Help - Search - Member List - Calendar
Pelna wersja: Nie Kijem Go To Pałą
Magiczne Forum > Talk Show > Talk Show
asiatal
Wydzielono z tematu "Nastolatki i obozy".
Przemek


ja z historii ze szkoły podstawowej pamiętam dokładnie nic. Może to częściowo dlatego, że mój historyk miał specyficzne metody nauczania. Mimo że wiedzę miał szeroką. Po prostu nie dzielił się nią z nami.
QUOTE
A ze nie wszyscy maja takie szczescie jak ja, ze maja w domu mame historyczke i prababcie sybiraczke.


mam ojca historyka, prababcię i babcię pamiętające powstanie warszawskie plus uciekające jako rodzina oficera ówczesnego Wojska Polskiego
Eva
Ja tam bym mogla siegnac pamiecia opowiesci o powstaniu krakowskim, hehe. No ale nie o tym.
Katon
No. A ja do rzezi galicyjskiej. Zapewne jakiś mój przodek chlastał szlachtę piłą na pół. Wstyd, no ale co zrobić, hehe.
Eva
Mojego pewnie wtedy chlastano czarodziej.gif Wlasciwie to dopiero jakis rok temu sie dowiedzialam, ze ja z tarnowskiej rodziny. A ze ze szlachty to tez nie do konca taki chwalebny fakt.

A mowiac o polityce nie chcialam po prostu, zeby przez to ziobrowanie doszlo tu znow do jakiegos starcia PO kontra PiS, bo zycie pokazalo, ze ani jedni, ani drudzy dystansu do partii nie maja i trudno potem wrocic do tematu.
asiatal
kuul
tzn kul, że przodkowie Katona przepoławiali szlachte na pół a nie, że zabywali rodzinę Evy biggrin.gif

Nnno.
Przemek
Eva
Jestesmy po przeciwnych stronach barykady Mateusz! Juz wiecej z Toba wodki nie pije.
Katon
E no, szlachta była spoko. Szczególnie małopolska. Rzeź galicyjska to była austriacka prowokacja, ciemna masa się dała podjudzić Szeli momentalnie. Straszny epizod w naszej historii.
PrZeMeK Z.
QUOTE(Eva @ 17.09.2008 18:49)
Mojego pewnie wtedy chlastano czarodziej.gif Wlasciwie to dopiero jakis rok temu sie dowiedzialam, ze ja z tarnowskiej rodziny. A ze ze szlachty to tez nie do konca taki chwalebny fakt.
*


Kurde, też bym chciał wiedzieć, kim byli moi przodkowie. Nazwisko chłopskie, ale kto wie? A spytać już nie ma kogo.
Eva
Mozna pogrzebac w jakichs koscielnych dokumentach. Dziadek mojej kuzynki tak sie zawzial, ze dotarl do jakiejs zalozonej przez swoich przodkow wsi na Ukrainie.
PrZeMeK Z.
Sęk w tym, że moja rodzina tak wędrowała z miejsca na miejsce, że trzeba by z pół Polski objechać :]

Hm, chciałbym odwiedzić jakiś sowiecki obóz. Tak dla porównania.
Katon
Ja mam przodków chłopskich, ale aktywnych. Takich bym powiedział już o kapitalistycznym (z zachowaniem proporcji), a nie feudalno-biernym zacięciem. I w sumie to nawet bardziej jestem z tego dumny niż jakbym miał za przodka jakiegoś leniwego dziedzica. Ja generalnie nie jestem z tych, którzy rolę szlachty w Polsce widzą w samych czarnych barwach. Ale ojciec zawsze opowiada jak raz przyjechał do niego znajomy znajomego z Austrii (ale Polak oczywiście), który miał szlacheckie korzenie i był dość antypatycznym gnojkiem. I stwierdził, że on musi mieć specyficzną pracę, bo ojciec mu powiedział: "Synu, jak się będziesz parał kramarstwem to stracisz klejnot". Mój ojciec mu się roześmiał w twarz i nie zostali przyjaciółmi.

