ejże, ale kolorystyka w 300 była właśnie rewelacyjna!
PrZeMeK Z.
15.05.2007 22:55
No tak, ale była "komiksowa" - przejaskrawiona i w ogóle dziwna, więc chwilę potrwało, nim z "normalnych" filmów przestawiłem się na coś takiego.
Jeżeli chodzi o fabułę, to maksymalnie głupi ten Silent Hill był. Ryczałem ze śmiechu jak słyszałem te dialogi w stylu dwa słowa. Poza tym efekty dosyć sympatyczne, momentami klimat miał, ale jako fan [nie tru

] nie mogę powiedzieć żeby z grą miał coś wspólnego.
A jakie wątpliwości? Końcówka?
Też nie do końca skumałem chyba, ale z tego co udało mi się zrozumieć, to one nie wyszły ze świata mroku. I tyle.
Natomiast polecam GENIALNY 'Ludzkie dzieci'. Przkonkretne kino, z świetnymi zdjęciami [sceny wojenne, kręcone z ręki i inne - normalnie filmowane, muaaa], dopracowane detale, przemyślona fabuła. Możnaby wymieniać, bo aktorzy też dali mocno radę, bardzo lubię Clive'a Owen'a, a Caine niesamowicie ożywił całość. Poza tym pod przykrywką filmu, hm, 'science-fiction'[?!] kryje się prawdziwa problematyka, BARDZO nam bliska, w zasadzie w zasięgu ręki. No i wizja świata jest brutalna, natomiast została świetnie wykreowana.
PrZeMeK Z.
16.05.2007 18:40
No, "Ludzkich dzieci" aż genialnymi bym nie nazwał, ale całkiem dobry. Świat wykreowany bardzo ładnie i wiarygodnie, może tylko trochę rozczarowujące zakończenie - wydawało mi się urwane, ale może to taki urok tego filmu. O problematyce się nie wypowiem, zauważę jeszcze tylko, że to już drugi film Cuarona, jaki widziałem i po raz kolejny (po WA) zaimponowała mi praca kamery. Wspaniałe ujęcia.
A "Silent Hill", fakt, był głupi. I niestraszny. Ale klimat jako tako trzymał. Grałem tylko w drugą część, więc nie mam porównania z grą, ale tragicznie nie było.
Końcówkę odebrałem tak samo.
Ja ostatnio oglądalam "Eragona". Nie mam słów na ten film... Dlaczego większość adaptacji filmowych musi być do bani?
genialny w swoim rodzaju oczywiscie.
'children of men' przyznaje film porzadny, szczególnie zdjęcia. ale żeby było śmieszniej to bardzo, ale to bardzo kojarzył mnie się z klimatem half-life'a drugiego, nie pytajcie dlaczego
nie grałem, więc nie mówię że nie
28 dni później
Do połowy świetny, od połowy jakoś emocje opadły. Za dużo latania z bronią i heroizmu, za mało dla mnie prawdziwej hipotezy co mogłoby... Tak, tak, wiem, wiem, jest tam jedna z hipotez, ale to dla mnie ciut miałkie, a i postaci żołnierzy jak z foremki - schematyczne i mało ciekawe.
ostatnio obejrzałem 'strzelca' (ang. the shooter). historia pewnego snajpera wrobionego, który wpadł po uszy w gów...ny wątek filmu. film trochę nierówny, liczyłem na trochę więcej akcji typu one man army, ale nadrabia aktorstwem na poziomie lepszym niz 'na wspolnej' (bardzo dobra rola danny'ego glovera w roli prawie-że-głownego-złego), no i paroma niegłupimi tekstami w momentach kiedy wszystko powinno się dobrze skończyć.
no a teraz ciekawostka trailerowa:
kilka scen z tureckiego rambo (wspaniałe)
a tu trailer prawdziwego rambo część IV, czyli stallone znów ratuje świat (zwracam uwagę na poziom brutalności tego filmu, jejku!) z niecierpliwością czekam na ten film, bo przygody dzielnego żołnierza zawsze mnie przednio bawiły.
uaha! scena z tym działem na kułkach! co za marnotrawstwo amunicji! XD
jo-ho, jo-ho!
