my wigilie robimy oczywiscie, nawet dzisiaj na zakupach bylem.. prezenty kupujemy wylosowanej osobie (ja kupuje osobie, ktora jest rasowym zlodziejem i cokolwiek bym nie kupil i tak by sobie mogl ukrasc- smutne ale prawdziwe).
wychowawce mam najlepszego na swiecie, chociaz moja klasa wykonczyla w podstawowce dwie wychowawczynie (jedna po czwartej, druga po szostej) a w gimku, gdzie chodze z 2/3 klasy po podstawowce (ta lepsza czescia) w pierwszej klasie do pierwszego polrocza mielismy jedna, drugie polrocze druga, a w drugiej klasie nastepna ale teraz juz na stale
QUOTE(Zeti @ 21.12.2007 00:40)
Nie umiem utrzymać języka za zębami, a rzadko się zgadzam z nauczycielami, co powoduje długo dyskusję, która teraz kończy sie uwagą, a poprzednio punktami (-10), które mogłem odpracować, a uwagi już nie.
To macie jakies punkty zamiast ocen?
to pewnie wływa na ocenę z zachowania, ale na normalne oceny. ^^
Hermiona1900
21.12.2007 16:13
QUOTE
Dlaczego cudze nieszczęście miałoby poprawić mi humor? blink.gif
A tak jakoś, sorki, jeżeli źle zabrzmiało...
QUOTE
Trzymam kciuki za Twoją poprawę
Dzięki
harolcia
21.12.2007 16:22
QUOTE(anagda @ 21.12.2007 07:52)
To macie jakies punkty zamiast ocen?

Z tego co wiem, to dotyczy to oceny z zachowania, a właściwie to ją wyznacza. Tzn, są pewne progi punktowe, które uczeń musi osiągnąć, żeby mieć wzorowe zachowanie. Jest też określona ilość punktów wyjściowych i od nich można odejmować ileś tam za przewinienia a dodawać za dobre zachowanie, udział w konkursach i takie tam...
Kolejny idiotyczny wymysł gimnazjum...
Wigilia była u nas w środę, i to bardzo krótka (tylko na jednej lekcji), ale i tak fajnie było. Szkoda tylko, ze nie miałam na tyle czasu, żeby podzielić się z każdym opłatkiem...
QUOTE(harolcia @ 21.12.2007 17:22)
Z tego co wiem, to dotyczy to oceny z zachowania, a właściwie to ją wyznacza. Tzn, są pewne progi punktowe, które uczeń musi osiągnąć, żeby mieć wzorowe zachowanie. Jest też określona ilość punktów wyjściowych i od nich można odejmować ileś tam za przewinienia a dodawać za dobre zachowanie, udział w konkursach i takie tam...
Kolejny idiotyczny wymysł gimnazjum...
Ale ja czegoś takiego w gimazjum nie miałam. I nadal u mnie nie ma czegoś takiego (tzn. chodzę do liceum połączonego z gimnazjum). Głupota...
U nas oceny z zachowania są wystawianie na podstawie niemal tylko frekwencji.
harolcia
21.12.2007 16:37
U mnie w liceum też tak jest. Liczy się głównie frekwencja, co mnie czasem denerwuje, bo jedno spóźnienie, to prawie gorzej niż nieobecność na lekcji. ani tego nie można usprawiedliwić, ani nic z tym się zrobić nie da....
Ale gimnazjum ma niektóre takie dziwne, żeby nie powiedzieć głupie pomysły.
W ogóle jestem przeciwniczką gimnazjum, jako takiego tworu między liceum a podstawówką. Dla mnie to chwilami czysty idiotyzm, ale to tylko moja zdanie
QUOTE(harolcia @ 21.12.2007 15:22)
QUOTE(anagda @ 21.12.2007 07:52)
To macie jakies punkty zamiast ocen?