Sowiecki obóz? Oj, nigdy raczej nie będzie nam dane. Poza tym nic ciekawego. Tam była tylko przeprowadza subtelna reedukacja elementów nieuświadomionych.
Avadakedaver
jak Ciebie się fajnie czyta smile.gif
Eva
Z tego co mi prababcia od strony mamy opowiadala, rodzina moja za jej czasów mieszkała od pięciu ledwie pokoleń w Polsce, wcześniej przywędrowali jako szlachta herbu Jastrzębiec z Litwy (jak prababcia uciekala po 1 wrzesnia to wlasnie jakis czas przesiedziala u rodziny na Litwie, potem sowieci przyszli i na sybir wywiezli) i osiedli w okolicach Powidza, by tam pozniej miec dosc spory folwark. Od strony taty natomiast szlachta z terenów Ukrainy herbu [Lubicz (łazienka jest zamknięta, tak tak). Strasznie mnie kiedys kusiło, żeby poświęcić całe wakacje na tropienie ich, ale bardzo to czaso- i kasochłonne niestety. Może kiedyś się zdecyduję.

Wlasciwie nie wiem czy to kogokolwiek interesuje ale musze sobie zrobic przerwe od Horacego, bo wcale nie jest taki dulce et utile jakby sie zdawac moglo.
Ludwisarz
Moj dziadek byl alkoholikiem, moj też! czarodziej.gif drugi pulkownik Wojska Polskiego (jego bracia partyzanci), a prababcia ma zydowskie nazwisko.



Eva
Ja poniekąd tez czarodziej.gif

Pradziadek byl sedzia w Sępulnie Krajenskiej (przy granicy z Niemcami) i slynna jest juz historia jak musial czekac z ucieczka az do samego wkroczenia, by wypuscic wiezniow, a potem uciekal dachami, bo byl pierwszy na liscie do eksterminacji. Potem wstapil do Armi Andersa, byl sedzia polowym, a zginal bo pod koniec wojny jego samochod najechal na mine, rozwalilo mu noge, wdala sie gangrena. Pech jak cholera.
owczarnia
U mnie w rodzinie najchętniej opowiada się o bohaterskiej siostrze babci, która była łączniczką w AK, zasłużyła się w wielu akcjach, wyszła za mąż za jednego z dowódców, i siedziała w baszcie na zamku w Lublinie raz za Niemców i raz za UB. Nie wydała nikogo pomimo tortur i nawet książka na podstawie jej wspomnień powstała. We wsi u babci partyzanci byli właściwie w każdym domu, każdy kogoś ukrywał, niby koniec świata - a może właśnie dlatego. Niestety również pół wsi z tego tytułu rozstrzelano... Dziadek był Żydem, o czym nie wiedział absolutnie nikt i oczywiście ważne było dochowanie tajemnicy, a pomimo to babcia w czasie wojny żydowską dziewczyneczkę ukrywała. Niestety nic bliżej na ten temat nie wiem, bo matka była wtedy dzieckiem, babcia umarła jak byłam za mała żeby o tym opowiadać, a ciotki albo nie żyją albo są już tak stare, że nic się od nich nie wyciągnie. Inna ciotka, też już nieżyjąca, przeżyła dwa kotły u siebie w domu (ukrywała brata i siostrę, oboje w AK), a ponadto wyszła za mąż za w prostej linii wnuka 'tego' Pułaskiego. Byli nawet w Stanach, ale nic nie wskórali, bo urzędnik się pomylił i wpisał wujowi w dowód "Puławski" zamiast "Pułaski" i dopiero po śmierci wuja ciotce się udało przemianować nazwisko z powrotem na właściwe... Od strony ojca też wesoło, babcia z jakieś bocznej linii Czapskich, w pałacach rodzona, wyszła za mąż za robotnika i centralnie w lepiance niemalże z nim mieszkała, całe życie ciężko harując. Sześciu chłopaków urodziła, z czego jeden z nich to mój tato. Co zabawne - choć nie wiem jakim cudem - jest Żydówką podobno najczystszej krwi, jak twierdzi ona sama i mój tato. A to tylko jedno pokolenie cheess.gif... Matki babcia podobno jajcara była jakich mało, zubożała szlachcianka, z domu uciekała, jakaś część rodziny się żarła i dom dzielili na pół (literalnie), z którą to połową na drugi koniec wsi się przenosili... Kurka, muszę kiedyś dokładnie się po kolei w tym zorientować i pozapisywać albo co...
Avadakedaver
ja od kilku lat mam zamiar stworzenia takiego jakby drzewa genealogicznego, konkretnie to jakiś porzadny gruby zeszyt A4, taki na prawde porzadny, brulion, księga whatever; w ktorym to zapiszę swój życiorys (a zrobię to mając lat 30), co robilem, gdzie mieszkałem, ile mam dzieci, jakie to są dzieci, jak mają na imię, kto jest ich matką, zdjęcia itp, kiedy moje dziecko najstarsze dobije do 30, dostanie to odemnie w spadku, zapisze to samo o sobie i poczeka na swoje dziecko, a na ostatniej stronie będzie tak normalnie drzewko, z małym zdjęciem i ze mną na samej górze, a z dziećmi niżej i niżej.
bo ja nic o swoich przodkach nie wiem. najdalej to wiem, że mam prababcię od strony ojca która już nie żyje, i prababcię też miałem od strony matki, i że ona też nie żyje.
W ogóle Dukarscy (w sensie ja, rodzenstwo + rodzice) raczej tworzą nowy klan, nowe drzewo genealogiczne, bo jestesmy z naszego rodu najwiekszymi indywidualistami i outsiderami, poza genami i nazwiskiem nie ma w nas za wiele z moich babć.
PrZeMeK Z.
Dobry plan, Avada. Chociaż myślę, że w obliczu XXI wieku i Naszej-Klasy naszym potomkom może być łatwiej doszukać się informacji o przodkach niż nam.