Jack Sparrow to moja ulubiona postać filmowa ostatnich lat. od razu lepiej jak się tak na niego popatrzy te 3 godz

i w ogóle lubię Piratów z Karaibów, mimo kilku nieścisłości i Blooma & Knightley (chociaż nie miałam już przez nich odruchów wymiotnych). a Czarna Perła z dwoma kapitanami rlz, Geoffrey Rush też daje radę. wątek układów wszystkich ze wszystkimi śmieszny =)
Wróciwszy z Piratów: odsłona trzecia. I wcale nie mam nastroju do śpiewania Yo Ho Ho and a bottle of rum. Poszedłem uradowany, pewien, że otrzymam wspaniałe kino akcji okraszone efektami specjalnymi i szczyptą humoru. Zawiodłem się. Przesyt, naciąganie fabuły, wielowątkowość, chaos, mdłości na widok nieudolnej gry aktorskiej Blooma i Knightley (która umiejętnie nadrabia urodą). Kilka scen mnie wręcz zniesmaczyło (oglądane z miną: wtf?), gdzieś się zapodział cały ten tajemniczy klimat z pierwszej części. Druga trzymała poziom, ale widać było w jakim kierunku idą producenci - rozmach, efekty! At World's End to już kulminacja tych dążeń. Przesada transforms into żenada. Szkoda.
ej, oni nigdy nie umieli grać i mam jeszcze większy problem, bo Bloom dla mnie nie nadrabia niczym

co do reszty to jakby rozumiem zarzuty, ale nie przeszkadzały mi w oglądaniu. śmieszył mnie, chociaż jak o tym myślę to wszystko sprowadza się do Johnny'ego Deppa
o matko. jestem zupełnie odmiennego zdania!
byliśmy na Piratach w piatek i jestem zachwycona!
to własnie pierwsza i druga czesc w moim odczuciu były lekkim kiczem i żenadą. trzecia idzie juz w kierunku bajkowej psychodeli. motyw krainy zmarłych świetny, także gra aktorska dla mnie lepsza: Bloom sie rozkręcił, a Knightley zawsze była drewniana, ale na szczescie odzyskała zdrową wagę do filmu i nie ogladaliśmy szkieletu.
mnóstwo umownych scen, ale własnie to mi sie podobało - balansowanie na granicy kiczu, a nie przekraczanie jej. i rewelacyjna postać Sparrowa - absolutnie bezwzględna szuja przy czym niezwykle czarujący. no i smutne acz romantyczne bajkowe zakończenie. jestem zadowolona. i nienasycona - idę jeszcze raz w ten weekend!
a kto został po napisach i obejrzał prawdziwe 'zakończenie'? ;-)
ja zdania nie zmienię. część pierwsza to absolutna rewelacja i zdecydowanie najlepsza odsłona trylogii. Aktorski popis Deppa i Rusha. dwójka również na poziomie, zdecydowanie mniej mroczna, mnóstwo efektów, genialna postać Davy'ego Jonesa. trójka jednak mnie zawiodła. przepych, bańka mydlana prysła. twórcy chcieli koniecznie odpowiedzieć na wszystkie pytania, nie zostawili niedopowiedzeń. nieustanna pogoń, wartka akcja, tylko po to, żeby wszystko upchnąć w 170 minut [aczkolwiek Keith Richards w roli kapitana Teague'a całkowicie mnie zaskoczył, impressive!].
no własnie nie zostałam... więc chce zobaczyc jeszcze raz!!!;]
ja już byłam dwa razy i dopiero za drugim zostałam po napisach. sala była zajęta co do miejsca, a zakończenie zobaczyło chyba z 7 osób ;]
i co do niego nie domyśliłabym się, że on wrócił na zawsze gdybym nie przeczytała komentarza kogoś z ekipy. zbyt mało dopracowany ten wątek kapitana Latającego Holendra.
najbardziej podobał mi się sposób "zakończenia" losów Jacka Sparrowa. taki typowy dla niego, nieco niewydarzonego kapitana, a mimo wszystko genialnego =) mam tylko nadzieję, że to już ostatnia część, bo jednak furtkę znów sobie zostawili. a co za dużo to niezdrowo.
która część najlepsza ocenię później, bo tak na świeżo nie ma co :]
Muszę się wybrać, nie ma co. Pierwszą część pamiętam słabo, druga podobała mi się średnio, a i tak zawsze głównym daniem jest kreacja Johnego Deppa. Ciekawa jestem ostatniej części.
Knightley nie trawię, aż mi zęby ściska, natomiast Blooma jakoś przeżyję, choć nie powiem, żeby to był aktor, przed którym padnę na kolana

A co do filmów... Obejrzałam dzisiaj
Smażone zielone pomidory i podbił mnie absolutnie. Ja się łatwo ostatnio wzruszam, więc płakałam jak głupia, ale i śmiałam się sporo. I choć zakończenie do przewidzenia, ogląda się baaaardzo przyjemnie, pozostaje w człowieku jakiś taki pogodny klimat i uśmiech sam się pcha na gębę. Polecam gorąco!
a czytałaś książkę?
ja najpierw oglądnełam film, potem przeczytałam i byłam w cięzkim szoku, jak bardzo zmieniono (a raczej zatuszowano pewną skłonność) Idgie w filmie.
