiedzieć dokładnie jak jest teraz, a po drugie co chcesz osiągnąć. Co to znaczy, że "młode pokolenia są puste i płytkie" ? Kiedy wg ciebie przestaną takie być ? Intuicyjne czucie nie zawsze wystarcza, za to często myli.

Ciągle staram się nie uogólniać i unikać stwierdzeń np. "Wszyscy młodzi ludzie nie mają wartości". Ale trudno dyskutować na forum, nie używając pewnych skrótów myślowych.
Co oznacza, że są płytkie i puste? Ano to, że (na przykładzie liceum) osoba dobrze się ucząca jest kimś niefajnym. Że lektur nie czyta się nie dlatego, że bywają niezgodne z czyimiś poglądami albo nieciekawe, ale dlatego, że one z założenia muszą być nudne. Że żyje się od soboty do soboty, bo impreza i nie męczą wiedzą. Że jako źródło wiedzy o teraźniejszości wystarczy dowolnie wybrana gazeta czy Wiadomości raz w tygodniu. Chyba tyle przykładów wystarczy.
Powtarzam to nie dotyczy WSZYSTKICH, ale jest bardzo powszechne. I to byłoby dobrze zmienić. Żeby, cholera, chociaż Paulo Coelho ktoś dla przyjemności czytał. Albo chociaż po wyjściu z teatru padła chociaż JEDNA opinia na temat obejrzanego przedstawienia, zamiast powszechnej sensacji, że podczas spektaklu padły trzy przekleństwa (autentyk).

Ja wiem, że nie znam życia ani ludzi, dlatego chciałem posłuchać Was. Czy może Wy macie jakieś pomysły, co zrobić. Może wyjaśnicie mi, że źle to wszystko widzę. Choć tyle.

Katon - zgodzę się z tobą, zgodzę się też ze słowami Pezeta. To widać było nawet w najlepszym fanfiku, jaki kiedykolwiek czytałem (kiedyś czytałem ich dużo): tam - choć bohaterowie byli niby Anglikami - pili z radości, smutku i nudów. Przykry, polski zgrzyt.
I chcę wierzyć w to, co powiedziałeś o byciu rodzicem.

LilienSnape - oczywiście, z "pustego" młodego pokolenia staniemy się "pustym" starszym pokoleniem. I wychowamy kolejne "puste" pokolenie. I tak dalej, i tak dalej, aż ktoś to przerwie.
A pamiętnik to bardzo dobry pomysł.
Kira
Młodzież? A może to po prostu ludzie? Nie sądzicie, że najwięcej na świecie jest właśnie takiej... powszechności* bez względu na kraj, narodowość, czas, bez względu na wiek też. Może to kwestia małego miasta, małomiasteczkowej mentalności (chociaż chyba nie), ale strasznie brakuje mi tu, u siebie, ludzi, z którymi można podywagować o... po prostu. Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, o życiu, kosmosie, filozofii, muzyce, emocjach, nie wiem, czymkolwiek, nie tylko o tym co praktyczne, życiowe i namacalne. Ludzi, którzy są jakby ponad. Ludzi, z którymi rozmowa nie polega jedynie na wymienie informacji, bo mają jakieś wyższe potrzeby, głębsze emocje, więcej widzą, odczuwają, rozumieją, więcej chcą rozumieć, są otwarci, a nie zasklepieni w swoich światopoglądach i ograniczeni do swojego przyziemnego świata. Ba, takich którzy nawet temu co pospolite i zwyczajne poprzez swoje patrzenie na świat i jego odbiór potrafią nadać inny, niepospolity wymiar, jakąś magię, bo świat jest magiczny, człowiek sam w sobie, wiele pozornie błahych spraw, tylko, że ludzie spłaszczają wszystko, zazwyczaj odzierają wszystko z tej magii (i mówię o pewnej specyficznej magii... niekoniecznie polegającej na tym, że kiedy jesteśmy szczęśliwi, bo wszystko układa nam się wspaniale, to świat widzimy w kolorach). Hobby, ambicje, wykształcenie często o niczym nie świadczą, niestety. Ci ludzie zamiast latać z jednych zajęć dodatkowych na drugie równie dobrze mogliby całe dni siedzieć na murku albo w knajpach (a wśród całodziennych bywalców knajp, którzy dnie spędzają nad kuflem piwa i przy stole bilardowym można spotkać ludzi, których wewnętrzny świat swoim bogactwem przerasta wrażliwość wielu amibtnych ludzi po studiach, którzy mają pasje, zainteresowania i wszystko co utożsamia się z samymi pozytywnymi wartościami, mądrością etc. Pozory. Zarówno w ocenianiu elit jak i 'przeciętniaków'.). Jak patrzę na niektórych znajomych lub nieznajomych to wydaje mi się że nie różnią się niczym od tych, którzy żyją od imprezy do imprezy i nic więcej ich nie obchodzi. W ludziach brakuje po prostu... jakiejś duszy, ducha. Czegoś co trudno określić, zdefiniować, a co doskonale się rozumie. Nie ma znaczenia epoka czy przedział wiekowy. Takich ludzie ogólnie jest chyba mało, ogólnie na świecie.
Nawet w Mławie można ich spotkać, oczywiście, ale niezbyt wielu.
Chyba zbiegłam z tematu, ale wydaje mi się po prostu, że inaczej podchodzę do tego. Może wyszło niezrozumiale, czasem wydaje mi się, że pewnych rzeczy nie da się przekazać, że albo się je współodczuwa z innymi, albo nie user posted image To jest takie po prostu. Nie łapie się w słowa, bo to nie ma sensu - jak ktoś ma zrozumieć, to sam poczuje, a jak nie ma, to nie zrozumie nigdy. Chyba.