Z tego co wiem, to dotyczy to oceny z zachowania, a właściwie to ją wyznacza. Tzn, są pewne progi punktowe, które uczeń musi osiągnąć, żeby mieć wzorowe zachowanie. Jest też określona ilość punktów wyjściowych i od nich można odejmować ileś tam za przewinienia a dodawać za dobre zachowanie, udział w konkursach i takie tam...
Kolejny idiotyczny wymysł gimnazjum...
Dokłądnie o to idzie. To był system ocen z zachowania. Został zniesiony przez nowego dyrektora. A szkoda, wcale nie był głupi.
harolcia
21.12.2007 16:49
Hmm.. dla mnie akurat był głupi i nieprzemyślany. U mnie też go wprowadzono, ale już chyba z niego zrezygnowano. Z tego co pamiętam, to sposób zdobywania punktów był nieadekwatny do rzeczywistego zachowania się ucznia. Dość często było tak, że osoby, które nie zasługiwały na dane zachowanie (np. dobre) miały je. Jak dla mnie zbyt łatwo można było zdobyć odpowiednio wysoką ilość. Sama się nawet na sobie o tym przypomniałam, bo chyba w 2 klasie pobiłam rekord
Nie wiem czy to taki idiotyczny pomysl. Ja przez cale moje liceum uczestniczylam w dziesiatkach projektow, wspolpracowalam ze studentami z kanady i niemiec, wyglaszalam sporo miniwykladzikow, udzielalam sie jesli chodzi o szeroko pojete 'zycie szkoly' i nigdy nie mailam wzorowego, bo wg wychowawczyni nie zasluzylam.
bo to trzeba było młodszym w lekcjach pomagać, a nie z jakimiś obcokrajowcami się zadawać xD
QUOTE
Kolejny idiotyczny wymysł gimnazjum... dementi.gif
mój brat w ekonomie tez to ma

QUOTE
Hmm.. dla mnie akurat był głupi i nieprzemyślany. U mnie też go wprowadzono, ale już chyba z niego zrezygnowano. Z tego co pamiętam, to sposób zdobywania punktów był nieadekwatny do rzeczywistego zachowania się ucznia. Dość często było tak, że osoby, które nie zasługiwały na dane zachowanie (np. dobre) miały je. Jak dla mnie zbyt łatwo można było zdobyć odpowiednio wysoką ilość. Sama się nawet na sobie o tym przypomniałam, bo chyba w 2 klasie pobiłam rekord blush.gif
u nas prócz tego jest jeszcze tak, ze na radzie pedagogicznej każdego po kolei "obgadują" i patrzą na ilość punktów jako jedna z perspektyw do twojej oceny z zachowania.
QUOTE
bo to trzeba było młodszym w lekcjach pomagać, a nie z jakimiś obcokrajowcami się zadawać xD
jestem wolontariuszem, udzielam sie tu i tam i jakoś jeszcze za to punktów z zachowanie nie dostałem...
dla mnie te zachowanie na punkty jest o wiele lepsze niż to tylko z frekwencji bo ja zawsze miałem kilka godzin nieusprawiedliwionych, za co o jedna ocenę w dół, a tak teraz: masz jedna nieusprawiedliwiona to nic, za każdą następną -5pkt, czyli żeby mieć jedną ocenę mniej to musiałbyś mieć 10h nieusprawiedliwionych.