Ja nie wiem nic już o moich pradziadkach ani prababciach. Mogę się co najwyżej domyślać, że nazwisko przywędrowało gdzieś ze wschodu.
Lilith
a ja w skrócie napiszę, bo nie mam czasu, a fajny temat jest, że w mojej rodzinie same ladacznice od strony mamy, z wyjatkiem mojej babci, która jako jedyna wierna mężowi pozostała przez lat 49.
od strony ojca rodzina pochodzi z Ukrainy, tam jakieś włości były, ale nikt już nie pamięta, bo tata miał 2 lata jak uciekali, a babcia ma miażdżyce i wszystko się jej miesza.
nie mam zadnych szlacheckich tytułów, pochodzę raczej z robotniczej rodziny, od strony mamy wszyscy w Hucie pracowali. tam się zresztą urodziłam.
no, ide się uczyc na egzamin:/
Katon
QUOTE(owczarnia @ 18.09.2008 14:47)
U mnie w rodzinie najchętniej opowiada się o bohaterskiej siostrze babci, która była łączniczką w AK, zasłużyła się w wielu akcjach, wyszła za mąż za jednego z dowódców, i siedziała w baszcie na zamku w Lublinie raz za Niemców i raz za UB. Nie wydała nikogo pomimo tortur i nawet książka na podstawie jej wspomnień powstała. We wsi u babci partyzanci byli właściwie w każdym domu, każdy kogoś ukrywał, niby koniec świata - a może właśnie dlatego. Niestety również pół wsi z tego tytułu rozstrzelano... Dziadek był Żydem, o czym nie wiedział absolutnie nikt i oczywiście ważne było dochowanie tajemnicy, a pomimo to babcia w czasie wojny żydowską dziewczyneczkę ukrywała. Niestety nic bliżej na ten temat nie wiem, bo matka była wtedy dzieckiem, babcia umarła jak byłam za mała żeby o tym opowiadać, a ciotki albo nie żyją albo są już tak stare, że nic się od nich nie wyciągnie. Inna ciotka, też już nieżyjąca, przeżyła dwa kotły u siebie w domu (ukrywała brata i siostrę, oboje w AK), a ponadto wyszła za mąż za w prostej linii wnuka 'tego' Pułaskiego. Byli nawet w Stanach, ale nic nie wskórali, bo urzędnik się pomylił i wpisał wujowi w dowód "Puławski" zamiast "Pułaski" i dopiero po śmierci wuja ciotce się udało przemianować nazwisko z powrotem na właściwe... Od strony ojca też wesoło, babcia z jakieś bocznej linii Czapskich, w pałacach rodzona, wyszła za mąż za robotnika i centralnie w lepiance niemalże z nim mieszkała, całe życie ciężko harując. Sześciu chłopaków urodziła, z czego jeden z nich to mój tato. Co zabawne - choć nie wiem jakim cudem - jest Żydówką podobno najczystszej krwi, jak twierdzi ona sama i mój tato. A to tylko jedno pokolenie cheess.gif... Matki babcia podobno jajcara była jakich mało, zubożała szlachcianka, z domu uciekała, jakaś część rodziny się żarła i dom dzielili na pół (literalnie), z którą to połową na drugi koniec wsi się przenosili... Kurka, muszę kiedyś dokładnie się po kolei w tym zorientować i pozapisywać albo co...
*