* nie chcę żeby ktoś odczytał to źle. Nie uważam się za kogoś lepszego, niepospolitego i tak dalej. Może to kwestia odmiennego odbierania świata i innej wrażliwości.
Neonai
a ja Kira doskonale rozumiem, o co Ci chodzi, jedynie nie umiałabym/nie chciałoby mi się tego ubierać w słowa. ale czuję to samo codziennie na każdym kroku, z wyjątkiem rozmów z kilkoma osobami (które notabene nie są już albo nigdy nie były związane z naszym kochanym miastem;'p).
Zwodnik
QUOTE(PrZeMeK Z. @ 26.03.2007 15:12)
Co oznacza, że są płytkie i puste? Ano to, że (na przykładzie liceum) osoba dobrze się ucząca jest kimś niefajnym. Że lektur nie czyta się nie dlatego, że bywają niezgodne z czyimiś poglądami albo nieciekawe, ale dlatego, że one z założenia muszą być nudne. Że żyje się od soboty do soboty, bo impreza i nie męczą wiedzą. Że jako źródło wiedzy o teraźniejszości wystarczy dowolnie wybrana gazeta czy Wiadomości raz w tygodniu. Chyba tyle przykładów wystarczy.
Powtarzam to nie dotyczy WSZYSTKICH, ale jest bardzo powszechne. I to byłoby dobrze zmienić. Żeby, cholera, chociaż Paulo Coelho ktoś dla przyjemności czytał. Albo chociaż po wyjściu z teatru padła chociaż JEDNA opinia na temat obejrzanego przedstawienia, zamiast powszechnej sensacji, że podczas spektaklu padły trzy przekleństwa (autentyk).
*



Widzisz, Przemku, trudno mi z czymś takim dyskutować, bo w swoim liceum nie miałem tego problemu. Mówię tu o o sobie i całej mojej klasie. Jakoś tak się złożyło, że większość z nas dość dobrze orientowała się w świecie, a jednym z częstszych tematów do dyskusji na przerwach były właśnie aktualne wydarzenia. Tak się złożyło, że ci którzy dobrze się uczyli byli tymi najpopularniejszymi, i to nie tylko ze względu na odpisywanie zadań domowych. Do teatru pędzano nas, nie słuchając sprzeciwów, zdecydowanie za często. Ale nie pamiętam spektaklu, po który nie wymieniłoby się chociaż kilku uwag. Bardzo dziwi mnie, że chodziłem do tak niezwykłego liceum. Tym dziwniejsze, że to nie była żadna elitarna szkoła, a zwykłe LO, może trochę ponad średnią wrocławską.

Ale przyjmijmy, że masz rację i że wyżej opisane zjawiska są powszechne. IMHO próba analizowania ich wszystkich razem jest skazana na niepowodzenie. Bo iile zjawisk, tyle przyczyn. Czytają mało/wcale, bo widocznie mają inne rozrywki. Nie wymieniają uwag o obejrzanym przedstawieniu ? Być może nie są zainteresowani teatrem, lub po prostu repertuar jest kiepsko dopasowany do nastoletniej młodzieży.
Imprezy ? Sam jestem raczej odludkiem, ale nie widzę w tym nic złego. Jeśli ktoś tak ustala sobie życiowe priorytety, to jego sprawa. A kwestia zainteresowania współczesnym światem...cóż. Jedyne wyjasnienie, jakie przychodzi mi do głowy jest takie, że świat jeszcze nie kopnął ich w d... . Jeszcze nie zrozumieli, że to wszystko o czym mówią w tym pudełku, nieważne, czy to ministerstwo finansów, ONZ czy Afganistan, ma na nich wpływ. Większy lub mniejszy. Rzeczywisty lub na razie potencjalny. Ale ma.