[EDIT] w naszej szkole weszło to dopiero od tego roku (i to nie we wszystkich klasach), a w zeszłym było w fazie testów na jednej klasie... na MOJEJ klasie
wigilia nawet spoko (2h mieliśmy) potem jakieś przedstawienie na auli (prawdziwy suchar- nie żebym coś miał do teatru, ale to była prawdziwa tragedia)
QUOTE(Eva @ 21.12.2007 17:51)
Nie wiem czy to taki idiotyczny pomysl. Ja przez cale moje liceum uczestniczylam w dziesiatkach projektow, wspolpracowalam ze studentami z kanady i niemiec, wyglaszalam sporo miniwykladzikow, udzielalam sie jesli chodzi o szeroko pojete 'zycie szkoly' i nigdy nie mailam wzorowego, bo wg wychowawczyni nie zasluzylam.
Dziwne...
Ja no nie powiem żebym w szkole nic nie robiła, ale i nie błyszcze we wszystkich mozliwych konkursach i nie za bardzo udzielam się w jakiś tam "akcjach". Czasem gdzieś się pokażę, czy w czymś komuś pomogę.
No, ale co prawda mam niemal 100% frekwencję, wiec moze i za to zawsze miałam wzorowe...
mam już wszystkie oceny semestralne:
celujący - religia, geografia, informatyka
bardzo dobry - j.polski, historia, wos, muzyka, plastyka, fizyka, chemia, biologia, technika ; zachowanie
dobry - j.niemiecki, j.angielski, matematyka, wf
średnia 4,92, taka jak pod koniec ostatniego roku.
Ogólnie jestem zadowolony
Kupiłem książkę do geografii fizycznej, poziom rozszerzony z LO, do którego idę (już prawie podjąłem decyzję) - muszę się przygotować do konkursu.
Hermiona1900
21.12.2007 22:46
wow, gratulacje Zeti - średnia nie najgorsza... musiałby się zdarzyć cud, żebym miała taka na półrocze, heh

A co do LO - po raz drugi - wow, ja jeszcze nie myślałam, do jakiego pójdę, a Ty już masz wszystko dobrze zaplanowane. Po prostu zazdroszczę, eh...
ja jestem taki, że złożę papiery do trzech szkół i wybiorę tą "jedyną" w ostatni możliwy dzień...
Hermiona1900
21.12.2007 22:55
Oj, oj...skąd ja to znam??
A ja byłam taka, że złożyłam do jednej szkoły, a potem nerwicę miałam, bo "co jeśli się nie dostanę?".
Z dwojga złego i tak macie lepszą opcję
QUOTE
jestem wolontariuszem, udzielam sie tu i tam i jakoś jeszcze za to punktów z zachowanie nie dostałem... blink.gif
na początku roku szkolnego zapisałam się na "pomaganie młodszym w lekcjach", które polegało na mojej zmarnowanej godzinie w świetlicy, bo jakoś nagle nikt nie potrzebował pomocy. Teraz se to olałam i jakoś nikt się na razie nie rzuca. Raczej by to mogło mi pomóc, bo wychowawca zapewne cieszyłby się, że ktoś coś robi. Zasługuję na dobre albo jeszcze niżej a będę miała bdb albo wzor.
Miałam mieć celujący z informatyki ale, że zawaliłam pracę w takim tworze jak "Logo Komeniusz" to mam 5. Inni oszukiwali i maja 6 na koniec. :| :/
rhiamona
21.12.2007 23:50
Ja przez 3 lata gimnazjum byłam pewna gdzie chcę iśc. Miała wybraną szkołę, profil. wszystko dopięte na ostatni guzik, wiedziałam jakie przedmioty będą punktowane itp. I dostałam się, wręcz bezproblemowo z czego byłam dumna bo to dość oblegana klasa. Od znajomych słyszałam że szkoła nawet fajna itp. Pochodziłam miesiąc. Okazało się, że od tego roku zmienili całkowicie program i że rozszerzenia profil (ja byłam na humanie czyli polski i historia) wprowadzą dopiero od 2 kl bo dają nam czas "na powtórne przemyślenie". Byłam tym totalnie rozczarowana, bo przecież do cholery poszłam na humana! Skoro wybrałam profil, to jestem ukierunkowana, nie potrzebuję marnować czasu na jakieś durne "przemyślenia". To byłby dla mnie stracony rok. I żeby było śmieszniej, trafiła mi sie jakże wspaniała pani od fizyki (jakaś stara emerytowana nauczycielka), która całe życie prowadziła mat-fizy więc i u nas również postanowiła zrobić rozszerzenie. A więc jedynym moim rozszerzeniem w klasie o profilu humanistycznym byłaby ta przeklęta fizyka