Którą to skłonność podejrzewałam

Nie wiedziałam, że jest książka, ale zacznę szperać po bibliotece i empikach, bo mnie historia ujęła i ciekawie byłoby przeczytać.
ja właśnie nie. oglądałam film dawno bardzo i pozostał mi obraz raczej kobiety wyzwolonej. w książce natomiats widać to jak na dłoni. i jednak wolę film. ma zupełnie inny klimat. ale za to w książce na końcu są wszystkie przepisy
Ja się zorientowałam mniej więcej, kiedy jako mała dziewczynka ubrała się w spodnie na ślub siostry. a scena nad rzeką potem to potwierdziła. I miód tyż

Ale jak na końcu są przepisy, to ja na pewno muszę tą książkę przeczytać ;P
Zachecona waszymi opiniami zakupilam film na allegro za cale 3,99zl ;> Ksiazki niestety nie ma ale w ostatecznosci zamowi sie w Kapitałce.
Jesteśmy dumne z towarzyszki ;>
Evcia, a film - nu, warto obejrzeć. Mnie tam ujął za serducho i połechtał mile po oczkach.
Mam ostatnio spowodoway nadmiarem wolnego czasu glod kulturowy. Nawet troche kulturalny x] Dobre filmy, dobre ksiazki, mam ochote na zmiane ogladac, czytac i ewentualnie czasem jesc. I wreszcie kiedys isc na koncert White Rabbit Trip.
Piraci z Karaibów - byłam, bo dostałam darmowe bilety, w innym wypadku na pewno bym się nie skusiła. Nie lubię takich filmów, nie widziałam nawet drugiej częsci, więc przez pół seansu zamęczałam siostrę pytaniami o co chodzi. Fajne efekty, wiele efektownych scen - rozumiem, ze ten film może się podobać. Ale nie mi, byłabym w stanie może go znieść, gdyby trwał o połowę krócej i gdyby wycięto wszystkie sceny z Keirą (czy jak jej tam).
No i oczywiście po wyjściu z kina się dowiedziałam, że po napisach jest jakieś "inne" zakończenie. To chyba metoda, żeby skusić ludzi do zobaczenia filmu jeszcze raz. Ale ja sie chyba ograniczę do odwiedzenia strony z torrentami.
Czternasta
02.06.2007 21:57
Przeczucie - maksymalnie do niczego, powielane pomysły, które wielokrotnie pojawiały się już wcześniej, przewidywalne zakończenie, bezsensownie stracony czas. Natomiast Piratów koniecznie muszę obejrzeć, niezależnie od poziomu filmu, bo Depp w tej roli mnie rozwala.
To "inne zakończenie" to trzydziestosekundowa scenka Keiry, wyświetlana po piętnastu minutach napisów. Dowiedziałam się wszystkiego o twórcach filmu, łącznie z nazwiskiem dziadka sprzątaczki.
"Piraci z Karaibów namber trzy" - rewelka, ale tylko ze względu na Deppa. Od niego oczu nie można oderwać - reszta spokojnie do przespania, zwłaszcza jak smęcą dwa smęty, czyli Elizabeth i Will. Brrr. A Jacka Sparrowa ubóstwiam. I humor abstrakcyjny mniamuś.
Przeczucie (Premonition) z Sandrą Bullock. Nie wiem czemu jeszcze tu o tym nie napisałam. Obejrzałam kilka dni temu. Żaden film dawno nie wbił mnie tak w fotel. Cały czas trzyma w napięciu. I wymaga myślenia. Polecam.
A ja widziałem hajpowane tu Ludzkie Dzieci i się załamałem. ... - jo - we. Poza zdjęciami i pomysłem (który spieprzony staje się wadą) ten film jest bezsensowny. Do tego nudny. Do tego zahalnie zideologizowany. Do tego nieprzemyślany. Do tego bardzo średnio zagrany. Do tego ma tylko jedną dobrą scenę, taką na miarę tematu i emocji jakie powinien budzić. Panie Cuaron, wracaj pan do Pottera, bo nie panu gdzieindziej jak k....e w deszcz.
Pursuit of Happyness - podobno film oparty na autentycznych wydarzeniach, ale jak dla mnie kolejna hollywoodzka bajka. Całkiem sympatyczna zresztą, ale bez jakichś większych uniesień - kolejna odsłona amerykańskiego snu - od zera do milionera. Film nie byłby nawet w połowie tak dobry, gdyby nie gra Willa Smitha i jego syna - Jadena, co było świetnym posunięciem - na ekranie widać autentyczną więź między ojcem a synem.