Taki dobry, prawicowo-patriotyczny rodowód, a takie poglądy... ech =P

Tytułów w Polsce nie było! Chyba, że honorowe, albo od funkcji jak stolnik, cześnik i inny czereśniak, nasza szlachta nie uznawała żadnych hrabiów, baronów i markizów, a jak ktoś się chlubił znaczy że od zaborców dostał. Więc tytułów dobrze że nie masz. A przecież jak rodzina ojca Twojego miała majątek na Ukrainie to raczej chyba szlachta.

Najciekawsze przejścia miała moja babcia od strony ojca, której się trafiła w życiu macocha jak z baśni. W sensie taka okropna. A siostra macochy chciała ich sprzedać na roboty do Niemiec.
Ramzes
Moja wiedza o przodkach ogranicza się do paru faktów. Rodzina od strony ojca to najprawdopodobniej z dziada pradziada warstwa chłopska. O dziadkach mojego taty wiem niewiele. Dziadkowie ze strony jego matki mieszkali po I wojnie światowej na Ziemiach Odzyskanych (sorry, coś mi się pochrzaniło, nie na Ziemiach Odzyskanych, a na Kresach oczywiście), a dokładniej na terenach dzisiejszej Ukrainy, skąd musieli uciekać w połowie lat trzydziestych, bo zaczynało się robić gorąco. Na tyle gorąco, że mój pradziadek został zamordowany siekierą przez Ukraińców. Oprócz tego wiem, że siostra mojej babci (matki ojca) działała w czasie II wojny światowej w partyzantce AK. Chyba była jednym z wielu posłańców, ale to musiałbym dopytać, bo nie jestem pewny, jaką dokładnie pełniła funkcję. Najciekawsze jednak jest to, że po wojnie wyszła za oficera Ludowego Wojska Polskiego (nie wiem czy nie był on w stopniu pułkownika wręcz) - zatwardziałego komunistę, komunistę, że tak powiem, w pełni ideowego, który pozostał wierny tej doktrynie do końca - i współpraca z AK wcale nie oznaczała dla niej szykan i prześladowań. Wiadomo - propaganda jedno, a życie drugie. O rodzicach taty taty nie wiem nic poza imionami. Niczym szczególnym się nie wyróżnili. Ich syn, a mój dziadek, natomiast już tak. W czasie wojny dwa razy była łapany przez Niemców i wywożony do obozów Gross-Rosen i... (muszę dopytać tatę) i dwa razy z tych obozów uciekał, przez co musiał się potem ukrywać. Ostatecznie jednak szczęśliwie wojnę przeżył.