Oczywiście to wszystko może martwić. Bo z tego, że młodzież nie czyta, nie interesuje się teatrem czy współczesnym światem nic dobrego nie wyniknie. I tu się jak najbardziej zgadzam. Ale jak widać z powyższej wyliczanki,wszystkie te sprawy są oddzielne i mają źródła gdzie indziej. Wspólnego ze sobą mają tyle, że uwidoczniły się mniej więcej w podobnym czasie i na zbliżonych grupach ludzi. A to za mało, żeby je ze sobą wiązać. Naturalnie wiele można zrobić, by spróbować je zmieniać. Na pewno warto spróbować. Ale tu nie pomogą ani narzekania na "dzisiejszą młodzież" ani tym bardziej żadne wielkie "naprawianie pokolenia". Chcesz naprawić gaźnik ? Ok. Ale do tego nie trzeba rozbierać całego samochodu.

A właśnie, to nieszczęsne pokolenie. Nie wiem, czy Twoje pierwsze zdanie było skierowane do mnie. Ale nie było moim zamiarem "łapać cię za słówka", ale zwrócić uwagę na fakt, że zmiany które analizujemy mają charakter ciągły a nie skokowy.
PrZeMeK Z.
W porządku, rozumiem, co chciałeś przekazać. Pierwsze zdanie było ogólnie, do wszystkich.
W takim razie moim podstawowym błędem było założenie tego tematu jako tematu o pokoleniu, młodzieży czy jakimkolwiek ogóle. Powinienem pisać o swoim otoczeniu. Przepraszam. Wiecie, trudno mówić o czymś, czego się nie zna, więc bazowałem na własnych obserwacjach.
Zazdroszczę ci ludzi, Zwodniku. Nie wiem, od czego to zależy, ale tak w gimnazjum, jak i w liceum byłem/jestem w najgorszej klasie w szkole. To na pewno skrzywia mi spojrzenie na pewne sprawy.
Teraz w kwestii teatru... Specjalnie wytężałem słuch po wyjściu z niego, chcąc usłyszeć choć JEDNĄ opinię o przedstawieniu, ale niczego takiego nie było. Dlaczego? Bo wszyscy mają w dupie teatr. Pojechali tam tylko po to, by nie mieć lekcji. To samo dotyczy wszelkiego rodzaju pielgrzymek, wyjazdów do kina itp.
QUOTE
Być może nie są zainteresowani teatrem, lub po prostu repertuar jest kiepsko dopasowany do nastoletniej młodzieży.

To znaczy jaki powinien być ten repertuar? Jakaś lekka komedyjka? Dużo przeklinania? "Ekranizacja" lektury? Teatr to nie kino. Tak mi się przynajmniej zdawało.
Z resztą Twojej wypowiedzi zasadniczo się zgadzam.

Kira - chyba wiem, co masz na myśli. Zgadzam się z tym. Ale ja nie twierdzę, że książki, szkoły i wykształcenie czynią ludzi lepszymi/inteligentniejszymi. Najczęściej nie ma to żadnego związku. Oczywiście, że tacy ludzie, jakich opisujesz, są tymi, z którymi naprawdę chce się przebywać. Ale jest ich naprawdę bardzo mało. Przynajmniej wokół mnie.
avalanche
sory. jak masz grupe dałnów do zapisz się na jakieś nie wiem warsztaty artystyczne, do klubu sportowego, do czego tam chcesz i poznaj jakiś fajnych ludzi z konkretnymi zainteresowaniami.

ja miałam w gimie płaskostopie umysłowe u znaczącej ilości ludzi. i się umęczyłam psychicznie tylko, więc wiem mniej więcej co czujesz. tyle, że jak Zwodnik miałam świetne liceum i też nie te z wyższej półki wcale. ale skoro Tobie się trafiło znowu takie towarzystwo to nie stękaj nad ich ułomnością, nie wikłaj się z myślenie, a dlaczego ich to nie interesuje tylko same kretyństwa, bo to w zasadzie mało daje, a samemu się ma z tego guzik. chyba, że masz zacięcie społecznika i leży Ci na sercu ich ucywilizowanie ;d
PrZeMeK Z.
Nie, w sumie mi nie zależy. Chciałem tylko zmienić swoje pesymistyczne podejście i uwierzyć, że coś można pozmieniać.