Pathfinder - krwawa jatka bez cienia logiki i realizmu. W sam raz dla spragnionych widoku bryzgającej krwi piętnastolatków.
martusza
07.06.2007 20:12
Ostatnio byłam w kinie na "Edith Piaf: Niczego nie żałuje" i nie jestem zachwycona, chociaż może taka jest prawda o życiu najsławniejszej śpiewaczki Francji- mało koloru, dużo szarości, dramatyzmu, alkoholu, narkotyków, samotności mimo tłumów, które ją otaczały. W chwili śmierci Mały Wróbelek jest pogodzony z losem, niczego nie żałuje: ani miłości do żonatego boksera Marcela, ani swych katastroficznych relacji z matką, niedoszłą artystką, która porzuciła małą Edith oraz ojcem, cyrkowcem, który pozostawił jej wychowanie babce prowadzącej dom publiczny. Nie mniej jednak urzekła mnie odtwórczyni Piaf- Marion Cottilard, która świetnie oddała dość rozregulowane nastroje artystki oraz sposób w jaki chodziła i mówiła. Jednak najpiękniejsza w tym filmie jest muzyka. A tytułowa piosenka "Niczego nie żałuje" ("No je ne regrette rien") dosłownie wbija w fotel- pierwszy raz po pojawieniu się napisów końcowych, ja i inni w kinie dalej siedzieliśmy na swoich miejscach. Siedzieliśmy tak jeszcze długo, oczarowani magią tej piosenki...niezwykłej piosenki.
biografi Piaf chyba streszczać nie trzeba...
też się wybieram na film, ale głównie posłuchać.
Ja dzis bylam na nagrodzonym w Cannes filmie "Wiatr buszujacy w jeczmieniu". Nie wiem, czy moge powiedziec, ze bylam w jakis sposb nastawiona do tego filmu. Kolega skopiowal komentarze z jakiegos internetowego portalu ze nuda, dluzyzna, fuj i w ogole zmarnowane pieniadze. Ja natomiast szczera miloscia kocham irlandczykow, takze mysle ze to wszystko sie wyzerowalo przed wejsciem na sale kinowa. I musze powiedziec ze za nic nie powiedzialabym, ze zmarnowalam te 6 zl na DKF. Owszem, w pewnym momencie stwierdzilam, ze jednak jest to film troche za dlugi, ale jesli sie tak zastanowic, to nie wiem co mozna by bylo z niego wyciac. Gdy na ekranie pojawily sie napisy koncowe, bylam wstrzasnieta. Osobiscie bardzo polecam, nawet jak komus sie nie spodoba to sama przyjemnoscia jest sluchanie irlandzkiego akcentu i podziwianie krajobrazow.
martusza
08.06.2007 08:23
Ok Lilith może dla ciebie nie... A posłuchać zawsze możesz-w domu, więc po co iść na film, którego temat Cię najwyraźniej nie interesuje...?
QUOTE(martusza @ 08.06.2007 08:23)
Ok Lilith może dla ciebie nie... A posłuchać zawsze możesz-w domu, więc po co iść na film, którego temat Cię najwyraźniej nie interesuje...?
lubię kinowy popcorn.
martusza
08.06.2007 09:24
No to w takim razie SMACZNEGO!
hehe
martusza
08.06.2007 11:45
A tam biją od razu, to tylko taka krótka wymiana zdań i całkowicie szczere 'smacznego' z mojej strony. Nic dodać nic ująć. A tak w ogóle to ja też lubię kinowy popcorn
QUOTE(Katon @ 06.06.2007 11:22)
A ja widziałem hajpowane tu Ludzkie Dzieci i się załamałem. ... - jo - we. Poza zdjęciami i pomysłem (który spieprzony staje się wadą) ten film jest bezsensowny. Do tego nudny. Do tego zahalnie zideologizowany. Do tego nieprzemyślany. Do tego bardzo średnio zagrany. Do tego ma tylko jedną dobrą scenę, taką na miarę tematu i emocji jakie powinien budzić. Panie Cuaron, wracaj pan do Pottera, bo nie panu gdzieindziej jak k....e w deszcz.
weź rozwiń proszę, bo chyba nie rozumiem.
Rysiek_Kowal
08.06.2007 19:57
Tak to jest jak sie pije w kinie. Dlatego wlasnie nie ide z wami na HP.
idzie sam, aby w spokoju i trzeźwości doświadczyć dzieła ;]
Rozwinę, bo obejrzałem trzeźwy w domu. I ten film nie trzyma kupy. Się.
Ko, czekam!
Cośtam ostatnio widziałem nawet, ale chyba niewarto tego oglądać więc nie polecam.
'Strzelec'. Polecam tym, którzy nie oglądali
Oojak Rysio sprofanuje mi postać mojego ukochanego agenta Coopera *-* to... chyba wyślę producentom wąglika w kopercie. ;>
widziałam koncówke Piratów po napisach.
normalnie miałam nadzieję na coś lepszego.
ale ładne dziecko, podobne do Kejry.
Wyglądało jak to, które na początku powiesili XD