totalny absurd. Kolejnym nieprzyjemnym czynnikiem byli ludzie w klasie, którzy już w pierwszym miesiącu byli dla siebie raczej niesympatyczni. potworzyły się wrogo do siebie nastawione grupki i atmosfera była niemiła. Więc mimo moich planów i tak przeniosłam się i wylądowałam w technikum przyrodniczym na architekturze. Trochę to mało humanistyczne, ale chociaż mam historie sztuki ^^ i nie dręczą mnie z fizyką, której nie znoszę.
Hermiona1900
22.12.2007 00:03
Moja qmpela bardzo chciała sie dostać do 31 w Łodzi. Dobra szkoła no i wymaga jakiejś tam wyższej ilości punktów. Qmpeli trzech zabrakło - trochę sie załamała, bo sytuacja miała wyglądać tak,że biologica miała jej 6 postawić na koniec, bo dziewczyna rzeczywiście na to zasługiwała, a ze średniej wychodziła jej szóstka. Jednak nie mogła na kółko biologiczne chodzić, no bo coś tam jej wtedy wypadało. Mimo to,babka obiecała jej szóstkę. No i co? I nic...postawiła jej piątkę, wredny babsztyl. Qmpela musiała pójść gdzie indziej i się okazało, że dobrze sie stało

Szkoła bardziej jej pasuje, milsza atmosfera. Miłe, jak taki przypadek (albo wola nauczyciela) zmienia na lepsze przyszłość, no nie? Farta miała, ale co by było, jakby jej tam nie pasowało? Wniosek : nie ufać nauczycielom!!
PrZeMeK Z.
22.12.2007 00:08
Ja poszedłem do szkoły, do której poszła moja najlepsza koleżanka z klasy. Właściwie tylko i wyłącznie dlatego tam poszedłem. Profil wybrałem z gegrą i wosem, bo "wos to łatwe rzeczy, jakieś tam psychologiczno-prawne definicje".
Jestem w innej klasie niż wspomniana koleżanka i nienawidzę wosu.
Wybierajcie mądrze.
Ja poszłam do LO, które było najbliżej mojego domu.

Składałam papiery do 3, dostałam się do dwóch, z czego mogłam wybrać lepszą szkołę, niż do tej co chodziłam, ale nie pasował mi profil, na który mnie wrzucili, czyli biologiczno-chemiczny...
A moja klasa miała profil biologiczno-psychologiczno-pedagogiczny. I nie żałuję. Chociaż te pięć godzin biologii w tygodniu nieraz dobijało.
harolcia
22.12.2007 16:05
Miałaś 5 godzin bio tygodniowo?

Zazdroszczę... Ja w biol-chemie mam ledwo trzy, czasem cztery, bo wychowawczyni zachce się zrobić dodatkową, żeby nadrobić tematy.
Ale z chemią ta akurat mam jeszcze gorzej, bo niby też trzy godzinki tygodniowo na chemie pomykam, ale jesteśmy totalnie w tyle z tematami, bo ostatnio nauczycielka była w sanatorium prze 3 tygodnia, potem jeszcze 1 jej nie było i tak wypadło nam 12 lekcji, co dla biologicznej klasy jest bardzo dużo. Zwłaszcza, że chyba wszyscy chcą u nas zdawać maturę z chemii, a orłami w tym przedmiocie nie są.
Ja w podstawówce chciałam iść do tzw 'Ekonoma', czyli technikum ekonomicznego na księgową. Dopiero w gimnazjum zrozumiałam, jak kiepski poziom ma ta szkoła i poszłam do I (najlepszego

)LO i nie żałuję teraz
no nie wiem... mój brat chodzi do ekonoma i jakoś na poziom nie narzeka
coraz bardziej myślę o szkole w Poznaniu... nie wiem... mam jeszcze trochę czasu

ja nie zazdroszczę bioli tylko współczuję

jakby chemii tyle było to spoko, ale ja mam jedną biologię w gimku i najczęściej ją przesypiam, tudzież sie wyłączam...
No i czy to ze nie narzeka nie jest zastanawiajace? ;p
no raczej nie... on jest taki ze nie lubi chodzić na łatwiznę, przynajmniej w kwestii szkoły, i jakby poziom go nie zadowalał to by się przeniósł
QUOTE(harolcia @ 22.12.2007 17:05)
Miałaś 5 godzin bio tygodniowo?