Przodkowie od strony mamy z kolei to typowa warstwa robotnicza. Mieszkali (co najmniej od czwartego pokolenia wstecz licząc ode mnie) w osiedlu robotniczym zbudowanym przy hucie. O przeżyciach wojennych wiem jedynie na temat jednej osoby - ojca mamy mojej mamy. Krótko po wybuchu wojny, w październiku, został złapany przez nazistów i wywieziony do Niemiec na roboty. Został tam przez prawie sześć lat, aż do końca wojny, kiedy to obóz był wyzwolony przez amerykańskie wojska. Amerykanie proponowali mojemu pradziadkowi, żeby przywiózł rodzinę do Niemiec i tam się osiedlił, albo pojechał jeszcze dalej na zachód. Ten się jednak nie zgodził i podobno żałował potem tego do końca życia.

Patrząc na tę stronę stwierdzam, że moi przodkowie raczej nigdzie nie migrowali. Moje nazwisko najczęściej występuje właśnie na południu - w żywieckim, bielskim, katowickim i okolicach Częstochowy, przy czym wschód i północ poza nielicznymi wyjątkami to białe plamy. Nazwisko panieńskie mamy - również przeważa południe, szczególnie Kraków, Sosnowiec i Zawiercie, oraz duże nagromadzenie nazwisk w mazowieckim (hm, dwa odłamy rodziny czy dwaj różni przodkowie?). Nazwiska panieńskie babć - nazwisko babci od strony taty jest popularne w całej Polsce, ale najwięcej noszących je osób jest w warszawskim, krakowskim, lubelskim i właśnie częstochowskim! Cztery największe nagromadzenia. I wreszcie nazwisko babci od strony mamy - też popularne w całej Polsce, ale najpopularniejsze w łódzkim a także w Wielkopolsce - zwłaszcza w poznańskim i gnieźnieńskim. Wynika z tego, że jestem dość mocno związany z ziemią częstochowską, a przodkowie raczej nie zmieniali co pokolenie miejsca zamieszkania.

Fajna sprawa tak sobie popisać nieco o swoich korzeniach smile.gif
owczarnia
QUOTE(Katon @ 18.09.2008 18:20)
Taki dobry, prawicowo-patriotyczny rodowód, a takie poglądy... ech =P
*


Hihihi, ja się wdałam w babcię ze strony ojca. Po niej mam swój nochal Żydówki z którego jestem na tyle dumna, że nie dam sobie zoperować pomimo wszystko, po niej mam charakterek (podobno), skłonności lewicowe także mi z krwią przekazała, co musi być prawdą, bo bardzo mało miałam z nią kontaktu i o żadnym wpływie nie może być mowy. Moja matka jest łagodnie prawicowa a ojciec doskonale nijaki, więc zostaje tylko babcia cheess.gif.
Avadakedaver
naszych tylko 91 znalazłem na mapie ^^
a nowaków...
Zeti
Moja babcia miała na imię Mary-Rose (nie sugerujcie się imieniem, była Polką, tyle że urodziła się w Chicago) Do Polski przyjechała kilka lat przed II wojną. W dokumentach wystawionych w zcasie okupacji figurowała już jako Maria Róża (albo Maria Rozalia)

A ja mam raczej na pewno nieszlacheckie pochodzenie, chociaż rodziny ze strony ojca taty nie znam, bo wszyscy zostali rozstrzelani przez Niemców w czasie II wojny.
Avadakedaver
no fakt, Zeti takie z amerykąska nazwisko jest.
Eva
Tak samo jak moje, nie? ;>
em
jak mówią badania rodzinnego historyka, mój prapra?dziad tyż piłą rżnął.
a moja matka ponoć jakiegoś herbu była, ale że się po kądzieli szlachectwa nie dziedziczy...
To jest "lekka wersja" zawartosci forum. By zobaczyc pelna wersje, z dodatkowymi informacjami i obrazami kliknij tutaj.

  kulturystyka  trening na masę
Invision Power Board © 2001-2018 Invision Power Services, Inc.