W mojej okolicy nie istnieje coś takiego jak kółka zainteresowań. Mam najnudniejszą szkołę pod słońcem. Nawet akademii na święta narodowe nie robią. Nic.
Nieważne.
Potti
nie wierzę w miejsca, gdzie żyją same przygłupy. inaczej to byłby z pewnością Pruszków, a przecież nawet tu jest mnóstwo ludzi, którym się chce wink2.gif dopiero chyba w takich chwilach, kiedy chcę o tym napisać, sobie to uświadamiam.

i oczywiście więcej zawsze będzie tych pustych, może niezależnie nawet od tego gdzie mieszkasz (choć im większe miasto, tym łatwiej), ale jakoś ta świadomość nie prowadzi mnie ku stwierdzeniom, że trzeba coś szybko robić, bo świat idzie w złym kierunku, itd. raczej wydaje mi się, że tak było, będzie i możemy tylko próbować zmieniać siebie czy znajomych, co skomplikowane, ale nie niemożliwe.
Zwodnik
QUOTE
To znaczy jaki powinien być ten repertuar? Jakaś lekka komedyjka? Dużo przeklinania? "Ekranizacja" lektury? Teatr to nie kino. Tak mi się przynajmniej zdawało.
Z resztą Twojej wypowiedzi zasadniczo się zgadzam.


Szczerze ? Nie wiem, jaki powinien być. Wiem (na podstawie Twojego opowiadania) jaki być nie powinien. Właśnie taki, jaki został wam zaserwowany. Bo jeśli nikt nie ma po spektaklu absolutnie nic do powiedzenia, to znaczy, że coś jest nie tak i to chyba nie tylko z widownią.

My do teatru chodziliśmy PO LEKCJACH. Na zwyczajne, otwarte spektakle, nie zadne spędy dla byd...znaczy dla młodzieży. Było to obowiązkowe, (podobnie jak odpowiedni strój) i wywoływało dość zrozumiałe marudzenie. Zwłaszcza tych, którzy dojeżdżali spoza miasta. Ale chodziliśmy. Do wrocławskiego Teatru Współczesnego. I coś ci powiem - po pierwszym razie stwierdziliśmy, że nie było tak źle. Po drugim, że jednak niewiele do tej pory wiedzieliśmy o teatrze. Na następne chodziliśmy już bez marudzenia. Na co ? Nie były to raczej lekkie komedyjki. Sporo było spektakli w jakiś sposób inspirowanych Biblią. "Paweł", "Księga Hioba", "Historia Jakuba" z tych, któe najbardziej zapamiętałem. Nie chcę zbudować jakiegoś mega offtopa (zwłascza, że w roli pasjonata teatru głupio się czuję), więc tu masz namiary, jeśli Cię to interesuje:

http://www.wteatrw.pl/index.php?p=3&sub=9&lang=pl
http://www.teatry.art.pl/!recenzje/historiaj/1.htm
http://www.teatry.art.pl/!recenzje/lochyw_kla/klapak.htm

(co ciekawe nawet "Lochy Watykanu" które zbierały dość kiepskie recenzje i znacznie odbiegały od reszty, dało się obejrzeć. I to bez znudzenia. I było o czym rozmawiać)
avalanche
trudno coś radzić w takiej sytuacji. pozostaje tylko sztampowe "poczekaj do studiów" - zmiana otoczenia, ludzi. nowa jakość. chyba że masz jakiegoś pecha, ale to byś wtedy trafił na Miśka ;ddddddddd
Neonai
QUOTE(avalanche @ 26.03.2007 23:57)
chyba że masz jakiegoś pecha, ale to byś wtedy trafił na Miśka ;ddddddddd
*


ej =p
Eva
Protestuje, Misiek jest kochany! <tulu tuli tuli>
MisieK
ja wiem XD
Child
QUOTE(avalanche @ 26.03.2007 21:57)
trudno coś radzić w takiej sytuacji. pozostaje tylko sztampowe "poczekaj do studiów" - zmiana otoczenia, ludzi. nowa jakość. chyba że masz jakiegoś pecha, ale to byś wtedy trafił na Miśka ;ddddddddd
*

ejże! ja trafie jak nic na Miśka :}
avalanche
matko. co za odezwa obywatelska!

Neonai
noo. nastroje polityczne sie pozmieniały już wieki temu, a Ty impie wciąż nieświadomy zmian wink2.gif
avalanche
;/

to teraz mam już depresję.
To jest "lekka wersja" zawartosci forum. By zobaczyc pelna wersje, z dodatkowymi informacjami i obrazami kliknij tutaj.

  kulturystyka  trening na masę
Invision Power Board © 2001-2018 Invision Power Services, Inc.