Zazdroszczę... Ja w biol-chemie mam ledwo trzy, czasem cztery, bo wychowawczyni zachce się zrobić dodatkową, żeby nadrobić tematy.
Ale z chemią ta akurat mam jeszcze gorzej, bo niby też trzy godzinki tygodniowo na chemie pomykam, ale jesteśmy totalnie w tyle z tematami, bo ostatnio nauczycielka była w sanatorium prze 3 tygodnia, potem jeszcze 1 jej nie było i tak wypadło nam 12 lekcji, co dla biologicznej klasy jest bardzo dużo. Zwłaszcza, że chyba wszyscy chcą u nas zdawać maturę z chemii, a orłami w tym przedmiocie nie są.
Taaa... Biologia była prawie codziennie. Najgorzej było jak były dwugodzinne zajęcia. Początkowo naszą wychowawczynią były biologica, ale po pierwszym roku zmieniła szkołe. Bo tam zaproponowali jej prowadzenie klasy medycznej...
Za nią przyszła inna, gorsza. Przez prawie całe zajęcia dyktowała, a na następnych zazwyczaj pytała z tego. Pamiętam, że przez trzy lekcje pisaliśmy o parkach narodowych.

Ale było, minęło.
Ogólnie to nie chciałam mieć profilu związanego z biolą, matmą, fizą lub chemią, ale tak się ułożyło... Maturę z wosu zdawało większość klasy. Wyjątkiem byłam ja i jeszcze 3 osoby - zdawaliśmy WOS.

W maturalnej obiecywała nam, że nie będziemy musieli pisać wszystkich sprawdzianów, ale w końcu i tak mieliśmy to samo, co ci zdający biolę.
Chemii miałam dwie godziny w pierwszej klasie, później już tylko godzinę. Nie przepadałam za tymi lekcjami. Ciągle liczyliśmy jakieś zadania, reakcje itp.
harolcia
22.12.2007 20:43
QUOTE(QbaNowy @ 22.12.2007 17:03)
no nie wiem... mój brat chodzi do ekonoma i jakoś na poziom nie narzeka
Nie każdy ekonom jest zły. Ten w naszym mieście zszedł trochę na psy...
Ja się do takiego ekonoma wybieram. Poziom ma ponoć niezły, mój kuzyn tam chodzi, moja mama chodziła, ciocia. Tyle, ze nie idę do technikum, ale do liceum profil geografia-biologia. Jest to jeden z dwóch profili w moim rejonie z rozszerzoną geografią (drugi to geo-rosyjski-matematyka) Jako, ze rosyjskiego się nie uczyłem nigdy, to ten drugi odpada. Ludzie mnie trochę ostrzegają, ze e tej szkole trzeba dużo się uczyć, bo nauczyciele trzymają ostry poziom, ale myślę, że dam radę. I chyba później po LO coś z ekonomią, ew. jakieś stosunki zagraniczne, bo na architekturę bez matmy raczej się pchał nie będę.
Golden Phoenix
22.12.2007 22:07
Powiedzcie mi jak można nauczyć się czegoś nienauczalnego. Tzn. konkretnie historii administracji XVIII - XX wieku...
Madame Lestrange
23.12.2007 14:50
Ja jestem w LO na profilu polski-historia i zaczynam żałować, że nie wybrałam się do zawodówki
QUOTE(Golden Phoenix @ 22.12.2007 22:07)
Powiedzcie mi jak można nauczyć się czegoś nienauczalnego. Tzn. konkretnie historii administracji XVIII - XX wieku...
Normalnie. Uczysz się miesiąc przed. ;P
Masz pewność, że się nauczysz. ;]
Mnie czeka egzamin 30 stycznia z HPP. Zaczynam już otwierać książkę.
Golden Phoenix
23.12.2007 22:32
Kobra, zaczynam już teraz, ale czarna rozpacz mnie ogarnia, bo nie idzie się tego nauczyć "na chłopski rozum", ani na logikę. To jest po prostu wkuwanie, a 3 dni po egzaminie nic już nie będę pamiętać.
HPP=Historia Państwa i Prawa ? Czyżby studentka prawa ? :> Mam koleżankę, która mi pokazała cegłę do tego przedmiotu, prawie tak ciekawe jak historia administracji
No, mnie tak dobija temat styczniowych zaliczen, ze az mi sie uczyc odechciewa!
ja w styczniu z początkiem sesji zamierzam się wreszcie wyspać!
nawet kurna w wigilię nie mogę, bo babcia zamówiła za mnie mszę o 8:30 w Nowej Hucie i musze bladym świtem zrywać się z ciepłego łóżeczka i przez mrozy i sniegi przedzierać się do kościoła połozonego daaaaleko od domu.
QUOTE(Eva @ 23.12.2007 21:34)
No, mnie tak dobija temat styczniowych zaliczen, ze az mi sie uczyc odechciewa!
Mam tak samo... Od razu po wolnym w poniedziałek koło z angielskiego, referat z wiedzy o filmie, który jest w proszku, tak samo jak praca zaliczeniowa z romantyzmu. Wtorek - poprawa dyktanda z kultury języka oraz najprawdopodobniej niezaliczone koło z łaciny... Mogłam jednak uczyć się wcześniej tych 300 słówek, niż dwa dni przed kołem...

No, ale z drugiej strony jakąś część koła zaliczę... Chociaż coś.
Następnie koło z morfologii, ze słowotwórstwa i koło z wiedzy o filmie...
I jeszcze w tym czasie przygotowywać się do sesji... Nie ma co... Szczęśliwy początek nowego roku...
Ja juz 4 mam kolo z 'basic welsh vocabulary' czyli od poczatku semestru, potem zalke z gramy irlandzkiego, laciny i wprowadzenia do studiow celtyckich , testy z praktycznej nauki welsha i z praktycznej irlandzkiego. Do tego jeszcze pracka na wprowadzenie do napisania i preMOCK exam z komunikacji. Kocham styczen ;p
kto poleca jakies inne zestawienie poza tussipectem, meteorami i duzymi ilosciami kawy? bo już tym rzygam, a styczen jak co roku zapowiada sie pasjonująco.
Misiek Misiek co za tusi co za chochlik jakis! xD
Tak się czekało na te święta i sylwestra a tu po i trza się zabrać za lekcyje...
Ale mi się nie chce, a tyle do zrobienia...
Dobrze, że zajęcia dopiero od poniedziałku, jakbym miała jeszcze dzisiaj iść (chyba już dziś szkoła, co?)...
Ja tam od jutra - na dwie godzinki cwiczen ;d
A za cztery tygodnie - system eliminacji :}}}
QUOTE(Child @ 02.01.2008 12:19)
Ja tam od jutra - na dwie godzinki cwiczen ;d
A za cztery tygodnie - system eliminacji :}}}
Też normalnie bym jutro szła, ale mam taki fajny plan, że zajęcia są tylko od poniedziałku do środy.
System eliminacji zaczyna się u mnie 4.02. egzaminem z powszechnej...
A ja, jak juz pewnie wspominalam, teoretycznie nie mam sesji zimowej w ogole, a praktycznie to mam 5 examow/zalek.
Dysonans poznawczy w wersji akademickiej ;)
30 kolejny egzamin, ech. ;/
PrZeMeK Z.
02.01.2008 17:31
Dostałem wyniki próbnej z polaka. 90% na rozszerzonym :]
Nienajgorzej.
ej wypas.
ja mialam na probnej 70 a na glownej 90 na roz. napisz tak w maju a bedzie super.
te, Przemek, z takimi wynikami - polonistyka UJ wita
A ja jeszcze nie mam wyników

a moja polonistka oczywiście musiała ponarzekać, że nie potrafimy pisać analitycznie, bo tak jej powiedział nauczyciel, który sprawdza nasze prace. Ech...
To jest "lekka wersja" zawartosci forum. By zobaczyc pelna wersje, z dodatkowymi informacjami i obrazami
kliknij tutaj.
kulturystyka trening na masę